Gram na Planszy

Motto – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Motto to kolejna propozycja wydawnictwa Granna z serii W to mi graj! przeznaczonej dla graczy
początkujących, dzieci i całych rodzin. Krótki czas rozgrywki i bardzo proste zasady to ich cecha
wspólna. Jednak autorem tej niepozornej gry jest Reiner Knizia, co dawało nadzieję na tytuł, który
mimo swojej prostoty potrafić będzie zagarnąć uwagę graczy na dłuższy niż kilka rozgrywek czas.
Zobaczmy co z tego wyszło.

Motto to gra karciana przeznaczona dla 2-4 graczy, a czas rozgrywki to raptem 15 minut. Chociaż
grając we dwie osoby nie raz udało nam się zejść do 7 minut. Niemniej nigdy nie kończy się na jednej
rozgrywce, więc zwykle gra na stole leżała przynajmniej pół godziny. W pudełku znajdziemy 54 karty
oraz 27 różnych żetonów w 3 rozmiarach, więc pusto nie jest. Jak zatem dr Knizia sprawił, że gra
kończy się po kilku/kilkunastu minutach?

Zadaniem graczy jest tworzenie zestawów kart, które później zamieniamy na odpowiednie żetony, dające punkty na koniec gry. Karty charakteryzują się trzema cechami, które bierzemy pod uwagę: kolor,
symbol oraz ilość danego symbolu. Każda cecha występuje w trzech wariantach, a więc mamy kolory
niebieski, czerwony i fioletowy, symbole miłości, pieniędzy i pasji, które występują pojedynczo,
podwójnie lub potrójnie na jednej karcie.

sdr

Na początku gry każdy z graczy dostaje dwie losowe karty, a reszta tworzy stos do dobierania, z
którego cztery pierwsze karty odkyrwamy na stole – tworzą one pulę, z której będzie można dobierać
karty. Dobranie jednej karty odkrytej lub jednej „w ciemno” z góry stosu to jedna akcja, którą
możemy wykonać podczas swojej tury. Druga to wyłożenie trzech odpowiednio dobranych
kart w celu zdobycia jednego lub dwóch żetonów. Te dostajemy wtedy, gdy wyłożone karty dzielą ze
sobą jedną lub dwie cechy wspólne, czyli jeśli np. wyłożyliśmy trzy czerwone karty, to dostajemy
czerwony żeton. Jeśli do tego karty te miały taki sam symbol, to zabieramy także żeton z tym
symbolem.

Żetony mają trzy rozmiary i układane są rosnąco, a więc najmniejszy na dole, największy na górze w 9
stosikach. Największy żeton jest wart 3 punkty na koniec gry, średni 2 punkty, a najmniejszy 1
punkt. Gra kończy się, gdy zostaną już tylko małe żetony (wszystkie średnie i duże zostaną zdobyte
przez graczy). W tym momencie zostanie nam już tylko zsumowanie punktów i ogłoszenie zwycięzcy.

sdr

I to wszystko?

To wszystko. Zbieramy karty ze stołu żeby zaraz je wyłożyć z powrotem i dostać za to żetony.
Przyznam się, że początkowo trochę obawiałem się tego tytułu, ponieważ samo przedstawienie zasad nie
brzmi specjalnie ciekawie i bałem się, że pierwsze testy okażą się również ostatnimi, bo gra
wszystko co oferuje pokaże już w pierwszej partii. I nie będzie to nic, co by sprawiło że będę miał
ochotę na kolejne.

Dlatego z dużą ulgą i jeszcze większym zdziwieniem przyjąłem fakt, że po pierwszej partii mieliśmy
ochotę zagrać jeszcze raz. A potem znowu. I znowu. Najzwyklejsze zbieranie zestawów kart okazało się
wystarczająco ciekawe, ponieważ:

1. To my decydujemy czy warto zbierać karty, by zdobyć dwa żetony od razu, czy może starać się szybko
atakować pojedyncze żetony.

2. 3 różne żetony z każdego rodzaju i fakt, że gra kończy się nie w momencie zebrania wszystkich,
ale zebrania wszystkich średnich i dużych sprawia, że walka o nie jest znacznie bardziej zacięta i
taktyczna niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać. Ponownie musimy podjąć decyzję czy warto
zbierać karty po dwa żetony, czy może szybko zdobyć jeden, ale najwięcej punktowany. Ale może się
też uda zdobyć takie dwa?

3. Takie same dylematy mają nasi rywale, dlatego z jednej strony musimy się z nimi ścigać, ale z
drugiej warto obserwować jakie karty zabierają oni ze stołu. Po raz kolejny ta sama osoba sięga po
niebieską kartę? Może warto wystawić swoje niebieskie nie czekając na zebranie jeszcze tego samego
symbolu i nie tylko zabezpieczyć duży żeton, ale również zmniejszyć zdobycz punktową rywala? Albo
też możemy przez chwilę odetchnąć i dalej szukać tych czerwonych serduszek, skoro rywal zbiera póki
co zupełnie inne zestawy.

Takich decyzji jest zadziwiająco dużo jak na kilka minut rozgrywki i to właśnie one sprawiają, że 10
minut w Motto to za mało. I tak, nadal nie jest to gra wymagająca wielkiej strategii czy długiego
zastanawiania się, przeznaczona zdecydowanie bardziej dla niedzielnych graczy oraz osób szukających
tytułu by zagrać z dziećmi lub rodzicami, ale będąc wyjątkowo szybką i bardzo prostą grą oferuje o
wiele więcej, niż się spodziewaliśmy. I Was też może zaskoczyć!

dav

Podsumowanie

Mimo że trwa krócej niż reklamy na Polsacie, a zasady są proste do przesady, to Motto ma to coś, co
każe grać raz po raz. A za kilka dni znowu po nią sięgnąć, gdy ochota na granie jest, ale czasu
brak. Doskonały filler, w który zagramy dosłownie z każdym, do tego wystarczy minuta na rozłożenie i
10 na zagranie co sprawia, że Motto sprawdzi się również podczas niejednego wyjazdu. Zdecydowanie
gra warta niewielkich pieniędzy, które na nią wydamy, a do 5 grudnia macie jeszcze szansę wygrać
jeden z dwóch egzemplarzy w naszym KONKURSIE!

Podstawowe informacje

  • Autor: Reiner Knizia
  • Wydawnictwo: Granna
  • Wiek: 8+
  • Liczba graczy: 2-4
  • Czas gry: 10 minut
  • Cena: 35 zł

Plusy

  • Bardzo szybka rozgrywka
  • Nie ma osób, które sobie z nią nie poradzą
  • Wciąga na tyle, że jedna partia to za mało
  • Jest lepsza, niż może się wydawać :)

Minusy

  • Doświadczeni gracze szybko się znudzą
  • Temat doklejony na siłę, zero klimatu