Gram na Planszy

Kawerna i Agricola – tak podobne, że aż bardzo różne

Opublikowany:
Przez: Krzysztof Kowalczyk

Uwielbiam to uczucie, gdy biorę do rąk nowy egzemplarz gry, co do której nie mam wątpliwości, że mi się spodoba – nie wiem tylko jak bardzo. Skąd ta pewność? Może dać ją nazwisko projektanta albo wyjątkowo dobre recenzje na blogach, popularność na forach, czy też wysoki ranking w serwisie BoardGameGeek. Gdy wszystkie te elementy zgodnie wskazują na hit, to decyzja o zakupie nie jest trudna.

agricola vs kawerna-1-3“Kawerna” czyli “Agricola 2”?

Takie gry trafiają się względnie rzadko, ale w ostatnich dniach jedna pojawiła się na naszym rynku. Jest to “Kawerna” Uwe Rosenberga, autora “Agricoli”, poznanej przez mnie w roku 2009, w którą przez te wszystkie lata nie przestaję grać i uznaję za niedościgniony wzór gry planszowej. Każdy z was ma pewnie jakąś jedną, szczególnie ulubioną grę? No to wyobraźcie sobie, że twórca tej waszej ulubionej przygotował kolejną, bardzo do niej podobną, jeszcze lepiej ocenianą. Czy wasze odczucia są w tym momencie jednoznacznie pozytywne, czy też ekscytacji towarzyszy cień obawy? Bo czy da się poprawić grę doskonałą? A jeśli to się udało, to co z Waszą starą faworytką – czy nowa spowoduje, że tamta na zawsze zniknie ze stołu, trafi do jakiegoś pudła w piwnicy?

Więcej tego samego

Takie myśli towarzyszyły moim pierwszym kilku grom w “Kawernę”. Grało się wyśmienicie! Szybko wdrożyłem się w krasnoludzkie realia. Mechanika gry nie jest wyzwaniem dla osób obeznanych z “Agricolą”. Obsiewanie pól, hodowla zwierząt, rozbudowa pomieszczeń mieszkalnych – to był przecież mój chleb powszedni przez ostatnie 6 lat. Zresztą, chleb też w obu grach można upiec. Krasnoludy równie karnie wychodziły na pola akcji, co chłopi i tak samo żarłoczne jak oni, domagały się podobnej ilości jedzenia po żniwach. A wybór, jaki żeton usprawnienia położyć w swojej jaskini, przysparza podobnego bólu głowy, jak decyzja co do zagrania karty usprawnienia.

agricola vs kawerna-1-9

Wolniej czyli szybciej

W “Agricoli” są karty usprawnień i pomocników, a w “Kawernie” w ich miejsce pojawiły się żetony. Przygotowując rozgrywkę, oprócz rozłożenia plansz i niezliczonych rodzajów znaczników różnych dóbr, naszym zadaniem jest wyłożenie na stół 48 rodzajów żetonów usprawnień. Można spotkać się z opiniami, że przygotowanie gry trwa bardzo długo, ale wykorzystując inwencję i spryt, można skrócić ten czas tak, że pierwszy krasnolud trafi na planszę niewiele później niż po 5 minutach od otwarcia pudełka. W przypadku “Agricoli”, elementów gry jest mniej, a jednak wykonywanie ruchów pionkami najczęściej zaczyna się dużo później.

agricola vs kawerna-1-11

Karty i draft

Wszystko dlatego, że w “Agricoli” mamy do potasowania ponad 300 kart, z których rozdajemy po 14 każdemu graczowi, po czym karty te zaczynają krążyć wokół stołu, w procesie zwanym z angielska “draftem”, zajmującym od kilku do kilkudziesięciu nawet minut.

”Draft” nie jest obowiązkowy – to jeden z wariantów gry. Krótko go opisując, polega na tym, że z otrzymanych kart wybiera się jedną, a resztę przekazuje sąsiadowi, który też zatrzymuje tylko jedną itd. Koniec końców, uczestnicy gry kończą draft mając w rękach po 14 kart.

