Gram na Planszy

Carcassonne: Południowe Morza – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Carcassonne jest znakomitą, kultową już serią i z tym dyskutować się nie da. Sam jednak nigdy do końca nie przekonałem się do tej gry i dopiero Południowe Morza tchnęły we mnie ten karaibski powiew świeżości. I nareszcie powiedziałem: „To jest Carcassonne, które chcę mieć!”.

Twórcy Carcassonne po serii dodatków tym razem wyciągają rękę w kierunku naszych portfeli serią „dookoła świata„, której to Południowe Morza są początkiem. Jest to nic innego jak podstawowa wersja gry dostosowana do karaibskich realiów. O dziwo jednak ta kosmetyczna zmiana graficzna i równie niewielkie podrasowanie podstawowych reguł zdziałało zadziwiająco dużo. A może po prostu od tamtej pory kiedy grałem ostatni raz w Carcassonne moje postrzeganie planszówek zmieniło się do tego stopnia, że tego typu zabawa nie jest mi już totalnie obojętna. Tak czy inaczej, Południowe Morza to kawał dobrej gry, co zaraz postaram się wam udowodnić ;)

Co w pudełku?

IMG_3061

Okładka pudełka od razu zdradza nam klimat, z jakim przyjdzie nam się mierzyć w tej edycji gry, a nawet zmianę w mechanice, o tym jednak za chwilę. W samym pudełku znajdziemy charakterystyczne dla serii 74 kafelki, które jednak tym razem przedstawiają wyspy zamiast zamków, mosty zamiast dróg oraz morza w miejsce pól.

Znane i lubiane meeples również w pudełku są obecne, po 4 sztuki w 5 różnych kolorach. Nowością są za to żetony łodzi, które są bardzo ważne w kwestii zdobywania punktów oraz drewniane pionki przedstawiające towary, które będziemy w grze zdobywać, mianowicie banany, muszelki i ryby. Pionki te wykonane są rewelacyjnie i faktycznie mają kształt przedmiotów, które mają symbolizować, do tego występują w dwóch wielkościach: małe oznaczają jedną sztukę, podczas gdy te większe liczą się za 3. Głównie za nie jakość wydania oceniłbym na 10/10!

Chociaż same kafelki, co możecie zobaczyć na zdjęciach, również prezentują się znakomicie i moim zdaniem gra się na nich zdecydowanie lepiej niż na oryginalnych, ale może to tylko moje preferencje, które stawiają wakacyjne klimaty ponad średniowieczem.

Co nowego?

IMG_3072

Sama rozgrywka wiele się nie zmieniła: wciąż dobieramy kafelki i układamy je tak, by całość pasowała do siebie, wciąż dostajemy punkty i wciąż osoba z największą ich ilością w momencie, kiedy kafelki się skończą wygrywa. Południowe Morza zmieniają jednak sposób, w jaki odbywa się zdobywanie punktów – po coś w końcu te cudowne pionki są, nie?

W chwili, gdy ukończymy wyspę, mostek lub morze na których znajdował się nasz drewniany człowieczek, dostajemy nie punkty, a surowce znajdujące się na „wybudowanym” obszarze: banany na wyspie, muszelki na mostach oraz ryby na wodzie. Dopiero mając odpowiednią ilość surowców możemy je wysłać na czekające przy brzegu statki, które mają informacje jakie zasoby potrzebują i ile punktów dostaniemy za ich dostarczenie.

Tura gracza wygląda więc następująco:

  1. Dobieramy kafelek
  2. Dokładamy go do leżącej na stole reszty
  3. Kładziemy na nim swojego wyspiarza jeśli mamy na to ochotę
  4. Jeśli coś „zamknęliśmy”, to pobieramy odpowiednią ilość surowców, jeśli nie to przechodzimy do następnego punktu
  5. Sprawdzamy, czy mamy wystarczającą ilość surowców, żeby posłać je na któryś z czekających statków, jeśli tak, to odrzucamy odpowiednią ilość surowców i bierzemy do siebie kafelek odpowiedniego statku
  6. Uzupełniamy „port” nowym kafelkiem statku i oddajemy ruch kolejnej osobie

Na zdjęciach widać jeszcze łodzie rybackie na kafelkach oraz małe żetony z takimi łodziami. Ponieważ nie jest łatwą sprawą ogarnąć taki żywioł jak woda i zamknąć go z każdej strony, łodzie te mają nam pomóc w połowie ryb: kiedy wyłożymy kafelek z obrazkiem łodzi, możemy natychmiast zażądać podliczenia basenu wodnego, w którym ta łódź się znalazła. Jeśli nasz wyspiarz czekał na nim na ten moment (lub akurat go położyliśmy, bo możemy to zrobić przed wymuszonym połowem), to zabieramy wszystkie ryby, jakie się w nim znajdowały, a żetonem łodzi zasłaniamy jedno źródło ryb (jeżeli było, to podwójne, jeżeli trafiliśmy na same pojedyncze, to wybieramy, które zasłonimy).

Na koniec gry liczymy punkty na wszystkich kafelkach statków, które udało nam się zdobyć w trakcie gry oraz liczbę zasobów, które nam pozostały: każde trzy sztuki to 1 dodatkowy punkt.

Podsumowanie

IMG_3076

Carcassonne: Południowe Morza to powiew świeżości w zatęchłej średniowieczem serii. Gra wciąż jest wciągająca, łatwa do wytłumaczenia i niezwykle przyjemna w graniu, ale teraz również bardzo kolorowa i z zestawem pionków, od których ciężko oderwać wzrok. Nowa oprawa graficzna i elementy nie zmienią faktu, że miłośnicy serii wciąż będą czuli się jak w domu, za to może przyciągnie nowych graczy, którzy wolą wyspiarskie klimaty od murów i katedr :)

Jest to kawał świetnej gry rodzinnej, bardzo dobrze sprawdza się nawet na dwie osoby, testowana na dzieciakach w wieku 5 i 8 lat wywołała wielki entuzjazm. Dodajcie do tego wspaniałą jakość wydania i macie idealną grę na prezent dla każdego!

Podstawowe informacje

  • Autor: Klaus-Jurgen Wrede
  • Liczba graczy: 2-5
  • Wiek graczy: 8+
  • Czas gry: 35 minut
  • Cena: 75 zł (Gamiko)

Plusy

  • bananowe, muszelkowe i rybne pionki!
  • przyjemnie oddany wyspiarski klimat
  • nowe zasady idealnie wpasowują się w znaną rozgrywkę
  • to wciąż Carcassonne, tylko na niewielkich sterydach
  • jakość wydania

Minusy

  • brak polskiego wydania

Grę do recenzji udostępnił Gamiko.pl – sklep i wypożyczalnia gier planszowych w Warszawie.

gamiko-logo