Gram na Planszy

Planszówkowy alfabet 2015 roku

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Podsumowanie 2015 roku w formie, której jeszcze nie próbowaliśmy. Ale wydaje nam się fajna, więc może i Wam się spodoba. Najważniejsze dla nas gry, wydarzenia i inne planszówkowe rzeczy, które miały miejsce w zakończonym niedawno roku.

A

Atlantydzi – w końcu po kilku obsuwach pierwszy duży dodatek do mojej ulubionej karcianki pojawił się w sklepach! Zaawansowani technologicznie mieszkańcy wyspy, która tonie na koniec każdej gry, sporo namieszali w Osadnikach. Nowa rasa to nie odgrzewany kotlet, ale zupełnie nowa zabawa i – przede wszystkim – nowa taktyka, która wnosi powiew świeżości do już i tak świetnego tytułu. Jeśli macie Osadników, to zdecydowanie polecam zakup Atlantydów!

B

Baldar – nowe wydawnictwo na polskim rynku, które na początek wydało świetne Cthulhu światy, a już za chwilę rusza ze zbiórką na grę Simurgh, klimatyczne euro ze smokami. Bardzo podoba mi się dobór ich gier i z dużym zainteresowaniem będę patrzył na ich dalsze plany (wiem, ale powiedzieć jeszcze nie mogę, jaka będzie ich kolejna gra). Życzę sukcesów, tym bardziej że jesteśmy jednym z patronów wspomnianego Simurgha :)

Blood Rage – zobaczyłem ją na Kickstarterze i nie mogłem oderwać wzroku. Figurki, wikingowie, Eric M. Lang, Cool Mini or Not. Połączenie wydawało się boskie, ale po pierwsze: wtopa z Zombicide. Po drugie: cena. Bardzo chciałem, ale w końcu rozum wygrał z sercem. Potem okazało się, że ta gra to nie tylko piękne opakowanie, ale też miodność rozgrywki, która wprowadziła ten tytuł już prawie do pierwszej 50 rankingu BGG. I kiedy płakałem nad swoją głupotą Portal rzucił w Mikołajki informacją, że wyda Blood Rage w 2016 roku. To będzie piękny rok.

Bruno Cathala – w tej chwili mój ulubiony autor gier. W zasadzie wszystkie cechują się łatwymi do przyswojenia zasadami, za to rozgrywka jest niezwykle wciągająca, dająca satysfakcję z sukcesu i natychmiastową chęć rewanżu w razie porażki. Dwie moje ulubione gry 2015 roku to Five Tribes oraz 7 Cudów Świata: Pojedynek, a więc gra stworzona przez Bruno oraz gra współtworzona przez niego. Do tego Abyss, Cyklady, Pentos, Piraci, Mr. Jack, Mały książę: mamy w kolekcji i często gramy. No i nie mogę się już doczekać Misja: Czerwona Planeta!

C

Cierpliwość – najczęściej wystawiana na próbę cecha każdego planszówkowicza. Rzuty kostkami, losowe dobieranie kart, czekanie aż rywale wykonają swój ruch… Ale to nie koniec. Kupując grę na platformie crowdfundingowej od razu z góry wiemy, że poczekamy od pół do całego roku. Czasem jednak trwa to miesiące dłużej, jak w przypadku Planszóweczki i ich Zamków Szalonego Króla Ludwika. Albo Portalu i Ambasadorów. Portal zresztą w tym roku kazał czekać na prawie wszystkie swoje gry, a na niektóre czekamy do tej pory. Ich finalny produkt jest przynajmniej wart czekania. Przesyłki z Kickstartera za to w tym roku w większości nie były warte ani czekania, ani przede wszystkim pieniędzy.

