Gram na Planszy

Zamki Burgundii: gra karciana – recenzja

Opublikowany:
Przez: Krzysztof Kowalczyk

Zamki Burgundii: gra karciana to małe pudełko, które kusi dwoma kolosalnymi atutami. Pierwszy z nich to obietnica świetnej zabawy, biorąca się stąd, że mamy do czynienia z karcianą wersją uznanej planszowo-kostkowej gry z TOP10 rankingu BGG. Drugi – to cena. Niecałe 50 zł!

Czy wobec takich argumentów jesteście w stanie oprzeć się potrzebie jak najszybszego zdobycia tego tytułu? Ja zupełnie nie byłem, skapitulowałem od razu.

Jako fan planszowego pierwowzoru oczekiwania względem tej gry miałem ogromne. Czy im sprostała?

Mini-Burgundia

Pierwsza rzecz, która uderza w kontakcie z grą, to jej rozmiar. Pudełko jest tycie, maleńkie! Zmieści się w praktycznie każdej damskiej torebce i niejednej kieszeni kurtki lub płaszcza.

Pudełko obok kart z Dixita. Prawda, że małe?

Pudełko obok kart z Dixita. Prawda, że małe?

Powiem szczerze, że mnie to zaniepokoiło. Bo czy coś tak małego może być dobrą grą? Albo może nie jest to gra strategiczna, jak pierwowzór, lecz zrobiono z niej jakąś małą imprezówkę?

Sprechen Sie Deutsch?

Druga, tym razem już jednoznacznie niemiła niespodzianka, spotkała mnie po otwarciu pudełka, z którego wypadła jedna tylko instrukcja w niemieckiej wersji językowej. A ja w tym języku o wiele więcej niż Panzer, panzer! i Hande hoch! – słownictwa nabytego podczas oglądania Czterech pancernych i Hansa Klossa – nie zrozumiem.

Zamki 24

W sumie to jednak mogłem się tego spodziewać. W końcu kupowałem grę, która tak naprawdę nazywała się Die Burgen von Burgund – das Kartenspiel. Chyba nawet wersji angielskiej jeszcze nie ma, nie mówiąc o polskiej. Na szczęście w sieci można znaleźć oficjalną instrukcję w języku Szekspira.

Co więcej, w ostatnich dniach w ofercie niektórych polskich sklepów pojawiła się informacja, że gra sprzedawana jest w nich z polską instrukcją. Jeśli nie jest to przekłamanie, to po prostu wspaniale!

240 kart

Jak to w grach Stefana Felda, zależność językowa na instrukcji się kończy, bo sama gra i jej 240 małych (jakże by inaczej) kart porozumiewa się z nami przy pomocy symboli, a nie tekstu.

Zamki 1

Nie trzeba wcale zagrać, wystarczy tylko przejrzeć karty, by zorientować się, że wersja karciana Zamków Burgundii zdradza bardzo daleko posunięte podobieństwo do swojej starszej, planszowej siostry. Na 114 kartach akcji znajdziemy: ciemnozielone zamki, szare kopalnie, niebieskie łodzie, zielone pastwiska, beżowe budynki, żółtą wiedzę. Brzmi znajomo? To samo znajdziemy w wersji planszowej na sześciokątnych żetonach. Zaskoczyć mogą nas co najwyżej fioletowe klasztory.

Przeprowadzony z iście niemiecką konsekwencją proces przerabiania gry planszowej w karcianą zaowocował tym, że na karty trafiły także elementy takie jak: zwierzęta, towary (w trzech, nie sześciu, rodzajach), srebro (zdobywane m.in. za sprzedaż towarów), robotnicy, premie, a nawet… same plansze! Zafundowano nam więc ostateczną kartenspiel – w grze nie ma niczego, co nie byłoby kartą!

Kości – widma

Zamki 21

Kości też niby w niej nie ma, choć – tak naprawdę – są i to całe mnóstwo. Na kartach akcji, oprócz elementów posiadłości, widzimy nadrukowane symbole kości sześciennych z arbitralnymi wartościami. Choć nie będziemy więc rzucać kostkami, to dociągając karty i tak podlegamy podobnej losowości.

Karty wykorzystujemy dwojako: albo jako budynki, kopalnie, statki itd., albo jako kości. Czym dla nas są – o tym decyduje kontekst, faza gry lub położenie karty i choć na początku trochę mylące, staje się to intuicyjne już podczas pierwszej rozgrywki.

Karty, wszędzie karty!