Karty można też po prostu rozdać i od razu zacząć grę, co jest szczególnie wskazane w przypadku graczy początkujących. I choć pewnie i wśród graczy zaawansowanych znajdą się tacy, którzy do “draftu” nie są przekonani, to większość pewnie przyzna, a ja powiem to z pełnym przekonaniem, że “draft” jest tak fajny i pożyteczny, że dobrowolnie nigdy bym z niego nie zrezygnował. “Draft” zapewnia, że nikt nie otrzyma od losu wyraźnie lepszych kart niż przeciwnicy – każdy przecież zbuduje swój zestaw kart w serii kolejnych wyborów. Co więcej, jest w nim mnóstwo miejsca na kombinowanie i trudne decyzje – jakie karty wybrać, by zbudować jakąś zabójczą kombinację? Jakiej nie wolno zostawić przeciwnikom, by nadmiernie nie ułatwić im gry?

agricola vs kawerna-1-6

Krasnoludy kartom mówią: “Nie!”

“Kawerna” inaczej radzi sobie z zapewnieniem równych szans wszystkim graczom – nie ma w niej kart na wyłączny użytek posiadacza, lecz są żetony, które są dostępne dla wszystkich, do czasu, gdy ktoś jakiegoś sobie nie zakupi tudzież wybuduje. Te 48 żetonów wchodzi z sobą w różnego rodzaju interakcje i warto zaangażować pełne możliwości intelektu w podjęcie decyzji, jaki zestaw i w jakiej kolejności zdobyć, by uzyskać możliwie duże korzyści w grze. Tu także można więc budować mocarne kombinacje, w których tworzeniu na bieżąco mogą przeszkadzać nam współgracze, poprzez podbieranie upatrzonych przez nas żetonów.

agricola vs kawerna-1-10

 

300 to więcej niż 48

Choć liczb nie da się oszukać i z 300 kart uzyskamy więcej różnorodnych kombinacji, sprawiających, że każda rozgrywka będzie potencjalnie znacząco inna od poprzedniej, to 48 żetonów także zapewnia mnóstwo główkowania i nie pozwoli, by gra szybko się znudziła. Co więcej, wygląda na to, że zostały zaprojektowane tak, by w większości sytuacji, nawet jeśli ktoś sprzątnie nam coś sprzed nosa, dostępne było inne rozwiązanie – inny żeton, wymuszający modyfikację naszej strategii, a jednak wciąż oferujący znaczące korzyści.

Gospodarka obfitości

Cała “Kawerna” jest właśnie taka – jest w niej mnóstwo dróg do sukcesu, wszystkie otwarte dla każdego, tylko przebierać, wybierać i grać! Zniknął Twój upatrzony żeton usprawnienia? Weź inny! Zajęli pole, z które chciałeś wziąć drewno? Pozyskaj je z innego, niewiele gorszego! Wszyscy jakby zmówili się na oranie i obsiewanie pól? Ty nie rób więc tego, idź inną drogą, choćby budowy kopalń, wypraw czy co tam jeszcze innego rzuci ci się w oczy jako ciekawa opcja!

agricola vs kawerna-1-7

Rzadki jak zasoby w “Agricoli”

Kto gra w “Agricolę” ten wie, a kto nie grał, niech będzie ostrzeżony, że w tej grze dostęp do wszelkiego rodzaju zasobów jest dużo trudniejszy. Jeśli na planszy zajęto właśnie pole, które sobie upatrzyłeś, możliwe, że nie zostanie ci nic innego, jak rezygnować z idealnej strategii i opracować dużo mniej efektowny “Plan B”, polegający w dużej mierzy na tym, by jako-tako pozbierać się po otrzymanym ciosie. “Agricola” jawi się przez to jako gra dużo bardziej “brutalna”: jeśli pójdzie ci źle, możesz przegrać z kretesem, a twoje gospodarstwo będzie wyglądać żałośnie w porównaniu z posiadłością zwycięzcy. Nie jest łatwo nowicjuszom grać w nią z osobami doświadczonymi: dobre posunięcia tych ostatnich w sposób zasadniczy ograniczą możliwości pozostałych. Zwycięzca gry może być znany już w połowie, a co gorsza, słabsi gracze spędzą resztę gry ledwo wiążąc koniec z końcem, podczas gdy lepsi będą pławić się w luksusach, do tego wykonując 2 razy więcej ruchów w każdej rundzie.