Cool Mini or Not – wydawnictwo, którego każda kampania na Kickstarterze kończy się zebranymi setkami tysięcy dolarów, a przekroczenie miliona to dla nich też wcale nie rzadka sytuacja. Figurki potrafią jednak omamić wielu graczy pozostawiając ich z ładną, ale mało grywalną grą na półce (patrz: Zombicide). Nie chcę oczywiście mówić, że ich gry to tylko wygląd, ale zarówno im, jak i znacznie częściej innym wydawnictwom, zdarzyło się wypuścić grę, której mechanika pozostawała w tyle za ładnymi figurkami – ot taka pułapka typowa dla KS. Jednak rok 2016 to przede wszystkim wejście na rynek gier Rum & Bones oraz Blood Rage, które złamały barierę „fajne figurki, miałka mechanika”. O Blood Rage już było, Rum & Bones to inny kaliber gry, ale wciąż niezwykle grywalny, w którym figurki to tylko dodatek, a nie główna składowa gry. Z niecierpliwością czekam na ich kolejne akcje – w 2016 roku mam w planach wyłowić od nich kolejny hit na miarę Blood Rage.

D

Dice Masters – kolekcjonerska gra karciano-kościana wydawana przez WizKids. Szał zbierania superbohaterów Marvela i DC, łączeniu ich ze smokami, a niedługo nawet Wojowniczymi Żółwiami Ninja opanował nawet Polskę. Scena robi się coraz większa, kolejne miejscówki oferują graczom różne turnieje, a forum wymiany aż iskrzy. Możliwości tworzenia własnych drużyn są prawie nieograniczone, taktyk na zaskoczenie przeciwnika jest wiele, a nawet z samego kolekcjonerskiego punktu widzenia ta gra to majstersztyk. Szkoda tylko że WizKids aż zbyt chętnie wydaje kolejne sety i by być na bieżąco trzeba władować w to cała ciężarówkę pieniędzy. Nosiłem się nawet z zamiarem sprzedania swoich zbiorów, ale chyba to jeszcze nie ten moment. Bo ta gra jednak wciąga jak bagno!

Dixit – kolejny rok minął, a Dixit ponownie był w czołówce najczęściej granych przez nas gier. Zabieramy go na każdą imprezę rodzinną, na każdy wyjazd i każde inne miejsce, w którym jest szansa, że będzie więcej niż 5 osób do gry. Kolejne dodatki sprawiają, że gra szybko się nie znudzi, a karty do Dixita coraz częściej wykorzystujemy również w innych grach imprezowych, dzięki czemu jeszcze bardziej zyskuje na użyteczności w naszej kolekcji. Ostatnio pisałem o Dixicie Szyderców, teraz po głowie chodzi mi mega trudny wariant w Tajniaków, czyli używając kart Dixita jako kryptonimów naszych agentów. A to na pewno nie koniec możliwości wykorzystania Dixita niekoniecznie do gry w Dixita :)

Dixit-miłość-725x543

E

Essen – największe w Europie targi gier planszowych odbywające się w Niemczech, niestety przy granicy z Francją, a nie Polską. Polskie wydawnictwa radzą sobie coraz lepiej, są coraz bardziej widoczne, a ich stanowiska coraz bardziej oblegane. I w tym roku nie udało mi się tam niestety dotrzeć, w 2016 planuję zabrać się z jakąś ekipą, może tym razem się uda – w końcu do trzech razy sztuka.

F

Facebook – przekroczyliśmy liczbę 600 fanów! Dziękujemy wszystkim, którzy śledzą nasz profil na FB, a pozostałych zapraszamy! W kupie raźniej, jeśli do końca roku uda nam się zebrać 1000 fanów to robimy planszówkową imprezę :) W 2016 roku codziennie zamierzamy wrzucać – co już zaczęliśmy robić – planszówkowe zdjęcie dnia. Codziennie inna gra w fajnym (taką mamy nadzieję) ujęciu.