Jeśli miałbym możliwie krótko przybliżyć zasady gry, jednocześnie nie zanudzając was przepisywaniem instrukcji, to powiedziałbym, że chodzi w niej o to, by karty, które początkowo leżą na środku stołu, przenieść bliżej siebie przy pomocy innych kart, manipulując przy tym sprytnie jeszcze innymi kartami dla wyciągnięcia jak największych korzyści dodatkowych. Wyrażających się w czym? Oczywiście – w kolejnych kartach. Jak już pisałem – mamy do czynienia z kartenspiel na całego!

Zamki 12

Tableau gracza: po lewej projekty, pośrodku posiadłość, po prawej – magazyn

Podobnie jak w wersji planszowej, naszym celem jest zbudowanie posiadłości, która przyniesie nam jak najwięcej punktów zwycięstwa. Zbieramy elementy jednego koloru, by ukończyć obszary. W planszówce mogą mieć one różną wielkość – do ich ukończenia potrzebujemy od 1 do 8 żetonów. W karciance zawsze i niezmiennie zbieramy zestawy 3-kartowe. Jest więc, nie ukrywajmy, odrobinę mniej ciekawie.

Karty, które za chwilę staną się częścią tableau graczy, leżą początkowo na środku stołu, przypisane do kolumn ponumerowanych od 1 do 6. W swojej turze odkrywamy 2 z 6 losowo przydzielonych nam kart, patrzymy na wartości narysowanych na nich kostek i posługując się jedną z nich, pobieramy kartę z odpowiedniej kolumny do swojej strefy projektów. Alternatywnie możemy użyć jej, by przenieść do posiadłości wcześniej pozyskany projekt z nadrukowaną taką samą liczbą oczek na kostce. Inne opcje, rzadziej wykorzystywane, to: dobranie do 2 robotników, dobranie 1 srebra, sprzedaż towarów oraz wymiana kart robotników i srebra na punkty.

Zamki 10

30 okazji do zarządzania losowością

Zamki 8W każdej z 5 rund wykorzystujemy komplet rozdanych nam 6 kart. W ciągu gry mamy więc łącznie do podjęcia 30 decyzji odnośnie tego, jak skorzystamy z przydzielonej nam przez los cyfry z zakresu od 1 do 6.

Ponieważ zagrywając kartę w 5 na 6 przypadków wybieramy ją spośród dwóch znanych nam wartości, możemy planować na przód, przygotowując sobie atrakcyjne posunięcie na kolejną turę i dbając o to, by nie znaleźć się w sytuacji, w której czekamy na trzy szóstki, a właśnie wypadła nam trójka. Zupełnie podobnie jak w wersji planszowej możemy więc starać się zarządzać losowością.

 

Jak wygrać?

Punkty zliczamy dopiero na koniec gry, choć wszystkie są widoczne w trakcie rozgrywki. Otrzymamy je za:

  • ukończone trójki kart,
  • sprzedane towary,
  • premie za ukończenie trójek we wczesnych rundach lub jeśli zrobimy to jako pierwsi ze wszystkich graczy,
  • zagranie kart wszystkich siedmiu rodzajów,
  • zgromadzone zwierzęta,
  • posiadanie karty gracza rozpoczynającego.

Wachlarz możliwości pozwala na realizowanie różnych strategii, oferujących – jak sprawdziłem w kilkunastu rozgrywkach – zrównoważone drogi do zwycięstwa. Możemy zbierać zwierzęta lub ich unikać i postawić na towary. Możemy ignorować i jedne, i drugie, a celować w srebro, dzięki któremu można w grze wykonywać natychmiastowe, dodatkowe ruchy – bardzo przydatna rzecz. Można też dążyć po prostu do zbudowania jak największej liczby trójek (osiągnięcie sześciu to całkiem realny cel). Jeśli będziemy stawiać na różnorodność, mamy całkiem podobne szanse powodzenia jak ktoś, kto będzie stawiał na specjalizację i jak najszybsze kończenie konkretnych 3-kartowych zestawów.

Czy istnieje jakaś jedna wyraźnie dominująca strategia? Wydaje mi się, że nie i bardzo dobrze, bo oznaczałoby to przecież, że gra jest zepsuta. Podobnie jak w planszówce pamiętać jednak musimy, że chcemy unikać zagrań polegających na wymianie kostkowych oczek na robotników czy też pozyskania jednego zaledwie srebra, które prawie zawsze są w zasadzie utratą ruchu, który mógł być przecież spożytkowany na pobranie bądź zagranie karty.

Zamki Burgudnii: robisz to źle - jeśli wszystkie twoje projekty buduje się tą samą wartością na kości, prosisz się o kłopoty

Zamki Burgudnii: robisz to źle – jeśli wszystkie twoje projekty buduje się tą samą wartością na kości, prosisz się o kłopoty

Karciane Zamki Burgundii – jaka to gra?

