La Granja – recenzja

Recenzja
0

Byłem ostatnio na Majorce. Kilka razy. Na przykład wczoraj odwiedziłem ją dwukrotnie. Tak na krótko, na godzinkę. Bawiłem się świetnie! Nie żebym dysponował prywatnym odrzutowcem. Mam co innego: grę La Granja w polskiej wersji językowej, która pojawiła się na rynku w połowie grudnia 2015.

Gospodarowanie po majorkańsku

La Granja to ekonomiczna gra planszowa, w której zajmujemy się prowadzeniem niewielkiego gospodarstwa rolnego. Zbieramy plony (oliwki, zboże i winogrona) i hodujemy trzodę chlewną. Możemy przetworzyć je w jedzenie, wino i mięso. Towary sprzedajemy za srebro i punkty zwycięstwa. Tłoczymy się na rynku, zdobywamy przewagi w budynkach rzemieślniczych i pomagamy sobie poprzez powiększanie naszej farmy o nowe pola, wozy i rozszerzenia. Zatrudniamy pomocników. Warto też pamiętać o wyposażeniu domu w solidny dach, a po wszystkim – udać się na odpowiednio długą siestę.

Elementy gry

Gra przeznaczona jest dla od 1 do 4 osób i w pudełku znajdziemy tyleż jednakowych plansz farm. Nietuzinkowe to plansze: na górze i na dole mają coś na podobieństwo zębów.

La Granja pokazuje swoje zębiska!

Plansza gracza dumnie prezentuje swoje zębiska!

Pomiędzy te “zęby” gracze wsuwają karty. Kart mamy 66, a każda unikalna i możliwa do wykorzystania na cztery sposoby. Dostajemy też drewniane znaczniki graczy w czterech kolorach oraz tekturowe żetony srebra, dachu, rzemieślników, punktów zwycięstwa i jeszcze kilku innych rzeczy. Miłośników gier o jak najmniejszym udziale czynników losowych straszy 9 sześciennych kości. Jest też jedna duża, wspólna plansza centralna, mieszcząca m.in. rynek, na którym sprzedajemy towary. Nie zapomniano o instrukcji i pomocach ze skrótem zasad oraz leksykonem kart.

La Granja - elementy gry

La Granja – większość elementów gry wykorzystywanych w partii na 2 osoby

Jest tego wszystkiego trochę – w sam raz tyle, by gra zapowiadała się obiecująco. Z drugiej strony – powietrza też nie brakuje, a nieobecność elementów przypominających kształtem i kolorem świnie czy oliwki może wywołać zawód. Wszystkie towary w grze reprezentowane są bowiem przez małe drewniane klocki w jednym z 4 kolorów i na przykład wino od zboża rozróżniamy na podstawie tego, gdzie na planszy leży dany znacznik. Kosztem klimatu dostajemy więc łatwiejsze manipulowanie zasobami i, jak można mniemać, niższą cenę gry.

Na czym polega rozgrywka?

La Granja to nazwa gry i jednocześnie honorowy tytuł, który otrzyma gospodarstwo tego z graczy, który zgromadzi najwięcej punktów zwycięstwa w przeciągu 6 rund. Punkty te zdobywa się głównie za dostarczanie towarów na rynek lub do budynków rzemieślniczych.

La Granja - karty pomocy

La Granja – karty pomocy; i już wszystko jasne, prawda?

Towary musimy najpierw skądś wziąć, a potem – umiejętnie się ich pozbyć. Obie z tych rzeczy możemy zrobić na kilka sposobów, a najprostszy z nich to wykorzystanie “kości dochodu”. Co rundę rzucamy kilkoma kostkami, a wyniki określają, które z sześciu różnych opcji są dostępne dla graczy: może jakieś plony, a może srebro? Może świnia do naszego chlewika, a może możliwość pobrania lub zagrania karty? Produkcja dóbr przetworzonych lub przedłużenie siesty? Czy wreszcie – wykorzystanie osiołka do wykonania dostawy? Niektóre opcje mogą się powtarzać, niektórych może brakować, a do wszystkich obowiązuje wyścig i gracz wcześniej rozgrywający swoją turę może zgarnąć coś przeciwnikom sprzed nosa. Koniec końców, każdy skorzysta jednak z efektów 3 kości, więc wszystkim uda się wykonać jakieś wartościowe posunięcia i nikt nie powinien mieć wrażenia zaprzepaszczonej tury.

La Granja - kości

La Granja – kości; choć na zdjęciu zdają się dominować nad całą grą, to w rzeczywistości są tylko jednym z wielu jej elementów

Na Majorce gramy w karty

Gospodarstwa nie rozwijałyby się jednak zbyt prężnie (a gra nie była zbyt ciekawa), gdyby nie dano nam innych, zindywidualizowanych możliwości strategicznego i taktycznego rozwoju naszych majątków. Oferują je karty, których na starcie otrzymujemy 4 (losowo wybrane spośród 66) i co rundę dobieramy co najmniej 1 kolejną.

