Gram na Planszy

Sabotażysta: Pojedynek – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Sabotażysta to znany tytuł, który nadwyrężył już niejedną przyjaźń. Tym razem za sprawą wydawnictwa G3 mamy okazję zagrać w Sabotażystę: Pojedynek, który jest samodzielnym tytułem przeznaczonym dla 1-2 osób. Pary, strzeżcie się!

Pewnie zastanawiacie się, jak imprezowy Sabotażysta, który rozwijał skrzydła przy ponad 6 osobach i w którym główne skrzypce grały ukryte tożsamości, może sprawdzić się w wersji dwuosobowej? Też się nad tym mocno głowiłem, ale nie będąc jakimś wielkim fanem oryginalnej gry nie miałem obaw, że coś pójdzie nie tak i gra którą lubię zostanie zepsuta, za to przepełniała mnie ciekawość i nadzieja, że oba tryby – solo i dwuosobowy – będą na tyle grywalne, że gra na stałe zagości w naszym mieszkaniu. A więc sprawdźmy, czy autorowi udało się oddać klimat Sabotażysty w rozgrywce, w której biorą udział zaledwie dwie osoby.

Gdzieś już widziałem te tunele

Wykonanie gry to stary dobry Sabotażysta. Te same tunele, zepsute narzędzia. Każdy fan oryginału z pewnością łatwo się tu odnajdzie. Niemniej zmiana składu osobowego musiała pociągnąć za sobą zmiany w rozgrywce, a te wiążą się z nowymi elementami: przede wszystkim stojącymi na drodze trolami łasymi na złoto oraz zamkniętymi drzwiami blokującymi przejście. Ponadto nowa kopalnia to dla naszych krasnoludów istny raj, ponieważ tu naprawdę pieniądze – a raczej bryłki złota – leżą na ziemi!

Wykonanie to standardowy poziom małych karcianek od G3 – nie ma szału, ale też nie ma za bardzo się do czego przyczepić. Chociaż zauważyłem, że niektóre karty tunelu są nieco ciemniejsze od innych – nie przeszkadza to w grze, ale powoduje mały zgrzyt estetyczny.

dav

Kto pod kim dołki kopie…

Krasnoludy zaczynają blisko siebie, ale nie w tym samym miejscu. Dzięki temu mogą kopać tunele osobno, ale również mogą połączyć siły i wspólnie kierować się do miejsc, w których podobno widziano złoto. Ale ponieważ każdy zbiera je na własny rachunek (zwycięzcą na koniec gry zostaje oczywiście ten, który w trakcie trzech rund zdobędzie najwięcej bryłek złota), to chlebem powszednim będzie wbijanie sobie przysłowiowego noża w plecy i stawianie korytarza z drzwiami, które tylko my możemy przekroczyć, zawalanie ważnej części tunelu rywala lub też podkopanie się z drugiej strony pod jego tunel, dzięki czemu będziemy mieli dwa wejścia do kopalni i dwie drogi po drogocenny kruszec!

Co prawda z gry zniknęła ta niepewność kto jest kim, ale rywalizacja między graczami stała się dzięki temu jeszcze bardziej zaciekła. Mając ściśle określonego wroga nie musimy bawić się w przypuszczenia i domysły, a co za tym idzie możemy bez żadnych skrupułów i wstrzymywania się skupić się na jedynym, co naprawdę jest ważne: złocie! Jeżeli macie zamiar grać w Pojedynek ze swoją drugą połówką, to tylko wtedy, jeśli łatwo się nie obraża: bo ta gra stworzona jest do wywoływania kłótni :) W każdym momencie będziecie mieli możliwość sabotować sobie sprzęty, niszczyć tunele, podkradać złoto sprzed nosa, zatrzaskiwać drzwi przed sobą, a nawet starać się ustawić trola w jak najbardziej wkurzający rywala sposób. W kopalni nie ma miejsca na sentymenty i trzeba o tym pamiętać decydując się do niej wejść.