Trochę podsumowując, a trochę dzieląc się swoimi wrażeniami z gry, chciałbym podkreślić teraz te jakości karcianych Zamków, które najsilniej do mnie przemawiają. Jaka jest to gra?

Przenośna

To minipudełko bez trudu weźmiesz ze sobą gdziekolwiek.

Szybka

Mój rekord najkrótszej gry na 2 osoby to 18 minut (z rozkładaniem)! Najdłużej grało mi się w 4 osoby, gdy połowa uczestników poznawała grę – trwało to mniej więcej godzinę.

W grze wykonujemy po 30 ruchów. Chyba że... stawiamy na srebro. Za 3 srebra dostajemy 3 karty akcji, przy pomocy których wykonujemy 1 dodatkową akcję.

W grze mamy po 30 ruchów. Chyba że… stawiamy na srebro. Za 3 srebra dostajemy 3 karty akcji, przy pomocy których wykonujemy 1 dodatkową akcję.

Strategiczna i taktyczna

W grze jest miejsce na strategię. Do wyboru jest co najmniej kilka różnych głównych dróg punktowania, którymi warto poruszać się konsekwentnie.
Gra jest jednak bardziej taktyczna niż strategiczna. Losowo przydzielone oczka kości najczęściej mocno determinują opcje dostępne w danej turze. Dzięki temu co chwilę od nowa podejmujesz ważne decyzje odnośnie tego, który z dostępnych dla ciebie ruchów jest akurat najlepszy – w tej chwili i w kontekście następnych tur.

Zagrane 3 karty budynków i korzyści za nie otrzymane

Zagrane 3 karty budynków i korzyści za nie otrzymane

Regrywalna

Karty akcji, dostępne w siedmiu kolorach z narysowanymi na nich oczkami kostek o wartościach od 1 do 6, rozdawane i rozkładane są losowo. W każdej kolejnej grze możesz znaleźć się w znacząco innych warunkach.

Dobrze się skalująca

W dwie, trzy, cztery osoby – w każdym składzie gra się fajnie i trochę inaczej. W dwie osoby mamy więcej kontroli nad sytuacją, możemy skuteczniej ścigać się z przeciwnikiem o premie czy podbierać mu karty.

Z kolei w cztery zaskoczyć nas może to, że zwierzęta czy towary mogą tak szybko znikać, iż przed końcem partii wręcz zupełnie się wyczerpią, a szukając okazji do wzięcia premii za ukończenie jakiejś trójki jako pierwsi, cieszymy się, jeśli uda się nam zgarnąć choć jedną czy dwie.
Wariant trzyosobowy to, jak łatwo się domyślić, coś pośrodku. Zaczynając rozgrywkę warto poświęcić chwilkę na refleksję, jak na moją strategię powinno wpłynąć to, ile osób siedzi przy stole.

Zamki 15

Ciekawie jest nawet w pojedynkę, gdy mierzymy się z wirtualnym przeciwnikiem. Jednak jak to najczęściej bywa z wariantami jednoosobowymi, z gry strategicznej czy taktycznej robi się taka trochę bardziej przygodowa. Jest jednak bardzo szybka i całkiem ciekawa.

Znacząco losowa

Wspominałem już o tym opisując regrywalność – w grze jest sporo losowości. Oczka kostek, z których będziemy mogli w danej rundzie skorzystać, otrzymujemy przydzielone losowo. Zdarza się i tak, że 3 razy pod rząd dociągamy piątkę, czekając na dwójkę. Niewiele można na to poradzić.
Choć jedno na pewno można – można grać dużo. Przy odpowiednio dużej liczbie prób, losowość musi być równie uciążliwa dla każdego. Szczęście musi się “wyrównać”.

Jaką grą Zamki nie są?

A czego na pewno nie można o nich powiedzieć?

Nie są małe

Ani w zakresie formy, ani treści, ani objętości w trakcie rozgrywki. Wymagając wręcz niedorzecznie dużo miejsca na stole w porównaniu do rozmiaru pudełka. Nie mniej niż wersja planszowa.

Nie jest to też żadna mikrogra, czy nawet minigra. Choć dla wielu sprawdzi się jako przerywnik, filler, to ja widzę w niej pełnoprawną grę, którą innymi, lżejszymi tytułami bym sobie dopełniał.

Nie są banalne

Choć oczywiście planszowe Zamki zostały w wersji karcianej uproszczone, to wcale nie tak bardzo. Wciąż stoją przed nami ciekawe zadania, a w walce o zwycięstwo wyposażeni jesteśmy w liczne opcje, między którymi często nie tak łatwo wybrać.

 

Każdy rodzaj kart sam w sobie stanowi zalążek strategii

Każdy rodzaj kart sam w sobie stanowi zalążek strategii

Zamki Burgundii: robisz to dobrze! Zebranie kilku kart towarów 1 rodzaju pozwala jedną akcją sprzedaży zdobyć kilka punktów i kilka sztuk srebra.

