Gram na Planszy

Tajemnicze Domostwo – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Na pierwszy rzut oka Tajemnicze Domostwo wydaje się być połączeniem Dixita i Cluedo, gier już w zasadzie kultowych, co z jednej strony wydaje się być genialne i zachęcające do spróbowania, a z drugiej dziwne i wzbudzające pytania jak to w ogóle może działać. Prawda leży pośrodku, a stopień podobieństwa najnowszej gry Portalu do wymienionych pozycji każdy niech oceni we własnym zakresie.

Tajemnicze Domostwo to kooperacyjna gra dla 2 do 7 graczy, w której jedna osoba wciela się w ducha niesłusznie oskarżonego o dokonanie zbrodni człowieka, podczas gdy reszta przyjmuje rolę śledczych, którzy zbierają się w rezydencji w celu rozwikłania sprawy sprzed lat. Gracze mają siedem dni na odkrycie tożsamości prawdziwego mordercy, a pomaga im w tym udręczona dusza pałętająca się po pustych korytarzach i komnatach domostwa, nawiedzając śledczych w snach…

Co w pudełku?

zdjęcie 3

Gry Portalu ostatnio zachwycają wydaniem i Tajemnicze Domostwo również jest tego przykładem: już samo pudełko jest znakomicie zilustrowane i solidne, a w środku jest tylko lepiej. Co prawda brakuje wypraski, w której wszystkie komponenty znalazłyby swoje miejsce, ale na pocieszenia wnętrze pudełka „wysłane” jest artykułami z gazet dotyczącymi zbrodni, którą będziemy starali się rozwiązać. Elementy gry to przede wszystkim karty, karty i jeszcze raz karty! Dwa zestawy kart dla śledczych i dla ducha, różniące się jedynie rewersami, które przedstawiają przedmioty, którymi zbrodnia mogła zostać popełniona (20 kart), miejsca, w których ją popełniono (19) oraz postacie, które mogły ją popełnić (19). Karty są doskonale zilustrowane, lokacje mają masę szczegółów, są mroczne i aż kipią klimatem, wszystkie oprócz kart przedmiotów są również dużego formatu.

Jeszcze ważniejsze są chyba jednak karty snów, których jest aż 84. Duch ukazuje różne obrazy śledczym w ich snach, nie potrafi jednak wskazywać konkretnych miejsc lub przedmiotów i musi posiłkować się porównaniami, mglistymi wspomnieniami, niewyraźnymi obrazami i abstrakcyjnymi wizjami. Karty te wydają się żywcem wyjęte ze wspomnianego we wstępie Dixita i z powodzeniem można by ich użyć w kolejnej rozgrywce w niego. Są duże, piękne, unikalne… ale również momentami piekielnie ciężkie do naprowadzenia śledczych na właściwy trop, ale o tym za chwilę.

Oprócz kart w pudełku znajdziemy licznik upływu czasu razem ze znacznikiem, 6 plansz śledczych, 6 żetonów postępu śledczych oraz 12 ich pionów (po 1 dla każdego śledczego i ducha).

Rozgrywka

zdjęcie 4

Jak już wspominałem, celem ducha jest naprowadzenie śledczych na dobry trop, a celem śledczych rozwikłanie zagadki morderstwa w ciągu siedmiu dni. W zależności od ilości graczy losuje się odpowiednią ilość kart przedmiotów, lokacji i postaci – w tym miejscu można sobie ułatwić lub utrudnić grę przez zwiększenie lub zmniejszenie ilości kart, instrukcja przewiduje cztery poziomy trudności, od łatwego po bardzo trudny. Warto zauważyć, że gra jest dosyć wymagająca – chociażby takie lokacje składają się z masy szczegółów, a cześć z nich pokrywa się z innymi, a z kolei karty snów nie ułatwiają zadania swoimi obrazkami, dlatego też najlepiej zacząć od poziomów łatwych, żeby nie zniechęcić się do tytułu. Każdy detektyw wybiera kartę postaci i kładzie żeton postępu na pierwszym polu „czym?”, oznaczającym, że w danej turze będzie starał się wyjaśnić, jakim przedmiotem dokonano zbrodni.