Niemniej to od was zależy, ile tej interakcji faktycznie w grze się znajdzie. Co prawda Sabotażysta, jak zresztą sama nazwa wskazuje, bardzo zachęca do nieczystych zagrań i stwarza idealne warunki do tego typu gry, to jednak, jak już pisałem wcześniej, każdy z krasnoludów zaczyna w odległości jednej karty od siebie, dzięki czemu możemy odciąć się od rywala i iść własną ścieżką skutecznie blokując mu dostęp do naszego tunelu.

sdr

Hej ho, hej ho, po złoto by się szło…

Samotna rozrywka to przede wszystkim walka z losem i niegościnną kopalnią, która wcale nie chce oddawać w nasze ręce swoich naturalnych zasobów. Grając samemu musimy w trakcie trzech rund zdobyć jak najwięcej złota, a następnie porównać nasz wynik z tabelą w instrukcji, która powie nam czy mogło być lepiej (0-14), czy może też nadajemy się na szefa kopalni (25 i więcej).

Wariant solo potrafi być równie niesprawiedliwy i frustrujący jak wariant dwuosobowy, ale przynajmniej swoją złość kierujemy w nim wyłącznie w stronę gry. Czasem możemy bez większych przeszkód brnąć w głąb kopalni zbierając kolejne bryłki złota, innym razem tunele będą skręcać zawsze nie tam, gdzie chcemy, trole i drzwi blokować przejście na każdym kroku, a kolejne sprzęty mogą psuć się częściej niż zdążymy je naprawiać. W tym przypadku możemy liczyć, że wymiana kart pozwoli nam naprawić sprzęt, możemy też od razu odrzucić dwie karty żeby to zrobić, jednak wtedy dobierzemy tylko jedną. Czyli pojemność naszej ręki zmniejszy się o jedną kartę. Zaczynamy z sześcioma, ale nie raz już kończyłem rundę z trzema. To od was zależy jaką taktykę przyjmiecie.

Przed każdą rundą w wariancie solo usuwamy również losowo 10 kart tuneli, dzięki czemu nigdy do końca nie wiadomo jak wyglądać będzie nasza przygoda w kopalni: może nie będziemy mogli naprawić sprzętu, a może ani razu się nie zepsuje? Na drodze mogą leżeć gotowe do podniesienia bryłki złota, albo stać same trole. Jest bardzo losowo, ale to właśnie zmaganie się z przeciwnościami losu jest sednem nie tylko większości gier jednoosobowych, ale przede wszystkim marki Sabotażysty.

 

Warto, czy nie warto?

Sabotażysta: Pojedynek to z jednej strony bardzo podobna gra do swojego starszego brata, jednak z drugiej niekoniecznie może się spodobać fanom pierwszej, wieloosobowej wersji. Tam istotą gry były ukryte tożsamości, niepewność i podejrzenia, a wszystko to w grupie kilku osób, wśród których napięcie było widoczne gołym okiem. Pojedynek to starcie jeden na jednego, krasnolud na krasnoluda. „Wróg” nie jest anonimowy, tylko siedzi po drugiej stronie stołu. W trakcie gry możemy go unikać, możemy też pójść na wymianę zepsutych kilofów i zamkniętych drzwi – zawsze jednak wiemy, że wszystko co zrobimy sprowadza się do jednego: albo ja, albo on.

Gra jest losowa i potrafi dać kopa – ale właśnie o to w niej chodzi! Wariant solo jest fajny, grałem już kilka razy i na pewno jeszcze będę. W dwie osoby rozgrywka jest dynamiczna, pełna – często niezdrowych – emocji, a gra jest wyścigiem, w którym każde zagranie jest dozwolone. Regrywalność jest na pewno spora, podobnie jak przyjemność płynąca z rozgrywki – aczkolwiek zdecydowanie nie jest to gra dla każdego! Jeśli nie lubicie negatywnej interakcji, a wasi współgracze obrażają się kiedy robicie im podczas gry na złość, to lepiej sięgnąć po inny tytuł. Jednak fani tego typu gier nie powinni być zawiedzeni – Sabotażysta: Pojedynek to inna gra niż znali do tej pory, wciąż jednak bardzo grywalna. Dla mnie nawet bardziej niż oryginał!

 

Podstawowe informacje

  • Autor: Frederic Moyersoen
  • Wydawnictwo: G3
  • Liczba graczy: 1-2
  • Wiek graczy: 8+
  • Czas gry: ok. 30 minut
  • Cena: 33 zł (GAMIKO)

Plusy

  • dynamiczna rozgrywka
  • znakomita dla fanów negatywnej interakcji…
  • …jednak od nas zależy ile faktycznie jej będzie
  • bardzo przyzwoity wariant solo
  • fani Sabotażysty od razu się w niej odnajdą

Minusy

  • jeśli ktoś nie lubi: duża losowość i negatywna interakcja

 

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie gry do recenzji.

logo g3