Gram na Planszy

Metropolia – recenzja

Opublikowany:
Przez: Magdalena Cieślak

„Gracze wcielają się w role burmistrzów rozbudowujących swoje miasta. Miasto każdego z graczy składa się z dwóch nieruchomości (farmy i piekarni) oraz cztereach placów budowy, na których mają powstać nieruchomości specjalne. Aby zdobyć fundusze na ich budowę, każdy burmistrz musi inwestować w szereg mniejszych nieruchomości dostarczających pieniądze. Wygra gracz, któremu jako pierwszemu uda się wybudować 4 nieruchomości specjalne”

Tak właśnie brzmi wstęp do gry Metropolia. Jest to jedna z pozycji wydawnictwa FoxGames i wchodzi w skład serii gier japońskich. Powyższy opis zawiera w sobie najważniejsze informacje dotyczące celu gry oraz jej przebiegu. Bo właśnie o to chodzi, by kupować małe (i tanie) budowle, zarabiać na nich, by w końcu było nas stać na większe i droższe nieruchomości. Wówczas, mając już odpowiednie ku temu środki, należy kupić wymaganą ilość budynków specjalnych i już – wygrywa osoba, która zrobi to jako pierwsza!

Co w pudełku?

SONY DSC

Niewielkie pudełko zawiera w sobie dość krótką instrukcję, 108 kart, 60 monet oraz 2 kostki. Dodatkowo, co zasługuje na słowa uznania, wydawnictwo Fox Games sprzedaje Metropolię od razu z dołączonym dodatkiem! Jest on w formie małego pudełeczka z 68 kartami. Wszystko razem idealnie mieści się w pudełku, co jest absolutnie świetnym pomysłem!

Wśród kart startowych mamy pola i piekarnie, oraz nieruchomości specjalne: dworzec kolejowy, centrum handlowe, park rozrywki i wieżę radiową. Te ostatnie są dość drogie, więc potrzeba trochę czasu, by zebrać na nie pieniądze – jest to jednak konieczne, jeżeli chcemy wygrać. Dodatkowo każda z tych nieruchomości daje bonusy, które zdecydowanie ułatwiają graczom grę, np. dworzec kolejowy pozwala rzucać dwoma kostkami, co może okazać się kluczem do zwycięstwa.

Pozostałe karty występują w kolorach: zielonym, niebieskim, czerwonym i fioletowym. Kolor decyduje o tym, w jaki sposób zarabiamy pieniądze na poszczególnych kartach. I tak karty zielone dają pieniądze jeżeli sami wyturlamy odpowiednią ilość oczek, niebieskie czekają na rzuty któregokolwiek gracza (również nas), w przypadku czerwonych pieniądze na naszą rzecz traci gracz, który rzucał kostką, natomiast fioletowe pozwalają graczowi turlającemu zabrać pieniądze innym graczom – wszystkim bądź wybranemu przez siebie.

Trudno mówić o tym, który kolor kart jest najlepszy, który najgorszy, bowiem każdy z nich ma swoje plusy i minusy. Również ich „wartość” ciężko oceniać: czasami można dużo zarobić mając 5 kart z numerem 1, kiedy karta za 8 nic nam nie daje. Ale może być też tak, że najmniejsze karty ciężko będzie wykorzystać ze względu na turlanie 2 kostkami i wtedy bardziej opłacają się droższe karty. Bywa naprawdę różnie i w wielu przypadkach o naszych zarobkach decyduje ślepy los.

zdjęcie 1 (2)

Oprócz koloru każda karta ma swój koszt, który jest opisany pod grafiką. Mogą to być kwoty od 1 do 8 monet. Mamy oczywiście również opis każdej nieruchomości, czyli informację ile pieniędzy dostajemy, za co i od kogo. Każda karta posiada też swoją nazwę (która to nie ma żadnego znaczenia dla rozgrywki), oraz rodzaj (który w niektórych okolicznościach może dać sporo punktów). Natomiast zdecydowanie najważniejsze jest to, co widzimy na samej górze karty: jest to liczba od 1 do 14 (pojedyncza lub zakres, np. 12-14). Określają one jaką liczbę oczek należy wyturlać, by aktywować daną kartę i tym samym jej bonus.