Five Tribes – pierwszy raz w nową grę Bruno Cathali zagraliśmy 15 listopada. Do końca roku zdążyliśmy zaliczyć 8 gier plus dodatkowo 4 razy w wariant solo, dzięki czemu była to druga najczęściej przez nas wyciągana na stół gra w całym 2015 roku! Zakochałem się w niej od pierwszej chwili, chociaż samą podstawkę oceniłbym „zaledwie” na mocną 8. Od razu na szczęście kupiliśmy również dodatek, a dzięki niemu ocena skoczyła do mocnej 9. Opublikowany pod koniec roku oficjalny wariant solo sprawił jednak, że w moim prywatnym rankingu Five Tribes to już 10! Polecam każdemu, zarówno początkującym, jak i zaawansowanym graczom. Gra jest dosyć droga, ale warta absolutnie każdej złotówki!

G

Gloomhaven – póki co najbardziej oczekiwana przeze mnie gra 2016 roku. Wsparłem kampanię na Kickstarterze i z wypiekami na twarzy czekam na finalny produkt. Wygląda to trochę jak Baldur’s Gate: Legacy na planszy :) Co ciekawe, Rahdo też najbardziej czeka właśnie na ten tytuł. Więcej o nim pisałem TUTAJ.

Galaxy of Trian – póki co jedyna gra z Kickstartera, którą wsparłem i się nie zawiodłem. A do tego polski produkt! W skrócie: mocno urozmaicone Carcassonne w kosmosie. Po więcej zapraszam do recenzji.

Gram na planszy – mamy mocno ograniczone możliwości, głównie czasowe, jednak blog radzi sobie całkiem nieźle, a nowe teksty pojawiają się coraz częściej. Udało się załatwić kilka patronatów, współpracujemy z coraz większą liczbą wydawnictw, chociaż kilka wciąż nawet nie odpisuje na maile :) Spróbujemy w tym roku więcej z materiałami wideo, z recenzji pisanych wyrzucimy tyle ile tylko się da zasad gry, będzie pewnie więcej różnego rodzaju topów, zestawień, porównań… Blog dostanie niewielkie zmiany na stronie głównej, a my mamy pomysły na kilka nowych inicjatyw. Mamy nadzieję, że starzy fani zostaną z nami, a nowi się pojawią i zaczną odwiedzać również nas. Jeśli macie jakieś sugestie, propozycje na teksty itd. to śmiało do nas piszcie.

H

Hity 2016 roku – przede wszystkim czekam na Gloomhaven – nie wiem czy będzie to hit, ale mam taką wielką nadzieję! Quadropolis to duży tytuł, city building, zapowiedziany na 2016 rok przez Days of Wonder. Rising 5 może być tytułem, który popchnie mnie w stronę kooperacji, a Roll Player na uwagę zasługuje choćby za pomysł: za pomocą kart i kostek będziemy starali się stworzyć najlepszego bohatera fantasy w dziejach! To hasło zasługuje chyba na oddzielny tekst ;)

I

Innowacje: Echa przeszłości – wydawnictwo Lacerta nie spieszyło się zbytnio, tym bardziej że w Stanach ukazały się już kolejne dodatki, a my dopiero co dostaliśmy pierwszy. Niemniej trzeba cieszyć się choćby z tego, tym bardziej, że dodatek ten mocno wzbogaca i tak znakomita już karciankę nie zmieniając przy tym jej podstawowych zasad. To nadal są stare dobre Innowacje, teraz tylko jest ich więcej, a możliwości taktyczne które oferuje zyskały całkiem nowy poziom. Świetna gra i świetny dodatek, które polecam każdemu, kto nie boi się negatywnej interakcji.

