Gram na Planszy

Pandemia: Lekarstwo – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Pandemia w zasadzie rozpoczęła boom na kooperacyjne gry planszowe. To głównie dzięki niej możemy łączyć siły przeciw grze zamiast walczyć między sobą. Niedawno za sprawą wydawnictwa Lacerta pod nazwą Pandemia: Lekarstwo ukazała się kościana wersja tego klasyka. Zobaczmy, czy kostki zarażają równie mocno.

Mała dygresja: nie jestem, a nawet NIE JESTEŚMY fanami gier kooperacyjnych. Po pierwsze: fajniej wygrywa się z kimś, a nie z bezosobową grą. Po drugie: zawsze występuje w nich syndrom lidera, którym nieświadomie zostaję już w momencie rozkładania gry na stole. Po trzecie: chyba większe kłótnie pomiędzy graczami wychodzą podczas współpracy niż w trakcie bezpośredniej walki :)

Nie kryłem się jednak swego czasu z tym, że Robinson jest jedną z moich ulubionych gier. Dlatego, gdyż kooperacje lubię pod jednym warunkiem: kiedy gram w nie sam! Jako jeden gracz czy przyjmując rolę kilku bohaterów – nie ma to większego znaczenia, a nawet urozmaica rozgrywkę. Robinson był na wyspie sam i właśnie tak powinno się w niego moim zdaniem grać: jest wtedy mega klimat i jesteśmy zdani na siebie. Tak jak lubię.

pandemia-1-3

Skoro już znacie moje podejście do kooperacji to mogę przejść do właściwej recenzji. W Pandemię graliśmy ze 3 razy, było… znośnie. I tylko tyle. Uwielbiam za to kostki, dlatego za Lekarstwo sięgnąłem z wielkim optymizmem, aczkolwiek w cieniu cały czas czaiło się moje ego szepczące na ucho, że to jednak wciąż kooperacja. A do testów trzeba było jednak zagrać w więcej niż… samemu :)

Przygotowania do rozgrywki

Zacznijmy w takim razie od rozgrywki. Grę przygotowujemy rozkładając najpierw na stole plastikowe kółko, będące nie jednym, a dwoma torami naszej zagłady. Wokół niego układamy sześć kontynentów, gdzieś z boku CDC, czyli Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom, a jeszcze dalej – pewnie żeby widok nas nie dołował – mały kafelek, na którym będziemy zaznaczali choroby, na które znaleźliśmy skuteczne lekarstwo. Obok ustawiamy jeszcze stos kart zdarzeń, których nie ma może zbyt dużo, jednak wystarczająco, by albo uleczyć cały świat, ale pogrążyć się w istnym pandemonium. Na to wszystko wysypujemy masę kostek i gramy!

pandemia-1-9

No dobra, kostek wyciągamy ze specjalnego woreczka 12, rzucamy nimi, a następnie przyporządkowujemy je do kontynentów. Kostki chorób, czego wstyd przyznać nie zauważyłem na początku, nie są typowymi K6: czarne kostki mają np. aż 3 strony z trzema oczkami, tak więc wiemy, że ta konkretna choroba rozwija się głównie na jednym kontynencie, a zupełnie omija dwa inne. Warto tego typu informacje mieć na uwadze podczas gry.

pandemia-1-4

Na zakończenie pozostało nam już tylko wybrać/wylosować postacie, którymi będziemy grali. Podobnie jak w planszowym oryginale mamy szerokie spektrum bohaterów, a każdy z nich posiada swoją umiejętność specjalną (czasem więcej niż jedną) oraz unikalne symbole na kostkach. U każdego bohatera znajdziemy statek pozwalający nam przepłynąć na sąsiedni kontynent, słoik do pobierania próbek i strzykawkę do leczenia chorób, oraz – przede wszystkim z punktu widzenia wirusów i bakterii – symbol biohazardu, który nie dość, że blokuje nam kostkę w danej rundzie, to jeszcze każe zrobić krok w kierunku zagłady na torze poziomu zachorowań.

pandemia-1-11

Jednak to nie koniec: logistyk ma helikopter, dzięki któremu może przenosić z miejsca na miejsce innych graczy, sanitariusz ma podwójne, a nawet potrójne strzykawki, a szef „planu B” dysponuje symbolem krzyża, dzięki któremu może manipulować kostkami chorób. Ponadto niektóre symbole występują u niektórych postaci po dwa na jednej ściance kostki, co pozwala wybrać akcję, którą chcemy użyć, a niektórzy bohaterowie nie mają np. symbolu samolotu, który pozwala przenieść się na jakikolwiek, niekoniecznie sąsiadujący, kontynent. Dzieje się! I to dużo.

Medic! MEDIC!

Wiemy już, że mamy kartę postaci oraz odpowiadające jej kostki. W swojej turze każdy gracz rzuca kostkami, a następnie wykonuje pokazane na nich akcje. Możemy przerzucać nimi dowolną liczbę razy, trzeba jednak mieć na uwadze, że symbol biohazardu blokuje nam daną kostkę i zwiększa poziom zachorowań – mamy więc do czynienia z mechaniką push your luck, którą fabularnie wyjaśniono w ten sposób, że im więcej czasu tracimy (czyli im więcej rzucamy kostkami), tym większa szansa, że choroba się rozprzestrzeni. Ponadto co 4 krok na torze poziomu zachorowań to wybuch epidemii, w wyniku której ponownie rzucamy kostkami z Centrum Badawczego (jeśli jakieś tam mieliśmy), a do nich dokładamy jeszcze kilka z woreczka.

