Gram na Planszy

Agricola dla bystrzaków – przewodnik po grach i dodatkach

Opublikowany:
Przez: Krzysztof Kowalczyk

Kto nie słyszał o Agricoli – grze, która 9 lat temu szturmem zdobyła planszówkowy świat, rozpanoszyła się wśród najbardziej cenionych tytułów i ani myśli odchodzić na emeryturę? Wręcz przeciwnie – wciąż ma się wyśmienicie, a na rynku co jakiś czas pojawiają się kolejne produkty ze słowem Agricola w nazwie. Nowym graczom coraz trudniej odnaleźć się w gąszczu tych tytułów i właśnie dla nich przygotowałem ten tekst. Opisałem w nim krótko podstawową wersję gry oraz najważniejsze dodatki do niej, a także jej kuzynów (na czele z Kawerną).

Jeśli zastanawiasz się, czy warto zaopatrzyć się w Agricolę lub jakie dodatki dokupić – zapraszam do lektury.

Co w tekście?

Agricola - krowie zadyPoniżej omówię kolejno większość z pudełek, jakie można znaleźć w ofercie polskich sklepów. Zacznę od podstawowej wersji gry, która jest tak bogata, jakby sama w sobie zawierała ze 3 dodatki. Dalej napiszę o: Talii Z, Talii Graczy, Talii z Mistrzostw Świata 2011 i innych taliach. Zupełnie osobny temat to duży dodatek Torfowisko. Nie zapomnę wspomnieć o trudno dostępnym The Goodies Expansion oraz Porach Roku – ciekawostce z BoardGameGeek.

A na deser zaserwuję Kawernę oraz Chłopów i ich zwierzyniec.

Agricola

Arcydzieło. Klasyka gatunku. Papierek lakmusowy, przy pomocy którego w jednej chwili możesz sprawdzić czy osoba, określająca się mianem fana planszówek, należy do bardziej czy mniej obytych w świecie gier planszowych. Nikt nie lubi przyklejania etykietek, ale uwierz mi, że jeśli na pytanie czy słyszałeś o Agricoli, odpowiesz: “Nie”, to twój rozmówca – mniej lub bardziej świadomie – zaszereguje cię jako osobę stawiającą pierwsze kroki w naszym hobby. Jak każdy tytuł, Agricolę możesz lubić lub nie, ale jeśli jej nie kojarzysz, to oznacza, że masz pracę domową do odrobienia.

W Agricoli odpowiadasz za losy rodziny chłopskiej w XVII wieku. Zaczynasz z parą małżonków w dwuizbowej, drewnianej chacie, obok której rozciągają się niezagospodarowane łąki. Przez 14 rund, wykonując każdym członkiem rodziny po jednym ruchu na rundę, starasz się podnieść stopę życiową podopiecznych. Rozbudowujesz chatę, orzesz i obsiewasz pola, stawiasz ogrodzenia i hodujesz zwierzęta. Zmyślnie konstruujesz usprawnienia oraz zatrudniasz pomocników. Warto pamiętać o przebudowie drewnianej chaty w coś bardziej reprezentacyjnego, a także – o powiększeniu rodziny (bez którego ani rusz wygrać w Agricolę).

W grze zbierasz i wydajesz szereg zasobów: drewno, glinę, trzcinę i kamień, zboże i warzywa, 3 rodzaje zwierząt oraz jedzenie. Tego ostatniego potrzebujesz całkiem sporo, bo co parę rund musisz wyżywić wszystkich członków swojej rodziny. Nie obawiaj się: w razie, gdyby ci się to nie udało, nic złego im się nie stanie, ale konieczność pójścia na żebry odbije się ujemnie na zbieranych przez ciebie punktach zwycięstwa. Bo jak w większości eurogier, tak i w Agricoli chodzi o to, by koniec końców zebrać najwięcej punktów.

Gra opiera się na mechanizmie rozmieszczania pracowników (ang. worker placement). Wysyłamy swojego człowieka na jedno z wielu pól na planszy lub kartach i sami czerpiemy z niego korzyści, a blokujemy je dla innych do końca rundy. Losowość w grze występuje w znikomej ilości i objawia się głównie w przydziale kart, rozdawanych w ciemno po 14 na gracza z puli 169 pomocników i 139 małych usprawnień (pogrupowanych w 3 talie, które można stosować oddzielnie, ale najlepiej wszystkie wymieszać).