J

Jaipur – dwuosobowa, pięknie wydana gra, która obecnie znajduje się na szczycie mojej listy do kupienia. Dużych tytułów w tej chwili trochę do ogrania mamy, a niewielkich karcianek dobrze działających na 2 osoby u nas niestety niedostatek. Waham się od dłuższego czasu, ale oczywiście Rahdo mi ją sprzedał :)

K

Kickstarter – kopalnia gier planszowych, w której jednak znalezienie godnego uwagi tytułu często przypomina szukanie igły w stogu siana. Kolorowe witryny stoisk poszczególnych wydawców mamią ładnymi figurkami i pięknymi grafikami, ale niestety z grywalnością często już nie jest tak bajecznie. Nie zmienia to jednak faktu, że Kickstarter zrobił ogromną pracę w popularyzacji i rozwoju naszego hobby, za co należą mu się wielkie podziękowania, a znalezienie na nim perełki jak najbardziej jest możliwe, potrzeba do tego tylko trochę czasu i zaparcia. W końcu po Raid & Trade oraz Zombicide przyszedł w końcu Trickerion, a wcześniej było Galaxy of Trian :)

L

Loża szyderców – wylosowanie karty pytania, żeby reszta graczy dołożyła do tego kartę z najzabawniejszą w miarę pasującą odpowiedzią, a następnie subiektywny wybór tej naszym zdaniem najfajniejszej ciężko nazwać grą jako taką, to bardziej zabawa, w której liczy się śmiech i fajne spędzanie czasu. I bardzo dobrze, bo takie pozycje na półce też się przydają, co potwierdza tylko fakt, że każdy z kim graliśmy bawił się doskonale, płakał ze śmiechu i natychmiast chciał namiar na sklep, w którym można grę kupić. Czy może być lepsza rekomendacja? :)

M

Motto – niewielka i niepozorna gra autorstwa Reinera Knizii wydana przez Grannę. Grę objęliśmy patronatem medialnym, a także – czy może dzięki temu – przeprowadziliśmy konkurs, w którym były egzemplarze gry do wygrania. Nie jest to wielki tytuł, ale w kategorii fillerów sprawdza się świetnie. Tym bardziej, że jedną partię spokojnie da się rozegrać w niecałe 10 minut. Jeśli będziecie mieli okazję to zerknijcie ;)

motto-1

N

Nowe gry – uwielbiam poznawać nowe gry, nowe pomysły, mechaniki, bawić się nowymi komponentami i nawet czytać nowe instrukcje. W 2015 roku udało mi się zagrać w 113 tytułów, w które wcześniej nigdy nie grałem. Nie chcę mówić, że w tym roku pobiję ten wynik, tym bardziej że byłem mega zaskoczony tą liczbą, jednak chciałbym go utrzymać w okolicach stówki. Poznawanie nowych gier jest fajne, ale zabiera czas na ogrywanie znanych tytułów, które kurzą się na półkach. A te zdecydowanie też zasługują na partyjkę od czasu do czasu. Dlatego też 100 brzmi dobrze, ale na tym wolę się zatrzymać i na nowo odkryć zapomniane i zaniedbane tytuły.

O

Odbudowa Warszawy 1945-1980 – chyba moje największe rozczarowanie 2015 roku. Rewelacyjna tematyka – jak tylko usłyszałem, że powstanie taka gra, to z wypiekami na twarzy odliczałem dni do startu kampanii na wspieram.to. W końcu nadszedł ten dzień, wszedłem na stronę… i zonk. To wszystko? Mechanika nie gotowa, grafik nie ma, o grze w zasadzie nic nie wiadomo. Z czasem zaczęły pojawiać się jakieś strzępy informacji, ale one też nie brzmiały dobrze. Podobno taki był pomysł na kampanię, ale jak to się stało że nikt w wydawnictwie nie zauważył wcześniej że pomysł jest beznadziejny to nie wiem. Zbiórka się udała, ale połowę dopłaciły firmy – widać nie tylko ja wolałem nie kupować kota w worku. Do tego gra miała ukazać się w październiku, a jeszcze długo jej nie będzie. Niestety mega klops.