agricola vs kawerna-1-5

Mini gry w grze

Dla fanów “Agricoli” wszystko to stanowi jednak o jej sile. Partia w gronie osób o podobnej znajomości gry, jest jak Tour de France dla miłośników kolarstwa: jeden wielki wyścig, ale składający się z mniejszych etapów, z których każdy warto wygrać, o każdy warto walczyć, każdy mini tryumf sprawia ogromną satysfakcję. Jeśli to właśnie tobie uda się zgarnąć znacznik gracza rozpoczynającego, by za chwilę wziąć mnóstwo drewna, jeśli to właśnie ty przygarniesz to wielkie stado owiec, nie mówiąc już o budowie izdeb czy powiększaniu rodziny – przez chwilę to ty jesteś królem! Wszystko to są małe, ale jakże cieszące zwycięstwa i z nich właśnie, w jakiejś mierze, składa się końcowy tryumf w całej grze.

agricola vs kawerna-1-4

Wybierz, jak chcesz wygrać

W moim odczuciu, “Kawerna” nie jest grą o takich małych zwycięstwach. Oczywiście, w niej także niektóre pola są czasem wyraźnie atrakcyjniejsze od innych, ale “języczek u wagi” jest gdzie indziej. “Kawerna” wymaga, a może nawet i uczy tego, że nie musisz brać udziału w ogólnym wyścigu, możesz pójść swoją, inną drogą. Wygra w nią być może nie ten, kto od początku obrał najlepszą strategię i umiejętnie ją zrealizował, lecz ten, kto pozwoli grze, by to ona sama pokazała mu, co w tej akurat rozgrywce zapewni najwięcej punktów.

Radość przegranych

Zresztą, w “Kawernie” rozróżnienie wygrał-przegrał wydaje się mieć mniejsze znaczenie. Osoby, którym poszło słabo, najczęściej także mają przed sobą całkiem ciekawie prezentujące się gospodarstwo – bez porównania bardziej okazałe niż w “Agricoli” przy względnie podobnych rozmiarach porażki. To bardzo fajna cecha, jeśli gra także przegranym zapewnia mnóstwo frajdy z tego, czego udało im się dokonać. Jak udało się to uzyskać w tak wymagającej grze jak “Kawerna”? Panie Uwe Rosenberg: czapki z głów!

agricola vs kawerna-1-8

Inne, choć podobne

Co by nie mówić, większość rzeczy, które można powiedzieć o “Kawernie” można też powiedzieć o “Agricoli” i być może kreślenie ostrych różnic między tymi grami jest przejaskrawieniem. Jednak moim zdaniem, pomimo wszystkich oczywistych i mniej oczywistych podobieństw, “Kawerna” jest wyraźnie inną grą niż “Agricola”. Tej ostatniej w żaden sposób nie grozi “zwolnienie” przez jej następczynię – w dalszym ciągu będę grał w nią namiętnie, bo od “draftu” i arcyważnych “mini wyścigów” jestem już chyba uzależniony.

W “Kawernę” też zamierzam grać dużo i długo – to świetna gra, gdzie indziej kładąca akcenty kluczowe dla powodzenia poczynań, stawiająca znacząco inne wyzwania. Jest też bardzo wymagająca i wielu rozgrywek potrzeba, by osiągnąć w niej biegłość. A zdobywanie tej biegłości jest czystą przyjemnością, bo w “Kawernie” nawet porażki smakują słodko.