Gram na Planszy

Mumia. Wyścig w bandażach – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Mumia – Wyścig w bandażach to dla mnie jedna z bardziej pozytywnych niespodzianek ostatnich miesięcy. Co prawda spodziewałem się szalonych ucieczek przed zabandażowanym monstrum, a dostałem w miarę spokojne eksplorowanie piramidy z latającą wokół mumią w tle, jednak sama rozgrywka okazała się być bardzo przyjemna, o czym zaraz wam opowiem.

Mumia to kolejne dzieło duetu Michael Kiesling – Wolfgang Kramer, twórców m.in. takich tytułów jak Szczęść Boże oraz Apacze i Komancze. Sama mechanika gry powstała znacznie wcześniej, natomiast osadzenie jej w egipskich ciemnościach było pomysłem polskiego wydawcy, czyli Egmontu. I co prawda fabularnie całość mi się kupy nie trzyma, w rozgrywce jednak to zupełnie nie przeszkadza, a zabawa jest przednia!

Co w pudełku?

IMG_3747

 

Standardowych rozmiarów pudło opatrzone jest świetną grafiką, warto jednak zwrócić uwagę na tytułowa mumię, której minę należy interpretować nie jako krwiożerczą, a bardziej szaleńczy obłęd i głupi uśmiech z tym związany – przynajmniej tak pasowałoby do rozgrywki. W samym pudełku mamy sporo wolnego miejsca, co akurat rozwiązaniem dobrym nie jest, bo miejsce na regałach to to, co planszoholik bardzo sobie ceni i takie marnotrawienie trochę wkurza – wszystkie elementy spokojnie zmieściłyby się w dwa razy mniejszym pudełku.

No dobra, ale co to za elementy zapewne się zastanawiacie. Przede wszystkim kafelki, z których będziemy tworzyć labirynt, po którym będziemy się poruszać. Do naszej dyspozycji będą łącznie 32 kafelki z podstawowej wersji gry oraz 12 dodatkowych dla graczy bardziej zaawansowanych. Do tego dochodzi 18 pionków (po 3 w 6 kolorach), 2 kostki, 8 klockowatych strażników, pola startu oraz mety, 4 żetony mumii i sama mumia we własnej osobie. Wariant zaawansowany pozwoli nam jeszcze wzbogacić rozgrywkę 10 żetonami akcji oraz 2 kapeluszami :)

Wszystkie elementy są bardzo dobrej jakości, grube i wytrzymałe, do tego całkiem przyjemnie ilustrowane. Szkoda tylko, że strażnicy to jedynie drewniane klocki, no ale nie można mieć wszystkiego.

Jak grać?

IMG_3751

 

Wersja skrócona: każdy z graczy (2 do 6) przemierza nieodkrytą dotąd piramidę w poszukiwaniu skarbów, a nawet wielbłądów, unikając przy tym pułapek, które skutkują ujemnymi punktami na koniec gry, przesuwając tajemniczych strażników, a to wszystko przy akompaniamencie zawodzącej mumii biegającej po tunelach piramidy i nie zwracającej uwagi na naszych odkrywców.

Wersja ze szczegółami: w grze może uczestniczyć od 2 do 6 graczy. Z dostępnych kafelków układamy korytarz, którym będziemy się przemieszczać. Możemy go ułożyć tak, jak pokazuje instrukcja, żeby zaznajomić się z zasadami gry, potem jednak zarówno instrukcja, jak i my, polecamy robić to w kolejności losowej.

Kafelki, po jakich przyjdzie nam się poruszać, to:

  • Skarby – dają punkty na koniec gry
  • Zagrożenia – odejmują punkty na koniec gry
  • Wielbłądy – pozwalają zamienić dowolne zagrożenie na skarb o tej samej wartości, czyli po prostu punkty ujemne
    zamieniają na dodatnie
  • Kafelki ryzyka – w zależności od tego, ile ich mamy, dają punkty dodatnie (jeśli zdobyliśmy ich parzystą liczbę_ bądź
    ujemne (nieparzysta ilość)
  • Kafelki wymiany – opuszczając go musimy przekazać swój wierzchni kafelek graczowi po lewej stronie

IMG_3750

Do poruszania się po piramidzie służą kostki – nie jest to jednak na szczęście jedynie monopolowe „rzuć i idź”, chociaż poniekąd do tego się sprowadza. Mamy mianowicie jedną kostkę z liczbami 1-6, która wyznacza dystans, z jakim się poruszymy, oraz drugą kostkę, która pokazuje kogo mamy poruszyć: mumię, strażnika lub któryś ze swoich pionków, lub obojętnie kogo. Poruszanie się jest najważniejszym elementem gry i mimo, iż kostki nam poniekąd narzucają kim i gdzie mamy iść, to jednak wciąż dużo zależy od nas.

Gra kończy się w momencie, kiedy wszystkie pionki, lub w nieco krótszym wariancie wszystkie pionki jednego gracza, przejdą przez cały labirynt aż do końca. Po drodze musimy postarać się zebrać jak najwięcej kafelków, które dadzą nam jak największą ilość punktów na koniec. Kafelki zbieramy w bardzo prosty sposób, który jednak wymaga od nas sporej ilości kombinowania: za każdym razem, kiedy gracz przemieści swój pionek lub mumię z PUSTEGO kafelka (czyli takiego, na którym nie było nikogo oprócz nas), zabiera ten kafelek i kładzie go przed sobą. Bardzo ważne jest więc takie przemieszczanie siebie, mumii i strażników, by samemu zbierać punkty dodatnie a opuszczać pola z punktami ujemnymi nie zabierając ich ze sobą, a jednocześnie starać się utrudniać życie rywali.