Kiedy odpowiednie karty zostaną wylosowane, układane są na stole tworząc dostępne śledczym tropy. Duch otrzymuje ten sam zestaw kart i przed rozpoczęciem gry musi każdemu ze śledczych w tajemnicy przyporządkować jeden przedmiot, jedno miejsce i jedną postać. W ciągu siedmiu rund każdy z graczy nie tylko musi odgadnąć wszystkie 3 karty, ale również kiedy wszystkim ta sztuka się uda, wspólnie trzeba będzie wskazać właściwego mordercę spośród wszystkich, których graczom udało się odkryć.

Jak w ogóle rozwiązać tę zagadkę? W każdej turze duch z dostępnych dla siebie kart snów wybiera jedną bądź więcej i podtyka je pod nos śledczemu, któremu według jego uznania obrazy na kartach pomogą trafić na trop, którym właśnie podąża (czyli czym?, gdzie? lub kto?). Następnie dobiera tyle kart, ile ukazał we śnie pierwszemu graczowi i w taki sam sposób pomaga kolejnym. Kiedy każdy dostanie już swoje karty pomocy każdy śledczy musi podjąć decyzję, którą kartę wybiera – pomagać mogą mu pozostali śledczy. To jest właśnie moment, w którym gra błyszczy – detektywi mogą konsultować ze sobą swoje sny, podtykać
rozwiązania i snuć domysły, mogą zdać się na swoje własne przeczucie, lub też posłuchać podpowiedzi kolegów, a nawet zdać się na głos większości :)

Kiedy decyzja zostanie podjęta, każdy z graczy kładzie swój znacznik na odpowiedniej karcie, a duch informuje wszystkich, czy prawidłowo rozszyfrowali sny. Jeśli komuś udało się trafić właściwą kartę, to przesuwa znacznik na swojej karcie postaci na kolejne pole i zajmuje się kolejną częścią sprawy, jeśli błędnie wskazało się kartę, to w kolejnej rundzie dostaniemy kolejne wskazówki, ale tracimy cenny czas. W Tajemnicze Domostwo wygrywa i przegrywa się razem, a każdy gracz musi najpóźniej szóstego dnia prawidłowo wskazać wszystkie 3 karty przypisane sobie. Wtedy ze wszystkich odgadniętych sprawców losuje się jednego i duch już wszystkim graczom na raz przekazuje karty snów, które wskazują tego jedynego mordercę – jeśli gracze dojdą do tego momentu i odgadną mordercę przed upływem siódmego dnia, to wszyscy wygrywają, śledczy mogą sobie pogratulować, a niewinna dusza nareszcie zazna spokoju.

Wrażenia z rozgrywki

zdjęcie 2 (1)

Wróćmy może najpierw do porównania z Cluedo i Dixitem. Przede wszystkim są to porównania umowne, pojawiające się na pierwszy rzut oka i nie mające w zasadzie niczego wspólnego z rozgrywką, a raczej z elementami gry. Podobnie jak w Cluedo mamy tu narzędzia zbrodni, miejsce i samego mordercę, które musimy trafnie odgadnąć, ale sposób, w jaki to robimy, diametralnie różni się od tego z gry Hasbro. Z Dixitem podobieństwo jest głównie w kartach, jest to jednak na tyle mocne podobieństwo, że posiadacze obu gier mogliby spokojnie używać zamiennie zestawów kart z obu tytułów. Sposób rozgrywki również jednak różni się znacznie: w Tajemniczym Domostwie wszyscy mają wspólny cel, w ich interesie jest poprawne odczytywanie kart, dlatego też wzajemna pomoc jest bardzo ważna. Duch przekazujący karty również musi robić to najbardziej dokładnie i dosłownie jak tylko potrafi, w przeciwieństwie do Dixita, w którym oczywiste skojarzenie było drogą do porażki.