Jak mówią same nazwy, karty te są po to, byśmy mogli czerpać więcej korzyści z akcji w grze lub łatwiej je wykonać. Wchodzą ze sobą i innymi elementami rozgrywki w przeróżne interakcje, a ponieważ jest ich tak dużo i w każdej partii wykorzystywany jest znikomy, losowy podzbiór, to już sama podstawowa wersja Agricoli odznacza się niezrównaną regrywalnością! Wcale nie przesadzam – nie spotkałem się z inną grą, która miałaby porównywalny poziom regrywalności, co Agricola. W tej kategorii jest ona klasą sama dla siebie!

A także – zagrożeniem. Co mam na myśli? Otóż, losowy, arbitralny przydział 14 kart na gracza powoduje, że gdy już trochę pograsz, zaczynasz dostrzegać problem nierównych szans. Komuś innemu wylosowało się kilka kart, które bardzo cenisz, a twoje wydają ci się słabe? Masz prawo czuć się pokrzywdzony i nawet marudzenie, że od początku wynik gry był ustawiony, nie będzie bezpodstawne. Nie marudź jednak głośno, bo mało rzeczy psuje przyjemność z gry równie mocno jak marudzący towarzysz.

Zamiast tego – graj z draftem. Rozdaj wszystkim po 7 pomocników (albo nawet po 10), każ zachować jednego, a resztę podać osobie po lewej. Otrzymawszy karty od sąsiada podstępujemy podobnie – zatrzymujemy jedną, resztę puszczamy dalej – aż odłożymy ich 7. Następnie powtarzamy proces dla małych usprawnień. W ten sposób jeśli nawet rozdałeś komuś kilka wybitnie mocnych kart, będzie musiał podzielić się nimi z resztą graczy, bo zanim do niego wrócą, po najsilniejszych nie będzie już śladu.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że draftując mamy większe szanse zbudować jakąś megakombinację z kilku dobrze do siebie pasujących kart. Przyjemność, jaką przynosi mi budowanie i egzekwowanie takich kombinacji, nie ma sobie równych. Mówię szczerze: choć poznałem wiele gier, to w żadnej innej nie znalazłem niczego, co dawałoby mi równą radość, jak łączenie w działaniu kart w Agricoli. Dlatego każdej osobie zainteresowanej wymagającymi grami planszowymi, której nie odstrasza tematyka orania pól i hodowania owieczek, Agricolę gorąco polecam!

W zmyśle nie był to jednak tekst o tym, jak wspaniała jest podstawowa wersja Agricoli. W dalszej części tekstu przyjmę więc robocze założenie, że Agricolę albo już lubisz, albo właśnie cię do niej przekonałem i zastanawiasz się teraz, czy nie wzbogacić jej o jakieś dodatki. W końcu więcej dobrego musi oznaczać, że będzie jeszcze lepiej, prawda?

Talia Z

Agricola - talia Z

Pierwszy dodatek do gry. Zestaw 12 nowych pomocników i 12 małych usprawnień. Przygotowany jeszcze w 2007 r. jako bonus do pierwszego wydania gry, potem dostępny oddzielnie. Obecnie trudny do dostania… i bardzo dobrze! Nie wart zachodu, by specjalnie go poszukiwać. Zaprojektowany bardziej jako wesoła ciekawostka niż rozszerzenie poważnej, ciężkiej gry, jaką jest Agricola. Cześć kart nadaje się co prawda do wykorzystania w każdej zwykłej rozgrywce, ale inne są tak dziwne czy efekciarskie, że zamieniają Agricolę w coś bliskiego gry imprezowej. A imprezowa ciężka eurogra nie spodoba się ani fanom gier imprezowych, ani fanom ciężkich eurogier.

Na zdjęciu: z lewej całkiem zwyczajna karta. Z prawej: przekombinowana, wywracająca grę do góry nogami.

Talia Graczy

Jeśli już chcemy coś do Agricoli dokupić, kupmy Talię Graczy. W polskiej wersji językowej cieszymy się nią od niedawna – ukazała się w zeszłym roku. W niedużym pudełku i za niedużą cenę dostajemy 120 nowych kart pomocników i małych usprawnień.

