Gram na Planszy

Dixit – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

O Dixit napisano chyba już wszystko, ale mimo tego od siebie również dorzucę trzy grosze do puli wszechobecnych zachwytów. Współpraca Jean-Louisa Roubiry’ego z Marie Cardouat dała światu grę, która z miejsca ten świat oczarowała. Pierwszy zaprojektował grę, której zasady są łatwe zarówno do przyswojenia, jak i wytłumaczenia, zmieszczą się na jednej zeszytowej stronie, a pozwalają na godziny fantastycznej zabawy w najróżniejszym gronie osób. Druga swoimi ilustracjami tchnęła w grę ducha, który sprawia, że w Dixita chce się grać, jest jak w niego grać i jest grą wyróżniającą się na tle wszystkich pozostałych.

Po otwarciu pudełka naszym oczom pojawia się tor złożony z 30 pól, biegnący wzdłuż boków pudełka i będący sposobem zliczania punktów. W niewielkiej niszy w samym środku znajdziemy wszystko, co potrzebne do gry, czyli – przede wszystkim – 84 karty, do tego 36 znaczników głosowania i 6 kolorowych zajączków, które umieszczamy na wspomnianym torze.

Na czym polega rozgrywka? Każdy z graczy dostaje 6 kart, reszta tworzy stos, z którego będziemy dobierać kolejne. Cała gra opiera się na naszej wyobraźni, fantazji, pomysłowości… Jedna osoba zostaje narratorem, którego zadaniem jest wybrać jedną z trzymanych w ręku kart i kładąc ją zakrytą na stole podać swoje skojarzenie do niej: może to być jeden wyraz, tytuł filmu, cytat, w zasadzie cokolwiek. Reszta graczy musi teraz wśród swoich kart wybrać taką, która według nich najbardziej pasuje do tego skojarzenia. Karty również kładą zakryte na stole, następnie wszystkie (razem z kartą narratora) są tasowane i po kolei wykładane odkryte na stole. Wszyscy – poza narratorem – muszą teraz wybrać, która karta należy właśnie do niego. W tym miejscu może wydawać się, że podanie najlepszego skojarzenia zagwarantuje punkty narratorowi i najlepsi w tym będą pierwszymi. To by było jednak zbyt proste.

Dixit-miłość-725x543

Punktacja przewiduje trzy warianty: wszyscy gracze odgadną kartę narratora, żaden jej nie odgadnie i jedni odgadną, a inni nie. W dwóch pierwszych wypadkach wszyscy otrzymują po 3 punkty, jedynie narrator nie dostaje nic. Dlatego też podanie zbyt oczywistego lub zbyt trudnego skojarzenia jest drogą do porażki, trzeba się więc głowić nad czymś łatwym, ale bez przesady – i to jest chyba klucz do fenomenu tej gry. Czasami nie chcąc czegoś ułatwić decydujemy się na porównanie, z którym nikt by naszej karty nie utożsamił. Innym razem słysząc skojarzenie i widząc karty pomijamy tę najbardziej oczywistą – bo to przecież byłoby za proste. I tak dalej – kupa śmiechu, kombinowania, a nawet taktycznych zagrywek w grze, w której mamy jedynie obrazki! Ale wracając do punktacji: jeśli ktoś trafi kartę narratora, a ktoś inny nie, to wtedy narrator otrzymuje 3 punkty, osoba która wybrała jego kartę również, a 1 punkt dostaje osoba, która oszukała współgraczy i to jej karta została wybrana. Gra toczy się aż zabraknie kart do dobierania – w tym momencie króliczki wyznaczają punktację i od razu wiadomo, kto snuł najlepsze opowieści.

Dixit-horror-725x543

Specyfika tej gry, w której liczy się tylko fantazja i dobra zabawa sprawia, że gra jest dobra dla każdego wieku, dla każdego poziomu zaawansowania, jeśli mogę tak określić znajomość graczy innych planszówek i karcianek. Warta zakupu jako gra rodzinna, imprezowa, filler między cięższymi tytułami. Przyznam się, że zanim nie zagrałem nie rozumiałem fenomenu tej gry, osoby na których ją testowałem – raczej mniej doświadczeni gracze – również nie podchodziły do niej na początku z huraoptymizmem, szybko okazało się jednak, że wszyscy bawią się bardzo dobrze. Na tyle, że po pierwszej grze na pytanie w co teraz gramy, wszyscy zgodnie odpowiedzieli „w Dixita!”. I niech to będzie najlepszą rekomendacją.

Podstawowe informacje

  • Autor: Jean-Louis Roubira
  • Wydawnictwo: Hobbity.eu
  • Wiek: 5+
  • Liczba graczy: 3-6
  • Czas gry: ok. 30 minut

PLUSY

  • piękne ilustracje
  • bardzo proste zasady
  • sprawdza się w różnym gronie, w różnych sytuacjach
  • każda rozgrywka jest inna

MINUSY

  • dużo dodatków, które chciałoby się mieć, a za które trzeba płacić :)