Gram na Planszy

Twoja kolej – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Twoja kolej to kolejna gra o pociągach na naszym rynku. Tytuł wydany przez G3 to karcianka, w której wcielamy się w kolejowych potentatów chcących rozbudować swoje imperium i pomnożyć majątek. Licytacja o najlepsze lokomotywy, a potem wybór przewożonych przez nas towarów to klucz do sukcesu. Jesteście gotowi sprostać wyzwaniu?

Co na dworcu?

Zawartość pudełka jest bardzo… przejrzysta. 105 kart to podstawa gry. Wśród nich możemy rozróżnić 18 kart lokomotyw oraz 87 kart wagonów. Wszystkie są fajnie ilustrowane, wyraźne, kolorowe i wydają się być dosyć trwałe. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to to, że niektóre lokomotywy wyglądają jak wagony. Ale może po prostu się nie znam na kolejnictwie :)

Ponadto w pudełku znajdziemy 155 żetonów, z czego 125 to pieniądze. Te, jak i zresztą pozostałe żetony, są porządne, grube i przede wszystkim wyraźne, nie ma problemu by odróżnić nominał 100 od 1000. Jest to ważne, ponieważ w czasie licytacji świadomość ile mamy pieniędzy jest bardzo ważna, tym bardziej że są to zarazem punkty decydujące na koniec gry o zwycięstwie. Dlatego duży plus za jakość wykonania pod każdym względem. Resztą żetonów zajmę się później.

Ostatnie elementy to zasłonki graczy oraz instrukcja – raczej krótka i w jasny sposób wyjaśniająca wszystkie zasady. A jakoś szczególnie dużo ich nie ma ;)

Sześć twarzy licytacji

Licytacja to najważniejszy element gry. To lokomotywy prowadzą nas do zwycięstwa, zdobycie lepszych modeli od przeciwników daje szansę poważnie im odskoczyć pod względem zdobytych funduszy. Ale nie możemy zapędzić się w rzucaniu dolarami w konstruktorów, bo nasze wydatki mogą pochłonąć całe zyski. A przecież nie o to chodzi.

Dlatego tak ważne jest odpowiednie oszacowanie ile możemy wydać na konkretną lokomotywę i nie dać ponieść się emocjom rzucanych na lewo i prawo kwot. I tu też kryje się chyba największa wada gry: mechanika licytacji zawsze faworyzuje bardziej doświadczonych graczy, którzy matematykę i blef mają w małym palcu. W Twojej kolei jest to jeszcze bardziej widoczne, ponieważ licytujemy na dobrą sprawę punktami, dlatego każdy błąd liczy się tu niejako podwójnie. Na swoim przykładzie widzę, że zwycięstwo z mniej doświadczonymi graczami jest standardem. Dlatego moim zdaniem jest dosyć ważne, żeby wszyscy gracze byli na podobnym poziomie.

Z drugiej strony autorzy gry, Violetta Kijowska i Marcin Ropka, udostępnili graczom aż sześć różnych sposobów licytacji! W każdej grze wybieramy je losowo, a rundy licytacji są trzy. Już na pierwszy rzut oka widać więc, że kombinacji jest na tyle dużo, by gra szybko się nie znudziła. Świetny pomysł! Co możemy trafić?

  • PASS – standardowa licytacja jeden po drugim dopóki wszyscy gracze, oprócz jednego, nie spasują;
  • W CIEMNO – rozpoczynający gracz losuje trzy lokomotywy, decyduje o którą toczyć się będzie licytacja, a następnie każdy z graczy w tajemnicy wybiera kwotę, którą chce zapłacić;
  • PODWÓJNA W CIEMNO – przebieg jak w licytacji „w ciemno”, przy czym po odkryciu ofert gracze ponownie w tajemnicy składają oferty, a następnie obie są sumowane;
  • PRAWO PIERWOKUPU – licytacja toczy się o kolejność zakupu zakrytych jeszcze lokomotyw;
  • OTWARTA – typowa dla aukcji walka o jedną kartę: gracz rozpoczynający podaje cenę wywoławczą i zaczyna się przekrzykiwanie coraz wyższymi ofertami – lub cisza i świerszcze;
  • TWIST – licytacja, która nie jest licytacją, a zwykłym draftem;

Jak widać dzieje się naprawdę dużo, metody walki o lokomotywy są bardzo zróżnicowane, dzięki czemu mimo, iż zwykle nie jestem fanem licytacji, to w tym przypadku spodobało mi się :) Każda licytacja trwa do momentu, aż każdy z graczy będzie miał przed sobą trzy lokomotywy. Następnie przychodzi pora zarobić jakieś pieniądze.

