Gram na Planszy

Szybka partia #1: Zamki Burgundii

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Zapraszamy na nowy cykl, w którym gry planszowe będziemy przedstawiać w formie, której przeczytanie nie zajmie Wam więcej niż 5 minut. Na pierwszy ogień idzie nasza ulubiona ostatnimi czasy gra: Zamki Burgundii Stefana Felda.

Słowo wstępu

(tylko tym razem, następne teksty będą już naprawdę na szybko)

„Szybka partia” powstała trochę z potrzeby chwili: przeciętny internauta często nie ma czasu i/lub ochoty dużo czytać, natomiast przeciętny redaktor Gram na planszy często nie ma czasu i/lub ochoty dużo pisać. Często mamy do czynienia z grami, które lepiej ogarnąć szybko w punktach, mamy zapotrzebowania na nowe teksty na blogu, nie mamy też przekonania do opisywania reguł, które najlepiej wyjaśni instrukcja lub też filmik na YouTube. Standardowe – mniej lub bardziej – recenzje oczywiście nadal będą się pojawiać, ale „Szybka partia” stanie się miejscem, gdzie zajmiemy się np. nowymi grami, w które udało nam się pograć, ale nie czujemy potrzeby pisania jakiejś dłuższej recenzji. Bądź też starszymi grami, których recenzji jest już w internecie 18723, więc pisanie kolejnej mija się z celem, jednak chcielibyśmy coś od siebie na ich temat dorzucić. Tak jak właśnie w przypadku Zamków Burgundii, w które graliśmy już wcześniej, ale dopiero niedawno zaopatrzyliśmy się we własną kopię… i nie możemy przestać grać.

zamki-1-2

Plusy

Tylko dwie kostki, a mnóstwo możliwości. W Zamkach Burgundii w zasadzie wszystko co zrobimy będzie oparte na wynikach rzutu dwoma kostkami, co niby jest ograniczające i losowe, ale z drugiej strony ponieważ możemy nimi zdobywać budynki, stawiać budynki, sprzedawać dobra oraz zamieniać na robotników (którzy służą do modyfikowania rzutów), nagle okazuje się, że jest co robić. A walka z ograniczeniami narzucanymi przez grę to moja ulubiona forma rozrywki przy planszy. (Bartek)

Każdy sobie rzepkę skrobie. Jedyna interakcja, z jaką mamy do czynienia, to podkupowanie sobie ogólnodostępnych płytek. Cała reszta gry to budowanie swojego królestwa w taki sposób, by okazało się ono lepsze (czytaj: lepiej punktowane) od rywali. Fajnie czasem sobie przeszkadzać, ale równie dobrze mieć spokój i skupić się na swoich poczynaniach a nie na tym, co przeciwnik może nam zepsuć. (Bartek)

Wiele dróg do zwycięstwa. Co prawda wszystko opiera się na budowaniu, jednak budować możemy na przeróżne sposoby: zwierzęta, płytki rozwoju, układ planszy, dostępne budynki – wszystko determinuje naszą taktykę, która w trakcie gry jeszcze może się zmieniać. (Bartek)

Regrywalność. Do wyboru mamy 6 dwustronnych plansz graczy, na których znajdziemy 9 różnych ustawień naszego przyszłego królestwa, które będziemy musieli zagospodarować. Możemy wybierać lub losować, zmieniać taktyki nie tylko biorąc pod uwagę różne plansze, ale nawet te same. Tym bardziej, że każdą grę zaczynamy od ustawienia swojego zamku, od którego będziemy rozbudowywać królestwo, a miejsc na zamek na każdej mapie mamy aż 4. A nic nie stoi na przeszkodzie, żeby dodrukować sobie kolejne. (Bartek)

Skalowalność. Najczęściej gramy w 2 osoby, czasami w 4, rzadko w 3, zdarza mi się też zagrać samej (według nieoficjalnych zasad) i… za każdym razem jest fajnie! Każda z opcji ma swoje lepsze i gorsze momenty, ale generalnie nie mam problemów czy oporów przez żadną z nich. A co ciekawe, we wszystkich wariantach mamy do czynienia z bardzo podobnymi wynikami na koniec. (Madzia)

Zamki Burgundii RULES! (Madzia)

zamki-1-10

Minusy

Jakość wykonania. Na moje oko Zamki Burgundii to gra raczej brzydka, do tego słabo wykonana. Fakt, że nie rozpada się po kilku grach, aczkolwiek cienkie płytki i plansze graczy wyglądają, jakby miały zaraz udowodnić, że jednak zaraz może to nastąpić. Grafiki też są mocno średnie, a dobór kolorów na planszach słabiutki. Żetony z kolei za małe, na początku ciężko ogarnąć co jest czym. Wygląda to trochę jak planszówkowa trzecia liga, jednak na szczęście można się szybko przyzwyczaić i cieszyć rozgrywką, która spokojnie może walczyć o finał Ligi Mistrzów. (Bartek)

Brak klimatu. Powiedzmy sobie szczerze: raczej nie czuć tu rozbudowy swojego królestwa. Mechanika jest rewelacyjna, ale pasowałaby do wielu innych tematów, więc jeśli chcecie poczuć się jak panowie na włościach, to nie tędy droga. W grze nijak to nie przeszkadza, tym bardziej że broni się ona każdym elementem składającym się na mechanikę, jednak tu chodzi o zdobywanie punktów i kropka. Reszta to tylko zaślepka. (Bartek)