Jeśli już mowa o byciu duchem, to mi osobiście ta rola podoba się najbardziej. Próba przekazania właściwych kart za pomocą „snów” daje dużo radości i satysfakcji, kiedy zrobimy to dobrze, a słuchanie domysłów graczy co w każdej karcie jest najważniejsze i na co wskazuje jest znakomitym sposobem na zgłębienie procesów myślowych swoich znajomych – albo chociaż okazją do śmiechu czy nawet wyraźnego zdziwienia, kiedy każdy ma inny pomysł, ale żaden nie jest tym naszym :)

Dużą regrywalność zapewnia fakt, że ilość kart przedmiotów, lokacji i postaci znacznie przewyższa potrzebną do rozgrywki liczbę, dzięki czemu każda gra pod tym względem jest inna. Nie przeglądając wcześniej wszystkich kart nawet po kilkunastu grach zdarzało nam się zobaczyć jakąś nową, na którą do tej pory nie trafiliśmy – podobnie sprawa ma się z kartami snów.

Kooperacja jest czymś, co osobiście w grach bardzo lubię i kilka takich tytułów koniecznie pod ręką mieć muszę, dla niektórych jednak fakt „wszyscy wygrywamy, wszyscy przegrywamy” może być na dłuższą metę nudny, ale to już kwestia indywidualnych preferencji – gdzieś przeczytałem że Tajemnicze Domostwo to Dixit z kooperacją, co może do końca nie jest prawdą, ale faktem jest, że te gry mogę się nieźle uzupełniać.

Tajemnicze Domostwo błyszczy tym bardziej, im większa jest liczba graczy, jednak już nawet w 3 osoby można się dobrze bawić, co w przypadku Dixita jest raczej niemożliwe. Również wariant dwuosobowy jest grywalny, a polega jedynie na tym, że gracz będący śledczym ma do ogarnięcia nie jedną, a dwie postaci.

Tak naprawdę jedyną rzeczą, która mi przeszkadza, która jednak na szczęście nie psuje wrażeń z rozgrywki, to… fabuła, a raczej nie ona sama, co pewne jej niezgodności. Dokładnie chodzi mi o to, dlaczego najpierw każdy ze śledczych ma swój „zestaw” morderców, a następnie z nich losowany jest jeden, o którego chodziło od początku? Rozumiem, że tego wymagała mechanika, jest to jakieś urozmaicenie i utrudnienie, ale z fabularnego punktu widzenia nie ma to większego sensu.

Podsumowanie

Tajemnicze Domostwo to niezwykle przyjemna, dająca dużo zabawy gra kooperacyjna, która ze względu na swoją mechanikę polegającą na odgadywaniu znaczeń na kartach sprawdzi się z powodzeniem zarówno wśród niedzielnych graczy, jak i hardkorowców, jako gra familijna jak i imprezowa, jako krótka rozgrywka dziewczyny i chłopaka czy współlokatorów, jak i zlot detektywów, przez których biedny duch będzie musiał ogarnąć sześć snów każdej nocy :) Teoretycznie w tym ostatnim przypadku może występować chwila nudy, kiedy duch będzie zastanawiał się jakie karty przekazać kolejnym detektywom, ale w praktyce wystarczy, że da karty jednemu i cała reszta zacznie mu pomagać zamiast wpatrywać się w oczekiwaniu na swoje tropy. Pięknie i solidnie wydana, z niewielkimi minusami, które w moim odczuciu nie mają wpływu na fun płynący z gry. Zdecydowanie polecam!

zdjęcie 2 (4)

Podstawowe informacje

  • Autorzy: Oleksander Nevskiy, Oleg Sidorenko
  • Wydawnictwo: Portal
  • Cena: 120 zł
  • Wiek: 8+
  • Liczba graczy: 2-7
  • Czas gry: 30-45 minut

Plusy

  • świetne wydanie
  • duża regrywalność
  • nie jest łatwo
  • rewelacyjna zabawa w roli ducha
  • kooperacja
  • nowe karty dla Dixita :)

Minusy

  • dziwny pomysł z wyborem mordercy
  • czasami aż za trudna
  • dla niektórych: kooperacja

 

Dziękujemy wydawnictwu Portal za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

Portal logo