Pamiętać należy również, że tylko w pełnym składzie osobowym do licytacji trafią wszystkie lokomotywy. Gdy będzie nas przy stole mniej to i część lokomotyw odpadnie pozostawiając nas w niepewności o co toczyć będzie się gra.

sdr

Konduktorze łaskawy, zabierz mnie do Warszawy

Lokomotywy mają swój przelicznik, od x1 do x4. Mnoży on ilość punktów za wagony, które do niech przyłączymy. Do wyboru mamy 6 typów wagonów, których wartość waha się od 50 do 500 pieniędzy. Oczywiście tych najtańszych jest najwięcej, a najdroższych zaledwie 5 w całej talii. Jest to o tyle ważne, że do każdej lokomotywy przyłączyć możemy tylko jeden rodzaj wagonów, tak więc jeśli zdecydujemy się na niebieski wagon przewożący węgiel, to już tylko tego rodzaju produkty będzie mogła ciągnąć ta lokomotywa. Z jednej strony zależy nam na najcenniejszych, z drugiej są one najrzadsze. Z jednej strony dobieranie wagonów to niejako wyścig, ponieważ etap ten kończy się w momencie dołożenia przez jednego z graczy piątego wagonu do którejkolwiek lokomotywy, ale z drugiej strony jeden zielony wagon jest wart tyle, a nawet więcej, niż pięć żółtych.

Wagony wybieramy z kilku ogólnodostępnych, po kolei i zaczynając od właściciela najlepszych lokomotyw. Możemy wybrać jeden wagon, wymienić wszystkie za określoną kolejnością kwotę (im dalej tym taniej) lub spasować licząc na lepszy wybór w następnej kolejce. Tu trzeba jednak uważać, bo jeśli wszyscy inni gracze również spasują to runda się skończy i zostaniemy z tym, co do tej pory udało nam się przyłączyć.

Czego nie widać na pierwszy rzut oka?

Po pierwsze: karty specjalne. Oprócz standardowych, przewożących nam furę pieniędzy wagonów, możemy czasem trafić na wagony specjalne. Ich działanie nie jest może jakieś spektakularne, ale potrafią one nieco urozmaicić rozgrywkę wywołać entuzjazm swoim pojawieniem się. Jeden wydłuży pociąg do 6 wagonów (standardowo runda kończy się, gdy ktoś dołączy 5 wagon do lokomotywy), inny zwiększy mnożnik lokomotywy o 1, a jeszcze inny stanie się kopią dołożonego wcześniej do lokomotywy wagonu.

Po drugie: karty celów. W pudełku znajdziemy 18 różnych indywidualnych celów, z których gracze na początku gry losują 3. Każdy za spełnienie określonego warunku daje nam jakąś kwotę pieniędzy. Również jest to miłe urozmaicenie i lekko pchająca nas w konkretnym kierunku mechanika.

Po trzecie: gra przeznaczona jest dla 2-6 graczy. To prawda, ale ja bym polecał siadać w minimum 4-osobowym składzie. Chyba nietrudno domyślić się, że emocje podczas licytacji gdy gramy w dwie, czy nawet trzy osoby, są raczej mizerne. Jasne, da się grać, ale po co? Za to od 4 i więcej graczy Twoja kolej to już naprawdę kawał fajnej gry!

Warto wsiąść do tego pociągu?

Twoja kolej cierpi na pewne braki. Na pewno faworyzuje bardziej doświadczonych graczy i większe grupy osób (4+). Wariant dwuosobowy to moim zdaniem „chłyt materkindodi”, bo różnica między dwoma a czterema osobami była kolosalna. Niemniej nie są to wewnętrzne wady gry, bo ona sama w sobie jest bardzo fajna. Ponadto jest świetnie wykonana, ale okładka zupełnie nie przekazuje tego, jak fajna i kolorowa jest to gra.

Jeśli usiądziecie do niej w kilka osób, a każda będzie na podobnym poziomie doświadczenia, to Twoja kolej powinna wam zapewnić sporą dawkę zabawy. Dawkę, którą dzięki różnym sposobom licytacji będziecie mogli wielokrotnie powtarzać i za każdym razem będzie ona nieco inna. Ale zawsze satysfakcjonująca. Szczególnie jeśli się wygra – ogranie innych w grze licytacyjnej niesie ze sobą jakiś dodatkowy smak zwycięstwa.

dav

Podstawowe informacje

  • Autorzy: Violetta Kijowska, Marcin Ropka
  • Wydawnictwo: G3
  • Liczba graczy: 2-6
  • Wiek graczy: 8+
  • Czas gry: ok. 60 minut
  • Cena: 72 zł (GAMIKO)

Plusy

  • jakość wydania
  • grube, wyraźne i ładne pieniądze
  • sześć rodzajów licytacji
  • przyjazne zasady
  • spora regrywalność

Minusy

  • spora losowość
  • głównie dla fanów licytacji
  • prawdziwa zabawa zaczyna się od 4 graczy

 

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie gry do recenzji.

logo g3