Gram na Planszy

Pory Roku (Seasons) – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Seasons to gra dla 2 do 4 osób, które chociaż na czas rozgrywki chcą stać się potężnymi czarnoksiężnikami, którzy zmierzą się w legendarnym turnieju dwunastu pór roku. Jeśli jednak liczycie na spektakularny pojedynek, w którym na wszystkie strony latają kule ognia i inne czary nastawione na jak największą destrukcję, to srogo się przeliczycie. W turnieju tym nie liczy się brutalna siła oraz refleks i celność w miotaniu zaklęciami zagłady, ale inteligencja, spryt, zmysł taktyczny, przewidywanie i odrobina szczęścia.

Pory Roku już od początku zachwycają rewelacyjną oprawą graficzną: wszystkie elementy, a tych jest niemało, mają bajkowy klimat, który współgra z zamysłem gry – nie mamy tu do czynienia z walką na śmierć i życie, tylko z konkursem, w którym zwycięzcą zostaje ten, kto w najlepszym stopniu opanował i potrafi wykorzystać cztery żywioły. Turniej trwa trzy lata, stąd też wzięła się nazwa dwunastu pór roku. Podział na pory roku jest ważny, ponieważ każda niesie ze sobą prawdopodobieństwo trafienia na inne żywioły, ich wykorzystania i wiele innych czynników, które pojawią się w trakcie gry.

Co w pudełku?

W standardowej wielkości kolorowym pudle Seasons znajdziemy kolorowe karty, kolorowe kości, kolorowe… Każdy element jest bajkowy i pięknie zilustrowany, jakość wydania też stoi na wysokim poziomie, co pokazują chociażby ciut dalej opisane kości. Oprócz nich znajdziemy 100 kart mocy, cztery plansze czarnoksiężników, w których możemy się wcielić (dziura w nich to nie finezyjny design, ale miejsce na specjalne umiejętności, które wprowadza dodatek), żetony żywiołów, którymi opłacimy koszt kart lub które zamienimy w kryształy oraz niewielkie, drewniane znaczniki dla każdego z graczy.

Seasons-725x543

Rozgrywka

Każdy z magów na początku ma do dyspozycji 9 kart mocy, które dzielą się na magiczne przedmioty i kompanów. W grze występuje 50 różnych kart, a każda występuje w liczbie dwóch sztuk. Jednak nie wszystkie są dla nas dostępne od początku gry: nasze 9 kart musimy podzielić na 3 części, w każdej po 3 karty. Jedną część będziemy mieli do dyspozycji od razu, a kolejne dwie dopiero po upływie pierwszego i drugiego roku turnieju. Trzeba więc poważnie zastanowić się nie tylko nad doborem kart, ale również właściwym ich podziałem.

Kolejne karty będziemy mogli zdobyć dzięki właściwościom tych już posiadanych, ale również, a może raczej przede wszystkim, dzięki… rzucaniu kośćmi. Nie kostkami, a kośćmi, bo te, które znajdziemy w pudełku są znacznie większe, niż standardowe kostki, do tego występują w czterech wersjach kolorystycznych – każda dla odpowiedniej pory roku – z różnymi obrazkami, które na początku mogą wydawać się dziwne, ale szybko nauczymy się je odczytywać. Dzięki nim będziemy mogli dobrać kartę mocy, otrzymać żetony żywiołów, wymienić posiadane żetony na kryształy i podnieść poziom przywołania, który pozwala nam zagrywać więcej kart – do tego to one wyznaczają upływ czasu w grze, tak więc jest to decydujący element gry. A skoro to kości są głównym motorem napędowym, to łatwo domyślić się, że losowość w Seasons jest wszechobecna.

Celem gry jest zebranie jak największej ilości kryształów, które możemy zdobywać na kilka sposobów. Nie będę ich teraz wymieniał, szczegóły przekaże wam instrukcja, warto jednak zauważyć, że podczas rozgrywki gracz ma wiele decyzji do podjęcia, na które wpływ mają również nasi przeciwnicy i ich karty, dlatego Pory Roku szybko się nie nudzą – wszystkie elementy gry sprawiają, że każda kolejna rozgrywka jest inna, ale równie wciągająca co poprzednie.

Poziom trudności

Decyzji do podjęcia w czasie gry jest sporo, co jest tym trudniejsze, że rzeczy do ogarnięcia również mało nie jest. Ale o ile w pierwszej rozgrywce możemy się trochę pogubić, o tyle kolejne będą już proste i przejrzyste nawet dla początkujących graczy i jedynym zmartwieniem pozostanie ogranie rywali. Wprowadzenie jest tym prostsze, że w instrukcji znajdziemy trzy poziomy trudności, które skupiają się na tworzeniu talii i poznawaniu kart oraz ich działania.

Podsumowanie

Po rozegraniu kilkunastu partii gra od razu trafiła na moją listę życzeń. Ciężko było mi znaleźć minusy, plusami za to można nagrodzić kilka gier. Jest dobrze i pięknie wydana, tak fajnymi kostkami jeszcze nie zdarzyło mi się turlać. Nie zapowiada się, żeby szybko miała się znudzić, a do tego czasu może dodatek pojawi się już w polskiej wersji językowej i zabawa rozpocznie się od nowa :) Dobra dla wzrokowców, początkujących graczy, ale też wyjadaczy, którzy mogą między sobą rywalizować w turnieju, w którym spryt i taktyka mają podstawowe znaczenie. Do tego cena gry niewiele przekracza 100 zł, co za taką ilość komponentów i jakość ich wydania jest prawdziwą okazją. Polecam!

Podstawowe informacje

  • Autor: Régis Bonnessée
  • Wydawnictwo: Rebel.pl
  • Wiek: 14+
  • Liczba graczy: 2-4
  • Czas gry: 60 minut

PLUSY

  • jakość wydania
  • piękna grafika
  • dużo kombinowania
  • dobra dla początkujących, jak i bardziej zaawansowanych graczy
  • każda rozgrywka jest inna
  • stosunek ceny do jakości (i ilości)

MINUSY

  • słabo zaznaczone i niewiele różniące się kolory graczy i ich znaczników
  • duża losowość (która nie dla każdego musi być minusem)
  • zdarzały się nie przetłumaczone zdania w instrukcji