IMG_3748

Wariant podstawowy jest dosyć przyjemny, natomiast w wariancie zaawansowanym dochodzą nowe możliwości zyskiwania lub tracenia punktów:

Kafelki wymiany to jedyne, których nie zbieramy z naszej drogi, jednak gdy je opuszczamy i zostawiamy puste, to ostatni zebrany przez nas kafelek musimy przekazać osobie po lewej stronie. Daje to nowe możliwości taktyczne – jednym pionkiem możemy zebrać jakiś spory minus tylko po to, by w następnym ruchu przekazać go rywalowi. Możemy jednak też utknąć na tym polu, jeżeli wciąż będziemy na nim sami, a naszym górnym kafelkiem będzie akurat dający sporo punktów.

Kafelki ryzyka to kolejne taktyczne zagrania i gratka dla miłośników niewielkiego hazardu: uda nam się czy nie uda dobrać do parzystej liczby, żeby na koniec wartość tych kafelków była dodatnia? Ciekawe urozmaicenie.

Kapelusze pecha i szczęścia dostają pionki graczy, którzy przed grą wyrzucili odpowiednio najmniej i najwięcej oczek na kostce. Kapelusze mają wartości + i – 10 punktów na koniec gry dla gracza, którego pionek trzyma je na głowie (chociaż w zasadzie mają je bardziej na szyi). Kapelusze przemieszczamy między pionkami, jeśli dwa różne pionki spotkają się na tym samym kafelku: możemy wtedy oddać swój pecha, zabrać czyjś szczęścia lub po prostu dokonać wymiany kapeluszy.

Ostatnim mini dodatkiem w zaawansowanej wersji Mumii są żetony akcji. Jest ich 10 i zdobywamy je gdy zbieramy kafelek zagrożenia. Żeton akcji jest swego rodzaju osłodą po wpadnięciu w pułapkę i pozwalają nam one w dowolnej chwili naszej tury wykonać kilka pożytecznych i zaskakujących rywala akcji.

Wrażenia z rozgrywki

IMG_3761

Według instrukcji wprowadzając kafle ryzyka i wymiany powinniśmy usunąć odpowiednią ilość kafli podstawowych z gry, co może i ma sens, ale prawdziwa zabawa zaczyna się, kiedy całą zawartość pudła wysypujemy na stół i układamy swój labirynt ze wszystkiego co mamy! Może jest wtedy trochę trudniej, na pewno dłużej, ale – przynajmniej wg nas – rozgrywka na tym zyskuje, a poza tym każdy indywidualnie może podejść do sprawy – i to też jest spory plus Mumii: każdy może dostosować grę do swoich potrzeb, tak czasowych jak i składu osobowego.

Najlepiej gra się w 3-4 osoby, ale rozgrywce we dwójkę też niczego nie brakuje – jest po prostu łatwiej. Za to w 5-6 osób robi się dosyć tłoczno, a początek jest niemrawy, ale kiedy niektórzy pobiegną w głąb korytarzami, a inni nadal będą badać okolice wejścia, to robi się już ciekawie – i to na całej długości korytarzy.

Trzy nasze pionki, mumia, którą czasami musimy ruszyć i którą też zbieramy kafelki, do tego niemrawi strażnicy, których można poruszyć tylko wtedy, gdy na jednym kafelku stoi z nimi jeszcze jakikolwiek inny pionek bądź mumia – dzieje się dużo, jest nad czym myśleć, a akcja gracza ograniczająca się do rzutu kostkami i ruchu sprawia, że sama rozgrywka jest szybka i dynamiczna, chociaż trochę się ciągnie. Ale nie na tyle długo, by się znudzić, a zwykle gramy wszystkimi dostępnymi kafelkami.

Podsumowanie

Wiązałem pewne nadzieje z Mumią, jednak niezbyt wielkie – ot gierka, w którą kilka razy zagram, ale przebić się do mojej kolekcji może mieć problem. Okazało się jednak, że to bardzo dobry tytuł tak na dwie, jak i nawet sześć osób, w którym mamy mnóstwo okazji do myślenia nad swoim ruchem, podejmowania decyzji, szczególnie że często teoretycznie złe można przekuć na całkiem udane, a nawet bardzo dobre, z różnym rozłożeniem za każdym razem, dzięki czemu rozgrywka się nie nudzi, tym bardziej że z niektórych elementów można korzystać wedle uznania i potrzeby, na czym grywalność mocno zyskuje. Możemy grać z dziećmi, w gronie rodzinnym, ze znajomymi, na imprezie… Nie jest to mega hit, ale Mumia to mocna pozycja, po którą na pewno będę jeszcze nie raz sięgał. Do tego świetnie prezentuje się na półce :)

Podstawowe informacje

  • Autor: Michael Kiesling i Wolfgang Kramer
  • Wydawnictwo: Egmont
  • Wiek graczy: 8+
  • Czas gry: 30 minut
  • Cena: ok. 90 zł

Plusy

  • dobre, trwałe elementy
  • będziemy mieli nad czym myśleć
  • proste zasady
  • sporo różnych dodatków do podstawowej rozgrywki
  • samemu można dostosować grę do swoich potrzeb i upodobań
  • idealna gra rodzinna, ale sprawdza się też na imprezach

Minusy

  • zdecydowanie za duże pudełko
  • przy większej ilości graczy może się „zakorkować”

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji. Egmont logo