La Granja - karty

La Granja – przykładowe karty

Każdą kartę, jak już wspominałem, możemy wykorzystać na 4 sposoby, umieszczając ją przy jednej z krawędzi planszy. Karty po lewej to pola uprawne, na których co rundę pojawiać się będą plony. Karty u góry planszy zagrywamy jako wózki. Na wózku jest miejsce na określoną liczbę i rodzaje towarów, dostarczanych na rynek. Mogą to być m.in. plony z naszych pól lub wytworzone z nich dobra. Karta umieszczona po prawej stronie farmy, stanie się jej rozszerzeniem i zapewni dodatkowe dochody, karty, dostawy lub miejsce na trzodę. Wreszcie, karta włożona w “zęby” u dołu planszy zapewnia nam pomoc ze strony określonego pracownika, który posiada pewne unikalne zdolności, ułatwiające bądź usprawniające grę.

La Granja - farma

La Granja – rzut oka na farmę

Decyzja odnośnie sposobu wykorzystania posiadanych kart jest często trudna, tym bardziej, że okazji do ich zagrania jest mało, o ile sami nie stworzymy sobie dodatkowych. Dobrym wyjściem wydaje się poszukiwanie kart, których efekty skumulują się, ale nie wolno też zapominać o zrównoważonym rozwoju. Niewiele bowiem przyjdzie nam z towarów, których nie będziemy w stanie nigdzie dostarczyć, a już zupełnie nic z możliwości wykonania dostaw, gdy nie mamy towarów (a pewną liczbę dostaw mamy zagwarantowaną co rundę dzięki posiadanemu stadu tekturowych osłów).

Dostarczać – to jasne! Ale gdzie?

Z samymi dostawami dostajemy do rozgryzienia szaradę. Dostarczać możemy bowiem albo na rynek – za punkty i skrzynki z towarami, albo do budynków rzemieślniczych wokół rynku – także za punkty oraz, dla odmiany, żetony premii (np. dodatkowe punkty, pieniądze czy plony). Dobrze mieć te premie, ale skrzynki z towarami też są użyteczne, gdyż działają trochę na zasadzie dżokerów, a do tego za obecność na rynku także punktujemy.

La Granja - wózki

La Granja – wózki z częściowo wykonanymi dostawami

Miejsce na rynku zajmujemy dostarczając nań towary na wózkach i zostajemy tam, punktując co rundę, dopóki nie wykurzy nas konkurent, zwykle wykonując dostawę większą od naszej. Dostawa na wózku wykonana w pierwszej rundzie może być więc warta dodatkowe 6 punktów, jeśli zapunktuje przez 6 kolejnych rund, lecz równie dobrze – nie przynieść żadnego profitu ponad standardowy, jeśli od razu wykurzą nas gracze wykonujący ruch po nas (na marginesie, właśnie tu najsilniej manifestuje się interakcja – jeśli oczekujesz jej jeszcze więcej, gra może nie być dla Ciebie).

La Granja - rynek

La Granja – na pierwszym planie rzemieślnik, do którego dostarczamy trzodę chlewną, a za nim – rynek

Majorkańska siesta

Wobec powyższego mogłyby się wydawać, że warto wykonywać ruch jak najpóźniej, ale przecież mówiliśmy już o tym, że będąc wyżej w kolejności, możemy pierwsi wybierać kości dochodu. Może więc lepiej walczyć o pierwszeństwo? Jednak wcześniej ruszają się gracze, którzy mieli dłuższą siestę, czyli tacy, którzy wybrali opcję wykonania mniejszej liczby dostaw. A co jak co, ale dostaw na pewno chcemy wykonywać jak najwięcej.

La Granja - tor siesty

Plansza ogólna – na pierwszym planie tor siesty

Co więc robić? Najlepiej – grać! Wiedza co i kiedy wybrać przychodzi z doświadczeniem, a pierwsze partie, rozegrane nawet na zasadzie gry przygodowej pod hasłem “będzie, co ma być” i tak są dobrą zabawą. W kolejnych partiach odkrywa się nowe możliwości i przewartościowuje swoje sądy odnośnie tego, co się opłaca i w jakiej kolejności. Kończąc jedną grę, często ma się ochotę od razu zacząć następną, by sprawdzić swoje nowe pomysły albo szukać natchnienia w nowych losowo przydzielonych kartach. Rozwiązania, które sprawdzą się w praktyce, dają wiele „cichego zadowolenia” – takiego właściwego dla najlepszych eurogier, które nie zaowocuje wybuchami śmiechu ani ogólnym przybijaniem piątek. Nie zagramy więc pewnie w La Granję podczas fiesty. Bardziej pasuje na poobiednią siestę, jeśli podejdziemy do niej na luzie. A jeśli lubimy mocno pogłówkować z nosem w planszach  to nadaje się też na główne danie planszówkowego spotkania doświadczonych graczy.

