Gram na Planszy

Faras – recenzja

Opublikowany:
Przez: Magdalena Cieślak

Faras – nowa gra Filipa Miłuńskiego – to tytuł określany mianem „memo na sterydach”. Tym samym jest to gra wyłącznie dla młodszych graczy, czy dorośli również znajdą w niej coś dla siebie?

„Wyruszcie w niezwykłą podróż do serca Afryki! Wcielcie się w rolę polskich archeologów, którzy pod czujnym okiem profesora Kazimierza Michałowskiego prowadzą wykopaliska. Gra Faras opowiada losy najsłynniejszej polskiej wyprawy archeologicznej do Sudanu, która odbyła się w latach 60. XX wieku”.

Nowa gra Filipa Miłuńskiego inspirowana jest wydarzeniami w Farasie, czyli wiosce nad Nilem, gdzie w 1961 roku polscy archeolodzy dokonali niebywałych odkryć. O całej tej historii jak i o tym, co odkryli, dowiemy się grając w „Faras”. Myślę, że chociażby z tego względu warto sięgnąć po ten tytuł. Sądzę, że warto też dodać, że kiedy kilka miesięcy temu odwiedziliśmy Grannę, byliśmy świadkami tworzenia Farasa. W jednym z biur leżały wielkie albumy dotyczące wykopalisk i tej sławnej wyprawy. Już wtedy czułam, że będzie to naprawdę dobra propozycja. I na szczęście nie myliłam się :)

CO W PUDEŁKU?

SONY DSC

W pudełku znajdziemy dwustronną planszę (jedna strona – wariant łatwy, druga – dla zaawansowanych), 30 kart archeologów, 48 żetonów znalezisk (po 12 variów, czyli różności, malowideł, kości i naczyń), 8 skorpionów, 8 żetonów piasku, znacznik pierwszego gracza, instrukcję po polsku i angielsku oraz… tamę, będącą częścią wypraski (jest to fajna oszczędność materiału). Na uwagę zasługuje też pudełko, które jest co prawda nieco większe od pudełka z „Łap psiaka”, „Kto pozmywa?” czy „Bumeranga”, ale nadal jest niewielkie, dzięki czemu nie zajmuje dużo miejsca ;)

O CO CHODZI?

W dużym skrócie mówiąc, Faras to faktycznie memo na sterydach. Chodzi bowiem o znajdywanie par. Ale ta gra to o wiele więcej opcji. Przede wszystkim mamy planszę, która przedstawia ruiny twierdzy, gdzie widzimy mnóstwo fragmentów kości, naczyń, variów, malowidła naścienne i najróżniejsze okazy fauny (karaluchy, skorpiony, węże i jaszczurki). To wszystko już od samego początku wprowadza nas w tematykę wykopalisk i sprawia, że wyostrzają się zmysły.

Każdy z graczy otrzymuje taką samą liczbę żetonów, które rozkładają odkryte na planszy, następnie wszyscy mają kilka sekund na zapamiętanie układu, po czym następuje odwrócenie żetonów. W tym momencie rozpoczyna się rozgrywka, która polega na wyszukiwaniu par. Czyli mamy memo, a gdzie sterydy?

SONY DSC

Otóż karty dodają wiele ciekawych opcji, które zdecydowanie urozmaicają rozgrywkę. Niektóre mogą dopuszczać znalezienie dwóch nieidentycznych malowideł, naczyń, variów lub kości. Są też karty, które pozwalają odkryć 3 żetony, co zwiększa prawdopodobieństwo trafienia. Inne sprawdzają wiedzę innych graczy odnośnie ich znalezisk. Jednak moim zdaniem najcenniejszą kartą jest „Profesor”, który umożliwia przeprowadzenie dwóch wykopalisk w jednej turze. Celem nadrzędnym gry jest wybudowanie tamy, czyli ułożenie w pudełku 18 żetonów, które nie dopuszczą do zalania wioski (odniesienie do prawdziwej historii!). Gra może też zakończyć się w momencie, kiedy na planszy zostanie mniej niż 9 żetonów. Wówczas podliczane są punkty i wygrywa gracz, który zgromadził najwięcej żetonów.

Dodatkowo mamy do wyboru wariant gry łatwy lub ekspercki. Łatwy dopuszcza granie bez budowania tamy, co spowoduje zbieranie punktów w szybszym tempie, ale też dłuższą rozgrywkę. Natomiast ekspercki zaleca granie na drugiej stronie planszy, gdzie mamy tylko ruiny i nie ma zaznaczonych białych kwadracików. Jest to opcja zdecydowanie trudniejsza, ponieważ żetony nie mają swojego stałego miejsca, przez co ciągle będą się przemieszczać i wprowadzać zamieszanie.