Jeżeli chodzi o wykonanie, to nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Karty są fajne, porządne, ale co najważniejsze – bajecznie
kolorowe! Co więcej, każda nieruchomość ma swoją własną, niepowtarzalną grafikę, co jest zdecydowanym plusem. Kostki są
czerwone, drewniane i… niesamowicie lekkie :) Monety, choć tekturowe, są wykonane na naprawdę wysokim poziomie, pokładnie
wycięte, nic z nich nie wystaje i przede wszystkim są czytelne, co jest bardzo ważne w rozgrywce. No i małe pudełko – a to dla
mnie chyba największy plus :)

Jak wygląda rozgrywka?

Każdy gracz otrzymuje na początku pole i piekarnię, na których od razu może zarabiać, oraz 4 place budowy, czyli nieruchomości, które musi dopiero wybudować, żeby wygrać. Każdy ma te same nieruchomości specjalne, wszyscy więc mają jednakowe szanse. Dodatkowo dostaje 3 pieniążki. Na stole wykłada się wszystkie pozostałe karty tak, by poszczególne nieruchomości leżały jedna na drugiej i rozpoczyna się rozgrywka…

Pierwsza czynność to turlanie kostką (lub kostkami, jeżeli gracz ma już dworzec kolejowy). Suma wyrzuconych oczek to liczba aktywująca karty z taką wartością: każdy gracz sprawdza, czy ma takie karty, a jeśli tak, to czy może wykorzystać ich cechy specjalne – czyli po prostu zarobić na nich pieniądze. Następnie osoba turlająca ma prawo zakupić 1 nieruchomość. Kiedy uiści za nią opłatę, dołącza ją do swojego miasta i od tego momentu dana karta będzie przynosiła bonusy. I takie same czynności są wykonywane przez wszystkich graczy do momentu, kiedy któryś z nich wybuduje ostatnią z 4 specjalnych nieruchomości. Wtedy gra automatycznie się kończy.

Co w dodatku?

SONY DSC

Dodatek, Metropolia Plus, wprowadza 68 nowych kart (12 startowych i 54 inne). Pierwsza z nich – Ratusz – pozwoli graczowi nieposiadającemu po swoim rzucie kostką żadnych monet na małą zapomogę z banku w postaci 1 monety. Dodatkowo mamy jeszcze port i lotnisko, które są dodatkowymi placami budowy, które trzeba ukończyć, by wygrać grę. Czyli jak mówiłam, więcej roboty, ale ciekawsza rozgrywka (zważywszy, że lotnisko kosztuje aż 30 monet!).

Dodatek wprowadza też niewielką różnicę przy rozkładaniu gry. Mianowicie w zasobach ogólnych przygotowuje się 10 nieruchomości o różnych nazwach, a nie wykłada się wszystkich dostępnych kart w stosach. Jest to dodatkowy powód do radości, bo dzięki temu zabiegowi jest po prostu ciekawiej – troszkę trudniej, bo budynków do wyboru mamy mniej i tylko od losu zależy, jakie one będą.

Podsumowanie

Metropolię oceniam na zdecydowany plus! Oprócz tego, że jest kolorowa, dobrze wykonana i łatwa w przyswojeniu, to wymaga od graczy umiejętności kalkulowania. Myślę, że dzięki niej dzieci nauczą się wartości pieniądza (a przynajmniej zasady, że bardzo często może go brakować), jak również mogą przyswoić podstawowe zasady przedsiębiorczości: najpierw trzeba wydać=zainwestować, by później to procentowało i pozwalało na coraz większe inwestycje. No i może jeszcze to, że nie można mieć od razu wszystkiego, tylko na luksusy trzeba sobie zapracować :) Szczerze polecam :)

Podstawowe informacje

  • Autor: Masao Suganuma
  • Ilustracje: Noboru Hotta
  • Wydawnictwo: FOXGAMES
  • Liczba graczy: 2-4
  • Wiek graczy: 8+
  • Czas gry: 30 minut
  • Cena: 53 zł (Gamiko.pl)

Plusy

  • kolorowe, oryginalne i bajkowe grafiki
  • łatwe do nauczenia zasady
  • stosunek ceny do jakości
  • małe pudełko :)
  • świetny sposób wykorzystania rzutów kostek
  • dodatek w komplecie

Minusy

  • duża powtarzalność kart
  • chyba zbyt dużo zależy od szczęścia