Gram na Planszy

Rozwiązanie konkursu: Jakie jest Twoje Motto?

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Już wiemy do kogo powędrują dwa egzemplarze gry Motto, którymi mogliśmy się z Wami podzielić dzięki wydawnictwu Granna!

Zapytaliśmy Was o Wasze pasje, które mogliście przedstawić nam zarówno w formie pisemnej, jak i zdjęciowej.

Bardzo miło czytało się wszystkie zgłoszenia i serdecznie dziękujemy, że się nimi podzieliliście. Każdy z Was tak naprawdę jest zwycięzcą, ponieważ odnaleźliście swoje pasje. My jednak musieliśmy nagrodzić dwie osoby, co przyszło nam z trudem, aczkolwiek przyjemnością wręczania prezentów :)

Zgłoszenie w formie pisemnej, które nas najbardziej urzekło, przysłał do nas… Dominik Piet!

Wujek! Wujek! Złowiłem! Zobacz! – darłem się, pędząc z małą srebrną rybką w dłoni, o mało nie urywając sobie przy tym nóg. Chciałem żeby wujek był dumny, bo w moich żyłach płynęła już wtedy chyba tylko czysta adrenalina z dużą domieszką hormonów szczęścia – endorfin. Od dwóch godzin siedziałem na rozgrzanej jak patelnia mamusi przed niedzielnym obiadem blasze nad brzegiem kanału wpadającego do Warty i jak to mawiają wtajemniczeni – „moczyłem kija”. To była moja pierwsza w życiu ryba – pewnie jedna z najmniejszych jakie spośród tych wszystkich, jakie w kolejnych latach złowiłem – ale wtedy urosła dla mnie do rozmiarów rekina, a nawet płetwala błękitnego! Po dwóch godzinach wystawiania się na spopielające lipcowe słońce, mój spławik wreszcie się zanurzył i ukazała się w całej krasie! Już wtedy wiedziałem, że wpadłem – wpadłem po uszy! Wujek stał się moim życiowym mentorem i guru. Uwielbiałem przyjeżdżać doń na wakacje i spędzać wspólnie całe dni nad wodą. To był mój Eden – kraina mlekiem i miodem płynąca. Zawsze najbardziej nie znosiłem zimy. Z chwilą kiedy spadał pierwszy śnieg, zamarzały jeziora, wiedziałem, że moje wędki zapadną w zimowy sen i obudzą się dopiero na wiosnę, kiedy płociom, już po tarle, zachce się znowu jeść. Kiedy w te chłodne pory roku dopadała mnie nuda i z tęsknotą niczem z panotadeuszowej inwokacji wołałem w myślach „Wodo. ojczyzno moja!”. sięgałem po czasopisma i książki wędkarskie i wertowałem je po raz setny. Robiłem sobie różne wynalazki z tych gazet, mieliłem składniki do zanęt (oczywiście przy totalnej destrukcji maminych robotów kuchennych i maszynek do mielenia). Czekałem tylko roztopów. A kiedy przychodziły – zaczynało się szaleństwo!

Te noce nad Narwią!
To błądzenie pośród dzikich ostępów!
Te chmary komarów w miejscach gdzie chyba nigdy nie postała ludzka i śmiem twierdzić, że żadna inna również, stopa!
Te ataki łabędzi wyjadających zanętę!
Skradające się wydry! Gonienie wędki wciąganej do wody!

A wszystko to po co? No właśnie… Kiedyś chyba uganiałem się za rybami. Każda wyprawa, która nie kończyła się przechytrzeniem choćby kilku niefrasobliwych skrzelooddychających stworzeń, była dla mnie nieudaną. Wiele rzeczy się jednak zmieniło…

Dziś nie jeżdżą nad wodę tak często jak kiedyś ze względu na pracę i obowiązki codzienności. Kiedy jednak złapię głębszy oddech między jednym dyżurem a drugim (pracuję bowiem w szpitalu), kiedy przebłagam moją narzeczoną i zbiorę grupkę znajomych – ruszam nad wodę. Teraz już nie jeżdżę na ryby – jeżdżę nad wodę. Złowienie ryby jest dla mnie czymś ekstra! Zdarza się przecież, że nie biorą. One przecież też mają gorsze dni.Uwielbiam wschody słońca nad rzeką! Chyba nie ma dla mnie piękniejszego widoku. Ubóstwiam mgłę unoszącą się tuż nad wodą, porywaną razem z prądem rzeki w stronę morza! Nie patrzę już non stop na wędki, ale również na to co dzieje się wokół. A dzieje się co niemiara! :) Gdy jadę z kimś – zabieramy gry planszowe. Zimą zaś już nie muszę tęsknić za wędkarskimi przygodami. Razem z przyjaciółmi utworzyliśmy Ligę Gier planszowych – spotykamy się regularnie 2 – 4 razy w miesiącu. I zawsze, tak samo jak wschody słońca nad Narwią, te spotkania ładują moje akumulatory na maksa! Gdyby jeszcze istniała jakaś gra o wędkarstwie (a może istnieje a ja jej nie znam?) – byłoby to wprost niebo na ziemi.

Dziś spadł u mnie pierwszy śnieg. Kilka lat temu spojrzałbym smutno za okno i zaczął składać i rozkładać wędki, żeby choć trochę zabić tęsknotę do wody. Dziś dalej czekam wiosny, ale planszówki wypełniły moją zimową hibernację ciepłem i pogodą!

Gratulujemy i mamy nadzieję, że Motto nie raz zagości na Waszym stole. A przy okazji możesz zerknąć na Fleet albo pewnie łatwiej dostępny Mare Balticum autorstwa Filipa Miłuńskiego jeśli szukasz namiastki wędkowania na planszy ;)

Natomiast nagrodzone zdjęcie przysłała do nas… Dominika Sobel!

DS - Pasja

Zazdrościmy umiejętności twórczych ;)

Dominika i Dominikę poprosimy o przysłanie mailem informacji do wysyłki gier, a wszystkim dziękujemy za udział w konkursie i zapraszamy na kolejne niebawem.