JAK GRAĆ?

SONY DSC

Po podziale wszystkich żetonów (łącznie z żetonami skorpionów i piasku) na wszystkich graczy, każdy z nich wykłada według uznania po jednym odkrytym żetonie na planszy, w białych kwadratach, starając się mniej więcej zapamiętać gdzie co leży. I kiedy już wszyscy rozłożą wszystkie swoje żetony, gracze mają kilka sekund na ostateczne zapamiętanie rozłożenia rzeczy, po czym żetony są odwracane. W tym momencie zostaje jeszcze rozdać karty archeologów (po 3 na gracza) i czas na grę!

Począwszy od gracza rozpoczynającego (osoba, która jako ostatnia dotykała ziemi), wszyscy po kolei najpierw zagrywają wybraną przez siebie kartę archeologa, po czym odkrywają dwa dowolne żetony na planszy. Jeżeli gracz odkryje dwa takie same żetony variów, malowideł, kości lub naczyń, wówczas jeden z nich bierze do siebie (i zakrywa go), natomiast drugi rozpoczyna budowę tamy. Jeżeli odkryje dwa inne żetony, to oba odkłada zakryte z powrotem. Gdyby zdarzyło się tak, że odkryje przynajmniej jeden żeton ze skorpionem, wówczas zostaje przez niego zaatakowany i traci jeden ze zdobytych już żetonów. Jeżeli natomiast znajdzie 2 żetony piasku, to nic się nie dzieje.

Wydaje się proste i niewiele nowego wnoszące do tematu, ale tutaj właśnie do akcji wkraczają wspomniane już karty archeologów.

DLA KOGO GRA?

Faras jest dobrą propozycją zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Dziecko będzie zachwycone fajną planszą, kartami, świetnymi grafikami i faktem, że rozgrywka w dużej mierze opiera się na znajdowaniu par przedmiotów, co już zapewne zna i lubi. Natomiast dorośli też znajdą coś dla siebie, bo w końcu to nie tylko ograne do bólu memo, ale zdecydowanie wiele więcej opcji i dobrej zabawy. Nie mówiąc już o tym, że grając można się też czegoś dowiedzieć o tej niezwykle ciekawej historii sprzed ponad 50 lat. Czyli zabawa i edukacja w jednym plus rozgrywka polegająca głównie na zapamiętywaniu, dzięki czemu dzieci i rodzice mają podobne szanse :)

JAKIE WRAŻENIA Z ROZGRYWKI?

Grę uważam za bardzo cenną propozycję Granny. Jest ona naprawdę dobrze wykonana, z dbałością o każdy szczegół (łącznie z przygotowaniem merytorycznym, co jak już wspominałam, widziałam na własne oczy w wydawnictwie). Co więcej bardzo podoba mi się to nowe, świeże podejście do starego dobrego memo, które każdy z nas zna i lubi :)

Grając w Faras nie interesuje nas wyłącznie położenie kafelków i to, co się pod nimi kryje oraz zapamiętywanie tych kombinacji – dzięki zagrywaniu kart archeologów mamy dużo więcej decyzji do podjęcia niż zwykła pamięciówka: biorąc pod uwagę to, jakie karty mamy w ręku oraz to, ile wiemy o leżących na planszy kafelkach musimy odpowiednio gospodarować jednymi i drugimi. Budowa tamy również w pewien sposób koliduje z naszymi planami, nie mówiąc już o skorpionach i piasku, które mogą być zarówno naszym największym sprzymierzeńcem, jak i zaciekłym wrogiem. Warto nawet zwracać uwagę na swoje zdobyte już kafelki ze względu na jedną kartę w talii, która zagrana przez naszego rywala może zadecydować o końcowym wyniku. Dzieje się sporo jak na memo, co nie? ;)

Podstawowe informacje

  • Autor: Filip Miłuński
  • Ilustracje: Adam Pękalski
  • Wydawnictwo: Granna
  • Liczba graczy: 2-5
  • Wiek graczy: 6+
  • Czas gry: 30 minut
  • Cena: 50 zł

Plusy

  • nowe, ciekawe podejście do tematu memory
  • bardzo dobre wykonanie
  • idealnie pasujący i niosący walory edukacyjne temat
  • dorośli nie powinni się szybko znudzić

Minusy

  • obiektywnie – brak ;)

 

Dziękujemy wydawnictwu Granna za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji.

logo