Co więcej, nie są to karty-ciekawostki, tylko pełnoprawne, wyważone karty, które możemy z powodzeniem zmieszać z taliami z oryginalnego pudła (lub nawet je nimi zastąpić). Gwarancją tego, że otrzymamy świetnie grywalne i wyważone rozwiązanie jest fakt, że karty zostały zaprojektowane, pieczołowicie przetestowane i wyselekcjonowane przez użytkowników-graczy z portalu play-agricola.com (stąd nazwa talii), oczywiście przy udziale samego Uwe Rosenberga, autora gry.

Kto bezwzględnie powinien zaopatrzyć się w Talię Graczy? Każdy, kto biorąc do rąk karty z podstawowej wersji gry, nie musi czytać tekstu, bo tak wiele razy widział je w akcji, że rozpoznaje je po obrazkach.

Innym, średniozaawansowanym, jeśli chodzi o staż w grze, te dodatkowe karty nie są niezbędne. W podstawce jest ich tak wiele, że wystarczą na kilka lat dobrej zabawy. Z drugiej strony, jeśli uwielbiasz Agricolę, pokochasz i te nowe karty, bo przy ich użyciu zbudujesz nowe, zaskakujące i jakże satysfakcjonujące efektowne kombinacje, prowadzące do osiągania wysokich wyników. Może nawet jeszcze wyższych niż do tej pory?

Nie kupuj Talii Graczy, jeśli dopiero zaczynasz przygodę z Agricolą. Minie dużo czasu, zanim poznasz wszystkie karty z podstawki, a jeśli od razu dodasz Talię Graczy, wydłużysz tylko czas, po którym opanujesz karty na tyle, by móc zacząć grać z draftem. A Agricola w pełni rozwija skrzydła właśnie z draftem – chcesz zacząć grać z nim jak najszybciej, uwierz mi!

Inne talie, w tym Talia Mistrzostw Świata 2011

Jeśli masz to szczęście i ty, i twoi współgracze dobrze radzicie sobie z językiem angielskim bądź niemieckim, to jesteś w stanie wyposażyć się jeszcze w kilkaset innych oficjalnie wydanych dodatkowych kart pomocników i małych usprawnień. Tematyczne talie związane z Francją, Belgią, Holandią oferują kolejne szanse budowania niezliczonej ilości nowych kombinacji kart. W myśl starej planszówkowej zasady Nie grałem, więc się wypowiem – gorąco polecam i te talie w momencie, w którym Talia Graczy już ci spowszednieje. Gwarancją jakości tych kart, podobnie jak Talii Graczy, jest fakt, że pracowała nad nimi ta sama, niestrudzona społeczność play-agricola.com.

WM Deck

Talia z Mistrzostw Świata 2011; polskie teksty dorobione domorosłym sposobem

Gdybym miał polecić szczególnie jeszcze jeden dodatek, który wyszedł spod ich rąk, byłaby to Talia Mistrzostw Świata 2011 (World Championship Deck 2011, także nie wydana po polsku). Wykorzystywana w tychże rozgrywkach, została przygotowana ze szczególnym naciskiem na zrównoważenie szans graczy, co zapewniono m.in. przez pogrupowanie kart w kilka mniejszych zestawów, gotowych do przydzielenia poszczególnym uczestnikom. Sam wykorzystuję ją jednak tak jak inne: mieszam ze wszystkimi, dobieram losowy zestaw kart i za każdym razem mierzę się z nową, jeszcze bogatszą łamigłówką.

Torfowisko

Dodatek wprowadzający do Agricoli coś więcej niż tylko mnóstwo nowych kart. W grze pojawiają się nowe dobra (opał, konie), nowe duże usprawnienia i nowe kafle terenu, pokrywające częściowo łąkę obok chaty, na której znajdziemy teraz lasy i torfowiska. W połączeniu z nową talią małych usprawnień i paroma nowymi regułami, doskonale komplikują i tak już skomplikowaną grę.

Torfowisko

Torfowisko – przykłady kart, kafli terenu oraz nowy rodzaj zwierząt – konie

Agricola w podstawowej wersji to dla mnie gra, trafiająca w złoty środek, jeśli chodzi o relację skomplikowania gry i radości z niej czerpanej. Trudnych decyzji, złożonych zależności, zazębiających się akcji i mechanizmów jest w niej akurat tyle, ile potrzeba, by wyśmienicie się bawić. I do tego świata doskonałej równowagi i porządku dorzucono jeszcze trochę trybików, przeszkód i możliwości w pudełku podpisanym Torfowisko.