Zamki Burgundii: robisz to dobrze! Zebranie kilku kart towarów 1 rodzaju pozwala jedną akcją sprzedaży zdobyć kilka punktów i kilka sztuk srebra.

Nie są ubogie w interakcję

Dla fanów eurogier interakcji w karcianych Zamkach jest w sam raz, czy nawet wręcz sporo. Cały czas ścigamy się o różne karty i premie i choć nie możemy przeciwnikowi tak po prostu zabrać czegoś z jego tableau, to możemy uprzykrzyć mu życie na wiele sposobów. Trzeba tylko czujnie obserwować, co dzieje się u sąsiadów i w odpowiednim momencie to, czego najbardziej im potrzeba, sprzątnąć sprzed nosa.

Premie za ukońcneie trójek w rundach od A do E oraz premie za ubiegnięcie przeciwników

Premie za ukońcneie trójek w rundach od A do E oraz premie za ubiegnięcie przeciwników. Pierwsze dostępne są dla wszystkich tak samo. Drugie – są tylko dla najszybszych.

Nie są równie dobre jak pierwowzór

To czy jakaś gra jest gorsza, czy lepsza od innej to osąd, który – jak mi się wydaje – każdy musi wydać na własny użytek. Więc ja nie będę generalizował, tylko napiszę o odczuciach swoich i innych osób, z którymi grałem.

Nikt z nas nie miał wątpliwości, że planszówka jest lepsza od karcianki. Daje więcej możliwości strategicznych – choćby przez to, że kompletujemy w niej zestawy różnej wielkości, a nie zawsze trójelementowe. Poza tym układanie małych heksów na planszach daje większą satysfakcję estetyczną i bardziej przypomina rozbudowę posiadłości.

Do tego w wersji planszowej posługujemy się prawdziwymi kościami, a nie tylko ich obrazami na kartach. To ostatnie powoduje pewien dyskomfort poznawczy – wrażenie, że gramy w coś, co udaje coś innego. W karcianych Zamkach Burgundii takie odczucie stale towarzyszy osobom dobrze obeznanym z ich planszowym pierwowzorem.

To nieuniknione: podczas gry w wersję karcianą wciąż gdzieś z tyłu głowy masz pierwowzór, wersję planszową

To nieuniknione: podczas gry w wersję karcianą wciąż gdzieś z tyłu głowy masz pierwowzór, wersję planszową

Zusammenfassung, tj. podsumowanie

Zamki Burgundii: gra karciana – czy też raczej Die Burgen von Burgund: das Kartenspiel – to bardzo wierny i całkiem udany klon planszowo-kościanego poprzednika. Mniejsze wymiarowo pudełko łatwo wziąć wszędzie ze sobą, a uproszczona, skrócona rozgrywka kusi możliwością częstszego lądowania na stole. Bądźmy jednak świadomi, że stół ten musi być pełnowymiarowy, gra wymaga bowiem co najmniej tyle samo, jeśli nie więcej miejsca niż pierwowzór.

Zapewnia ciekawą, wciągającą rozgrywkę, w trakcie której możemy trzymać jednej z kilku głównych strategii, ale też musimy być stale czujni taktycznie, by wygrywać z przeciwnikami małe wyścigi do kart i premii oraz zabezpieczać sobie możliwość wykonywania atrakcyjnych – a nie byle jakich – zagrań.

Powiedzmy to jednak z pełną mocą: wersja karciana nie ma szans na zdetronizowanie planszowego pierwowzoru. W sytuacji, gdy pod ręką będziemy mieli obie wersje, a i czas na to pozwoli, planszowo-kościane Zamki Burgundii zaoferują nam rozgrywkę głębszą, bardziej strategiczną, pozwalającą w większym stopniu zapanować nad losowością i oferującą jeszcze lepszą regrywalność.

Niebagatelna różnica w cenie może zachęcić osoby nie znające Zamków do zaopatrzenia się w wersję karcianą. Mimo to polecałbym im raczej dołożyć brakującą kwotę i kupić planszówkę zamiast karcianki. Zwyczajnie szkoda byłoby w imię oszczędności kilkudziesięciu złotych zamiast grać w arcydzieło, zadowolić się tytułem zaledwie bardzo dobrym, jakim – co do czego nie mam wątpliwości – są Zamki Burgundii: gra karciana.

Zamki 13

Podstawowe informacje

  • Autor: Stefan Feld
  • Wydawnictwo: Ravensburger
  • Wiek: 12+
  • Ilość graczy: 1-4
  • Czas gry: 20-60 minut
  • Cena: ok. 50 zł

Zamki 26