Gram na Planszy

Szkoła alchemii – recenzja

Opublikowany:
Przez: Magdalena Cieślak

Szkoła alchemii to maleńka karcianka wydawnictwa G3, która przenosi nas w świat magii, czarów i tajemniczych rytuałów. Tylko
tutaj będziemy mieli okazję ku temu, by wyczarować pył przeznaczenia, eliksir niewidzialności, talizman wszechwidzenia, nalewkę
wróżbity, likier wieczności, napój telepatii oraz wiele najróżniejszych stworów od salamandry plamistej po gryfa i bazyliszka.

Oko węża z blaskiem ognia,
wilczą jagodę i fale eteru,
źródlaną wodę z nietoperza skrzydłem,
mocą umysłu i silną wolą,
wyczarujemy stwora zwanego… homunkulusem :)

Żeby tego dokonać, będziemy musieli zbierać i mieszać ze sobą najróżniejsze składniki – od wody źródlanej, krwawnika czy
smoczego zęba aż po siłę woli, korzeń mandragory, magiczne grzybki czy wiele innych składników niedostępnych dla zwykłych
śmiertelników.

Na początku będziemy wyczarowywali najprostsze przepisy wymagające dwóch do trzech składników, jednak z czasem, kiedy wejdziemy na wyższy poziom wtajemniczenia, nasze mikstury będą wymagały nie lada zręczności i szczęścia, bowiem niektóre receptury będą wymagały innych, gotowych receptur. Osoba, która zrobi ich najwięcej zostanie Wielkim Alchemikiem.

Ale zacznijmy od początku…

CO W PUDEŁKU?

zdjęcie 4

Samo pudełko, jak przystało na wydawnictwo G3, jest maleńkie (około 8×10 cm), w środku mamy 76 kart i instrukcję. Szczerze powiem, że ja osobiście uwielbiam wydawnictwa, które nie marnują miejsca na naszych półkach!

Na każdej karcie znajduje się nazwa specyfiku, który mamy stworzyć, liczba punktów za niego, po lewej stronie lista 2 lub 3
składników potrzebnych do wykonania zadania. Dodatkowo każda karta może również pełnić rolę konkretnego składnika (pokazany w prawym dolnym rogu). W zestawie są również karty zaklęć, które wprowadzają dodatkowe możliwości w grze – szkoda, że jest ich tak mało. Tu jednak nie ustrzeżono się błędów edycyjnych: niektóre karty mimo, iż przedstawiają to samo, mają różne nazwy, np. mamy eliksir lotu i latania.

NA CZYM TO POLEGA?

Rozgrywka polega na tym, by zdobyć jak najwięcej punktów za stworzone receptury. W swoim ruchu możemy albo wyłożyć kartę z ręki na stół, zagrywając ją tym samym jako składnik dostępny do wykorzystania przez wszystkich graczy (za co dostajemy 1 punkt), albo ze składników na stole możemy stworzyć recepturę, którą posiadamy w ręku. Pierwsze kilka rund opiera się głównie na zdobywaniu pojedynczych punktów dzięki wykładaniu kart składników – dopiero w momencie, kiedy pojawi się tam dostateczna ilość rzeczy, można zacząć tak naprawdę bawić się w alchemika i wytwarzać najróżniejsze specyfiki. Fajne jest to, że gra, choć na początku wydaje się raczej nudna i mało wymagająca, z czasem zmienia się w niezłą sztukę kombinowania, obserwowania i łączenia składników swoich i innych graczy. Tutaj ważne jest to, że do wytworzenia danej mikstury możemy użyć składników ze środka stołu, swoich już gotowych receptur, ale też receptur przeciwników – jednak w tym ostatnim wypadku oni również otrzymują część punktów za gotowy napar.

Punktem kulminacyjnym rozgrywki jest moment, kiedy zaczyna się tworzyć połączenia dające nawet do 10 punktów, będące
efektem ciężkiej pracy i dużego szczęścia. Dla lepszego zobrazowania sytuacji mogę podać następujący przykład: żeby zrobić
nalewkę wróżbity potrzebujemy magicznych grzybków i kryształu powietrza (2 punkty). Następnie zdobywamy pióro feniksa, które
razem z gotową nalewką stworzą pył przeznaczenia (4 punkty). Dalej z kolejnego kryształu powietrza i energii umysłu wytwarzamy
eliksir niewidzialności (2 punkty), który w połączeniu z pyłem przeznaczenia da nam niewidzialnego strażnika (8 punktów). W taki
oto sposób możemy zdobywać sporo punktów, co jest niezbędne, by w ogóle mieć szansę na zwycięstwo.

JAKIE WRAŻENIA?

zdjęcie 1(3)

 

Mnie osobiście gra urzekła! Nie dość, że jest zapakowana w maleńkie pudełko, to karty są kolorowe i ciekawe (głównie ze względu na nazwy składników), do tego doceniam pomysłowość i fakt, że każda karta ma kilka zadań, dzięki czemu zdecydowanie zredukowano ilość kart oraz podniesiono poziom kombinowania nad tym, jak je optymalnie wykorzystać. Ale najważniejsze tutaj jest to, że mnogość przeznaczeń jednej karty nie wpływa negatywnie na jakość, ale przede wszystkim trudność rozgrywki. Naprawdę bardzo łatwo można nauczyć się zasad i już po kilku minutach spokojnie grać nie zastanawiając się „ale o co chodzi?” A do tego wszystkiego można dodać fakt, że gra jest utrzymana w stylu fantastyczno-magicznym, co dodaje jej uroku i stylu.

Polecam!

Podstawowe informacje

  • Autor: Sergey Machin
  • Wydawnictwo: G3
  • Liczba graczy: 2-6
  • Czas gry: ok. 40 minut
  • Cena: 28 zł

Plusy

  • małe pudełko zajmuje mało miejsca
  • klimat
  • kolorowe, fajne karty
  • pomysłowość w doborze nazw i wyglądów składników, receptur
  • możliwość korzystania ze zdobyczy rywali
  • dynamiczna, krótka rozgrywka

Minusy

  • wolno się rozkręca
  • błędy w nazwach niektórych kart

Grę do recenzji udostępnił Gamiko.pl – sklep i wypożyczalnia gier planszowych w Warszawie.

gamiko-logo