Rozegrałem mnóstwo partii z tym dodatkiem i bawiłem się wyśmienicie. A jednak, moim zdaniem, lepsze jest wrogiem dobrego. Przy pomocy tego powiedzenia (którego znaczenia być może nie rozumiem i przez to tak lubię stosować) chcę przekazać, że nie potrzebujesz Torfowiska. Jeśli jesteś początkującym graczem, to na pewno nie. I choćbyś był nie wiem jak doświadczony, także doskonale obejdziesz się bez niego.

Kup i graj z nim, jeśli Agricola jawi ci się jako gra trochę za łatwa, a ty masz z kim grać w jej utrudnioną wersję. Kup także, jeśli Agricolę uwielbiasz – bo stawianie sobie ograniczeń nic tu nie pomoże i wcześniej czy później i tak wewnętrzny przymus nakaże ci zakosztować Torfowiska.

Torfowisko

Torfowisko zapewnia całkiem sporo różnych kart. Są w nim też konie. Sprytne szkapy wykombinowały jak dobrać się do marchewek.

W każdym innym przypadku, jeśli chcesz w Agricoli doświadczyć jakichś nowych wrażeń, lepiej poznaj nowych ludzi do wspólnej gry, niż ze starymi znajomymi graj w nowy, jeszcze bardziej skomplikowany wariant. Nawet jeśli dręczy cię uczucie, że chciałbyś doświadczyć Agricoli w pełnym jej skomplikowaniu, czyli z Torfowiskiem, to zaufaj staremu wyjadaczowi z 7-letnią praktyką gry: to podstawowa wersja Agricoli dostarczy ci takich odczuć. Torfowisko to już bardziej sport ekstremalny, który nielicznym dostarczy jeszcze lepszych wrażeń, a większość dodatkowo zmęczy, nie oferując w zamian lepszej zabawy.

The Goodies oraz Pory Roku

Agricola - Pory roku

Jeśli nie jesteś czarodziejem ani bogaczem, nie kupisz dziś nigdzie dodatku The Goodies Expansion. Owe smakołyki (na które składa się trochę kart podobnych do tych z Talii Z, nowe, ładniejsze znaczniki dóbr, klimatyczne plansze or mnóstwo naklejek) nie zostały nigdy wydane po polsku. Nie ma jednak za czym płakać, tym bardziej, że o ile mi wiadomo, te same naklejki dodawane są teraz do podstawki.

Lepiej już przyjrzeć się dodatkowej planszy Pory Roku, udostępnionej do ściągnięcia i samodzielnego wydruku na BGG (służę linkiem). Znajdziemy na niej dodatkowe pola akcji i zasady, zmieniające się co rundę, w zamyśle dopasowane do specyfiki poszczególnych pór roku. Bardzo ciekawe jako urozmaicenie, generalnie jednak męczące, bo – podobnie jak Torfowisko – wprowadzające dodatkowe komplikacje. W tym przypadku: nawet tam, gdzie standardowo ich nie ma, czyli do tematu dokładania zasobów (w Porach Roku liczba dokładanych zasobów jest zmienna).

Agricola: Chłopi i ich zwierzyniec

A czy warto zaopatrzyć się w Agricola: Chłopi i ich zwierzyniec? Mówiąc krótko: pewnie, że warto, ale nijak nie połączymy go z podstawową wersją Agricoli, bo po prawdzie to zupełnie osobna gra.

Przewidziana tylko i wyłącznie na dwie osoby, pozwala przeżyć taktyczną przygodę w świecie znanym z Agricoli w niecałe pół godziny. Osoby, które znają dużą Agricolę, niezmiennie wprawia w zakłopotanie fakt, że zwierząt w małej Agrikolce nie da się zjeść. Jeśli i ty masz takie skrzywienie, to pociesz się – nie jesteś sam, jest nas cała rzesza.