P

Pandemic: Legacy – nowy król rankingu BGG. A zmiany na pierwszym miejscu nie zachodzą tam zbyt często. Ubolewam strasznie, ponieważ Pandemii nie lubię, kooperacji nie lubię, a wydatek rzędu 150 zł na grę, w którą gra się tak naprawdę raz, to jednak przesada. Ubolewam nie dlatego, że się nie zgadzam z miejscem na tronie dla tej gry, ale dlatego, że w nią nie zagram. A korci mnie bardzo. Ale jak gdzieś tu już pisałem: racjonalne decyzje zakupowe, a nie hype, to moje dewiza w 2016 roku.

Pojedynek – moja druga ulubiona gra 2015 roku. Ta dwuosobowa wersja 7 Cudów Świata to wspaniale przeniesiony klimat oryginału na pole bitwy przeznaczone tylko dla dwóch graczy. Każdy fan 7 Cudów odnajdzie się tu bez problemu, a zmiany konieczne do dostosowania gry dla mniejszej ilości graczy są trafione w dziesiątkę! Rozgrywka trwa około 30 minut, nie nudzi się i daje pole do popisu dla początkujących i bardziej zaawansowanych strategów. Plus mamy trzy warunki zwycięstwa. Uwielbiam!

pojedynek-1-6

R

Rahdo – jeden z najbardziej znanych jutuberów gadających wyłącznie o planszówkach. Po kilku zakupowych wtopach, szczególnie jeśli chodzi o Kickstartera, postanowiłem podejmować bardziej racjonalne decyzje zakupowe i najpierw sprawdzić, jak gra prezentuje się w praktyce (niby oczywistość, ale zbyt często przeze mnie pomijana zanim wpłacałem pieniądze na różne konta). Rahdo omawia zasady, pokazuje przykładową rozgrywkę, omawia różne decyzje do podjęcia, podsumowuje każdy tytuł, a do tego robi to bardzo przyjemny i zrozumiały sposób (ale oczywiście tylko po angielsku). Od pewnego czasu to z nim konsultuję swoją wishlistę i póki co świetnie na tym wychodzę. Jedynie mój portfel cierpi.

Roll for the Galaxy – o samej grze ciężko mi pisać, ponieważ jeszcze nie miałem przyjemności zagrać, ale cierpliwie czekam na swoją kopię wspartą w zbiórce prowadzonej przez wydawnictwo Games Factory Publishing. Był to rekord polskiego crowdfundingu – gra pobiła Pana Lodowego Ogrodu zbierając łącznie ponad 130 tysięcy złotych!

S

Scythe – gra która powstała na bazie… grafik. Jakub Różalski stworzył niesamowite obrazy łączące lata. 20 XX wieku w Europie Wschodniej z wielkimi mechami, co ostatecznie doprowadziło do powstania gry na ich podstawie. Wielki hit Kickstartera, który do rąk wspierających trafi dopiero w drugiej połowie tego roku. Ale prototyp można było ograć na Essen i ci, którym się to udało mieli bardzo pozytywne opinie na jej temat. Mam nadzieję, że uda się położyć łapy na jednym z egzemplarzy, bo kampanii niestety nie wsparłem.

Szalone zegarki – szalona imprezówka z serii wydawniczej 2 Pionki wydawnictwa Portal. Wymagająca, regrywalna, wywołująca ból głowy i salwy śmiechu w jednym momencie, pozwalająca tworzyć własne reguły. Każda rozgrywka jest inna, ale tak samo bawi. Wciąga spokojnym początkiem tylko po to, by zaskoczyć coraz szybszym tempem aż do totalnej jazdy bez trzymanki w ostatniej rundzie. Wyrzućcie Jungle Speeda i zróbcie miejsce na Szalone zegarki :)