Silne strony

  • mnóstwo decyzji do podjęcia,
  • mnogość różnorodnych, potencjalnie równie dobrych dróg do zwycięstwa,
  • stale występująca możliwość rozważania optymalizacji wykonywanych ruchów,
  • wyraźnie zaznaczona interakcja między graczami poprzez wyścig o pierwszeństwo, wybór kości i przede wszystkim: przepychanki na rynku; 
  • wysoka regrywalność, zapewniona przez losowo dobierane karty,
  • intuicyjność gry, której mechanika przestaje mieć przed nami sekrety już po kilku partiach, po których nie musimy już sięgać do instrukcji,
  • złożony, zazębiający się mechanizm gry, powodujący, że nawet mała zmiana w strategii może mieć duży wpływ na wynik,
  • zrównoważenie różnych dróg i opcji, skutkujące brakiem problemu tzw. “przegrania gry w pierwszej rundzie”,
  • możliwość utajnienia informacji o liczbie zgromadzonych przez graczy punktów zwycięstwa, dzięki czemu gra do końca trzyma w napięciu,
  • końcowe wyniki graczy często są bardzo zbliżone (np. 85-82 czy też 68-65-54), a różnica zaledwie kilku punktów oznacza, że dla wyniku partii znaczenie ma każdy ruch, każda decyzja, w tym – a może przede wszystkim – rynek i to, jak na nim radziliśmy sobie ze współgraczami!

Słabe strony

  • pierwsze partie mogą być długie; gra jest złożona, a zastosowanie znaków graficznych zamiast tekstu na planszach i żetonach powoduje konieczność częstego sięgania po instrukcję,
  • w pierwszych grach łatwo zapomnieć o części zasad (zdarza się nie przyznać sobie za coś punktów czy opłacić kosztu rozszerzenia),
  • brak elementów przedstawiających konkretne plony, świnie, skrzynie itp., które na pewno pomogłyby klimatowi gry,
  • słabej jakości pudełko (cienka tektura),
  • miłośnicy interakcji mogą być zawiedzeni: zabawa w większości polega raczej na starciu naszego umysłu z ograniczeniami stawianymi przez grę niż na bezpośredniej walce z przeciwnikami (co nie znaczy, że ta walka nie jest decydująca w kwestii zwycięstwa – patrz wyżej na ostatni punkt silnych stron),
  • kilka błędów w tłumaczeniu (ale nie róbmy tragedii – generalnie tekst polskiej wersji jest w porządku),
  • pewna niejasność w instrukcji odnośnie punktowania na koniec rundy (znaczniki na szarych polach przed budynkami rzemieślniczymi nie powinny zaliczać się do obecnych na rynku, a na skutek zastosowanego sformułowania łatwo dojść do wniosku, że jest inaczej).

Podsumowanie

Wycieczka na Majorkę gwarantuje dobrą zabawę, a od niedawna by się nią cieszyć nie trzeba wydawać majątku na bilet lotniczy, a zaledwie około 120 zł na pudełko z La Granją. Gra dostarcza wiele satysfakcji od pierwszego spotkania, choć – jeśli nie mamy nikogo, kto by nam ją objaśnił – pierwszych kilka partii może być połączonych z dość żmudnym i powtarzającym się wertowaniem instrukcji. Na pewno warto jednak ponieść ten trud. Gra odwdzięczy się nam przy kolejnych podejściach, bo gdy dobrze się z nią zaznajomimy, wszystko w niej okaże się czytelne i logiczne. Oby nie przeszkadzało nam to, że podczas rozgrywki więcej uwagi poświęcimy własnej planszy niż poczynaniom przeciwników. Wraz ze zdobywanym doświadczeniem i kolejnymi partiami, które zakończą się zbliżonymi wynikami graczy – na co jest naprawdę duża szansa – być może dojdziemy do wniosku, że przeciwnikom musimy się czujnie przyglądać, bo to właśnie z interakcji z nimi wyciśniemy te kilka kluczowych punktów decydujących o tym, czyje gospodarstwo zasłuży na zaszczytny tytuł „La Granja”.

La Granja

Plony, wozy, spichlerze, skrzynki… La Granja!

Podstawowe informacje

  • Autorzy: Andreas Odendahl i Michael Keller (II)
  • Wydawnictwo: G3 Poland
  • Wiek: 12+
  • Liczba graczy: 1-4
  • Czas gry: 60-120 minut
  • Cena: około 120 zł.
Autor: Krzysztof Kowalczyk