Wracając do rzeczy, w tej grze zwierzęta tylko hodujemy i nie musimy żywić nikogo, a troszczymy się tylko o to, by zdobyć jak najwięcej punktów na koniec gry, głównie przy pomocy usprawnień i zwierząt właśnie. Aby w pełni cieszyć się małą Agricolą, najlepiej pozyskać ją od razu wraz z dodatkiem Jeszcze więcej budynków do zwierzyńca. Gra jest absolutnie warta uwagi i zapewni mnóstwo świetnej zabawy.

Z drugiej strony, królowa jest tylko jedna, a imię jej zaczyna się na “D”. Chodzi mi, oczywiście, o… Dużą Agricolę. :) A wy co myśleliście? Nie no, proszę was! ;)

Chłopi i ich zwierzyniec

Plansza gracza na koniec gry; ta akurat wyjątkowo mała; zwykle zdarza mi się bardziej rozszerzyć gospodarstwo na boki

Kawerna

Dlaczego, gdy w wyszukiwarce sklepu internetowego wpisujesz Agricola, wśród wyników wyskakuje ci jakaś Kawerna? Czyżbyś zrobił aż tak szaloną literówkę?

Żarty na bok. Jak kraj długi i szeroki wszyscy wiedzą, że Kawerna to gra, w której chłopom z Agricoli doprawiono brody i wyposażono w topory, tym samym zamieniając ich w krasnoludów, którzy oprócz zajęć znanych z pierwowzoru, zajmują się jeszcze tematami takimi jak wydobycie rudy żelaza, drążenie sztolni i wyprawy z bronią w ręku.

Kawerna

Kawerna – całe mnóstwo kafli usprawnień

Porównanie Agricoli i Kawerny to temat na osobny tekst, który zresztą publikowaliśmy już na Gram na Planszy z pół roku temu (kto nie czytał, a ma ochotę – zachęcam do kliknięcia tu). Powtórzę tylko krótko: Kawerna nie jest żadną ulepszoną Agricolą, a grą znacząco inną. Gdy jedna polega na gospodarowaniu mocno ograniczonymi zasobami i promuje bezlitosną rywalizację o dobra i pola, druga osadzona jest w świecie dobrobytu, w którym każdy gracz, nawet początkujący, osiągnie satysfakcjonująco prezentujący się wynik.

Obie bardzo lubię, ale nie ukrywam, że mam swojego faworyta. Gdybyś mnie i moich planszówkowych znajomych zesłał na rok na bezludną wyspę z jedną tylko grą i byłaby to Agricola, to przypłynąwszy po nas o umówionym czasie, usłyszałbyś: Poczekaj godzinkę, musimy jeszcze dokończyć ostatnią partię! Gdyby zaś była to Kawerna, to obawiam się, że już po jakichś marnych 100-200 partiach (sic!) w tym samym składzie, gra mogłaby się nam trochę przejeść i w drugim kwartale pobytu zaczęlibyśmy rozglądać się za drewnem na budowę tratwy.

Czas zagrać w Agricolę!

Nie wiem jak wy po lekturze tego tekstu, ale ja po jego napisaniu nabrałem ogromnej ochoty na partyjkę w Agricolę. I gdy teraz o tym myślę, to chyba taki był prawdziwy, podświadomy cel całej tej pisaniny.

Agricola to tak świetna gra, że każdy pretekst, by po nią sięgnąć, jest dobry. Mam nadzieję, że jeśli jesteś posiadaczem jej podstawowej wersji, to w myślach już rozkładasz plansze na stole i nie odkładasz tego do czasu pozyskania jakiegokolwiek dodatku. Z drugiej strony, cała masa nowych kart, jakie możesz pozyskać w większości z nich, jest zdecydowanie warta wydanych pieniędzy, bo będzie stanowić doskonałą pożywkę dla tego złodzieja wolnego czasu i wspomagacza pozytywnych doznań z gier w Agricolę, który zwie się draftem.

Gdy następnym razem siądę do Agricoli, dostanę do rąk 14 z puli około 500 kart pomocników i małych usprawnień. Mechanizm draftu zapewni mi i współgraczom wyrównane szanse i razem kolejny raz spróbujemy wyprowadzić na ludzi naszych skromnych XVII-wiecznych chłopów. Przy odrobinie szczęścia i chęci – za każdym razem trochę inaczej niż w którejkolwiek z poprzednich gier.

Agricola