zegarki-1

T

Tajniacy – ok, pierwszy raz zagraliśmy w nich już w 2016 roku, ale nie będę czekał ani chwili dłużej żeby o nich napisać. Nowa imprezówka Vlaady Chvatila szybko stała się najlepszą party game świata na BGG. Co ciekawe, Chvatil jest chyba mistrzem różnorodności swoich projektów (chociaż nie wszystkie jego gry lubię, to jednak muszę przyznać, że są to tytuły zawsze powyżej przeciętnej): z jednej strony skali mamy Cywilizację, długi i skomplikowany twór, z drugiej Tajniaków – 15-minutową imprezówkę, w którą chce się grać i grać. Nasz pierwszy kontakt z nią skończył się na 6 partiach w 3-osobowym składzie. No właśnie, bo Tajniacy to imprezówka, która bardzo fajnie radzi sobie w 3, a nawet 2 osoby! Niedługo recka, mam nadzieję, że obejrzycie. A potem do sklepów!

U

Uwe Rosenberg – nie wiem jak to jest, że lubimy worker placementy, budowanie swojego silniczka, optymalizację… a jednak gier Uwe Rosenberga w naszej kolekcji nie ma. Jest rzadko grana Agricola na tablecie i przez jakiś czas była Ora et Labora, ale to nie było to. W tej chwili czekamy na kupioną już Kawernę. Mam ogromną nadzieję, że tym razem trafiłem w sedno. A jeśli nie, to jeszcze kilka jego tytułów zostało do sprawdzenia :)

W

Wspieram.to – platforma crowdfundingowa, na której w zasadzie przez cały rok wisi przynajmniej jedna kampania gry planszowej. A czasem nawet sześciu na raz! Nie wszystkim projektom się udaje, nie wszystkie warte są naszej uwagi, ale po ruchu, jaki na niej panuje widać chociaż, że chęć tworzenia i wydawania gier jest w Polakach spora. Podobnie jak chęć ich kupowania. Rekordowa była zbiórka na Roll for the Galaxy, która zebrała ponad 130 tysięcy złotych! A już 8 stycznia rusza zbiórka na Simurgh wydawnictwa Baldar oraz Mistfall wydawnictwa Games Factory Publishing. A to tylko początek roku :)

Wymiany – nie wiem co bym zrobił, gdyby nie istniało to forum. Ponieważ uwielbiam poznawać nowe tytuły (113 w zeszłym roku), to rotacja w mojej kolekcji jest dosyć duża. Na pewno sporo gier udało mi się sprzedać, ale nieporównywalnie więcej poszło na wymianę. Zombicide oddałem za 5 klasyków, w które gram dosyć często, Cyklady wymieniłem na Forge War, który potem poszedł za Run & Bones, która w mojej kolekcji zostanie na długi czas. Przykładów za dużo by mnożyć, w tym roku będą zapisywał bo sam się pogubiłem w pewnym momencie co gdzie i za co poszło :) Otrzymane z wymian gry najczęściej praktycznie nie noszą śladów użytkowania, a żaden z forumowiczów jeszcze nie okazał nawet cienia nieuczciwości. Dlatego jeśli macie jakieś zbędne tytuły, albo chcecie kupić znacznie taniej gry używane, które jednak od nówek różnią się najczęściej jedynie brakiem folii, to śmiało, nie bójcie się, nikt was nie ugryzie ani nie oszuka.

Z

Zombicide – nie wiem dokładnie ile czekałem na trzeci sezon, czyli Rue Morgue, ale pewnie z rok. Było to moje pierwsze spotkanie z tą grą i czekałem na nie z niecierpliwością: figurki, zombie, mnóstwo dodatków itp. Niestety moje rozczarowanie grą było jeszcze większe niż czas oczekiwania na nią. Zdawałem sobie sprawę z prostoty mechaniki, ale liczyłem jednak że razem z nią idzie fajna zabawa. Nie idzie, nie dla mnie. Fanów Zombicide na pewno nie brakuje, ale ja na pewno nie zostanę jednym z nich.