Gram na Planszy

4 powody dla których warto kupić Potwory w Tokio: Doładowanie!

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Potwory w Tokio to gra sama w sobie rewelacyjna i kompletna. o czym zresztą pisaliśmy w recenzji. Okazało się jednak, że nawet tak dobrą grę da się jeszcze ulepszyć, co pokazał nam dodatek Doładowanie.

Odejdziemy w tym przypadku od typowej recenzji i wskażemy 4 powody dla których warto kupić ten dodatek. Jedyny minus jaki zauważyłem to brak grafik na kartach – biorąc pod uwagę grafiki z podstawowej wersji jest to duża strata, ale nie ma co narzekać, nie można mieć wszystkiego :) A co dobrego dostaniemy w Doładowaniu? Zobaczcie sami:

1. Jeszcze więcej potworów!

Podstawka serwowała nam aż 6 potworów do wyboru, dodatek pozwoli nam wcielić się jeszcze w jednego: potężną pandę Pandakai, jeśli więc chcecie poczuć się jak Kung-Fu Panda na sterydach to właśnie nadeszła ta chwila. Ponadto – co chyba oczywiste – teraz możemy grać nawet w siódemkę, tak więc teraz na potrójnej randce możemy również przygarnąć zbłąkanego wędrowca :) W Tokio robi się coraz ciaśniej.

doładowanie-1-3

2. Ewolucja

56 nowych kart to karty ewolucji. Od znanych nam z podstawki różnią się przede wszystkim tym, że są kwadratowe :) To na szczęście byłoby jednak zbytnim uproszczeniem. Przede wszystkim karty ewolucji przypisane są każdemu potworowi w liczbie 8 sztuk. Dzielimy je na ewolucje permanentne, czyli takie które działają przez cały czas od momentu ich zdobycia, oraz tymczasowe, które możemy w każdej chwili odrzucić by wykonać ich efekt. Dla przykładu nasz nowy bohater Pandakai może pochwalić się permanentną ewolucją o nazwie Jing Jang, dzięki której po zakończeniu rzutów kostkami może obrócić dowolną ich ilość na przeciwległą stronę, a tymczasowe Sushi na wynos! pozwala w momencie wejścia do Tokio odrzucić tę kartę żeby zdobyć 1 kostkę energii, zaatakować pozostałe potwory za 2 obrażenia… i cichaczem wyjść z Tokio.

doładowanie-1-5

3. Humor

Wspominałem w recenzji Potworów w Tokio, że karty mają bardzo fajne zależności między nazwą a działaniem – wszystko super do siebie pasowało i miało sens, a dzięki temu i rozgrywka jest przyjemniejsza kiedy wszystko tak idealnie ze sobą współgra. Nie inaczej jest z kartami ewolucji, czego zresztą próbkę mogliście zobaczyć punkt wyżej. Teraz może więcej przykładów: Pandakai może np. skorzystać z Pandolino, która to ewolucja pozwala mu rozegrać dodatkowa turę przy określonych warunkach, lub też otrzymać Dostawę bambusa, który w tym przypadku będzie miał postać kostek energii. Nazwy są świetne, a ich działanie w kontekście nazwy naprawdę rewelacyjnie pasują.

Ale czym jeszcze mogą się pochwalić nasze potworniaste alter ega? The King może zostać Samcem Alfa lub dostać Mega banana. Alienoid przeprowadzić Inwazję obcych lub nawet wezwać Statek matkę. Kraken idzie w Odrastające i/lub Olbrzymie macki, ale może zdobyć również Wyznawców kultu, a Cyber Bunny może się pochwalić Elektryczną marchewą i Puchatymi obwodami. Aż chyba zacznę nim grać w końcu.

doładowanie-1-4

4. Nie tylko podstawówka

Nie pisałem jeszcze jak zdobyć karty ewolucji. Za każdym razem kiedy na koniec rzutów będziemy mieli przynajmniej trzy symbole serca, OPRÓCZ leczenia możemy dzięki nim dobrać 1 kartę naszej ewolucji. Sposób dobry dla nowych graczy lub żeby zapoznać się z tematem, jednak to dopiero początek.

Instrukcja przewiduje również 3 warianty zaawansowane, z których możemy korzystać pojedynczo, ale również nic nie stoi na przeszkodzie, żeby grać ze wszystkimi trzema na raz. Wtedy zaczyna się ostra zabawa od samego początku! Najpierw możemy przeprowadzić draft, czyli wszystkie ewolucje potasować razem, każdemu rozdać po 8, a następnie każdy z graczy wybiera sobie jedną a resztę przekazuje osobie obok. I tak aż każdy uzbiera swoich 8. Potem grę możemy zacząć już z jedną aktywną ewolucją, którą wylosujemy, a na koniec za każdym razem kiedy będzie można dobrać kartę ewolucji będziemy mogli dobrać 2 i z nich wybrać jedną, drugą odkładając na spód stosu.

doładowanie-1

 

Potwory w Tokio: Doładowanie to dodatek mały, ale wnoszący spory powiew świeżości do już i tak dobrej gry. Nic tylko brać!

 

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

Egmont logo