pandemia-1

Po wykonaniu swoich akcji możemy przekazać innemu graczowi zebrane przez siebie próbki lub samemu spróbować wynaleźć lekarstwo na jedną z chorób. Żeby pobrać próbki, najpierw musimy umieścić kostki chorób w centrum badawczym za pomocą symbolu strzykawki. Następnie każdy „słoik” na kostce pozwala nam zafiolkować jedną kostkę choroby. Żeby wynaleźć lekarstwo musimy rzucić wszystkimi naszymi „próbkami”, a łączna suma wyrzuconych oczek musi być równa lub przekroczyć 13. Jeśli nam się uda to jesteśmy krok bliżej sukcesu i odzyskujemy nasze kostki, które służyły za pojemniki na choroby, a przy porażce na szczęście nie tracimy próbek, ale musimy poczekać do następnej tury, żeby ponownie spróbować.

pandemia-1-2

 

Na sam koniec tury bierzemy z woreczka kości chorób w liczbie równej aktualnemu poziomowi zachorowań i rzucamy nimi zarażając kolejne regiony. Jeśli w danym regionie pojawi się czwarta kostka tego samego koloru dochodzi do rozprzestrzeniania się chorób: każda kostka powyżej 3 przesuwana jest do następnego regionu. Jeśli i tam przekroczyła limit to wybucha kolejna epidemia, choroba przenosi się po raz kolejny itd. Każda taka sytuacja to również krok naprzód na torze rozprzestrzeniania się chorób: ósmy krok będzie naszym ostatnim.

W międzyczasie możemy w każdej chwili kupić karty zdarzeń, za które płacimy kostkami chorób z CDC – znajdą się one tam jeśli podczas zarażania regionów wypadnie symbol krzyża bądź dzięki umiejętnościom postaci. Wydarzenia nie są jakieś mocno dopakowane, jednak zagrane w odpowiednim czasie pozwalają zdjąć z nas ciśnienie i osiągnąc całkiem przyzwoite efekty, która nam mogą sensownie pomóc.

pandemia-1-7

W ten sposób gra toczy się do momentu, aż:

  1. gracze odkryją lekarstwo na wszystkie 4 choroby – wygrana!
  2. strzykawka na jednym z dwóch torów dojdzie do ostatniego miejsca – przegrana :(
  3. podczas zarażania regionów w woreczku zabrakło kostek do wyciągnięcia – apokalipsa!

Podsumowanie

Pandemia: Lekarstwo to kooperacja, z którą chętnie związałbym się na dłużej, ponieważ ma wszystko, co potrzebne: pięknie wykonane kostki, które wprowadzają chaos w poczynania chorób (co świetnie moim zdaniem łączy się z klimatem); sporo zróżnicowanych postaci, które różnią się tylko umiejętnościami, ale też każda ma unikalne symbole na kostkach, dzięki czemu regrywalność tytułu zdaje się nieograniczona; świetnie przystosowaną do kostek mechanikę znaną z pierwowzoru; krótki czas emocjonującej rozgrywki oraz bardzo dobre i ładne wydanie.

Właśnie, bo o wydaniu nie było jeszcze mowy: kościana Pandemia to przede wszystkim 48 półprzezroczystych kości infekcji po 12 w 4 kolorach oraz 37 pięknych, wyraźnych, customowych kości graczy. Wszystkie są wyraźne, porządne, turlanie ich po stole to czysta przyjemność. Cała reszta komponentów również prezentuje się ładnie i solidnie, może oprócz plastikowego toru w który wbijamy strzykawki: ten, przynajmniej w moim wydaniu, jest trochę krzywy, a strzykawki nawet leciutko wbite ciężko potem wyjąć.

pandemia-1-5

Plusem jest na pewno szybka, dynamiczna rozgrywka, w której losowość jest bardzo widoczna, ale to dzięki niej mamy masę emocji podczas gry. Kooperacja daje szansę na grę w najróżniejszych układach tak samemu, jak i w nawet 5 graczy. Minusem na pewno może być fakt, że grając tylko na dwóch bohaterów są zestawy, które radzą sobie bez najmniejszych problemów, podczas gdy inne nie są w stanie opanować szalejącej epidemii.

Jeśli polubiliście Pandemię, to jej kościana wersja również powinna Wam pasować, ponieważ konwersja gry wypadła wiernie, klimat klasyka został zachowany. Jeśli szukacie szybkiej i emocjonującej gry, to Pandemia: Lekarstwo to gra dla Was, ponieważ każda partia potrwa maksymalnie 30 minut, podczas których czeka na Was rollercoaster wrażeń. Jeśli lubicie kostki, to również Pandemię muszę polecić – stos kolorowych customowych kostek to nie jest coś, obok czego można przejść obojętnie. Natomiast jeśli nie lubicie w grach losowości, to trzymajcie się od niej jak najbardziej z daleka. I tylko Wy, reszta powinna ten tytuł przynajmniej wypróbować – warto!

pandemia-1-8

Podstawowe informacje

  • Autorzy: Matt Leacock, Tom Lehmann
  • Wydawnictwo: Lacerta
  • Wiek: 8+
  • Ilość graczy: 2-5
  • Czas gry: ok. 30 minut
  • Cena: 109 zł (Gamiko)

Plusy

  • proste zasady
  • szybka rozgrywka
  • KOSTKI!
  • czuć klimat pierwowzoru
  • duża regrywalność
  • są emocje!

Minusy

  • dla niektórych: ogromna losowość
  • plastikowy okrąg i strzykawki, których nie da się wyjąć
  • zachwiany balans postaci przy grze w 2 osoby