Gram na Planszy

Smoczy Wyścig – recenzja

Opublikowany:
Przez: Krzysztof Kowalczyk

Niedawno odwiedziłem znajomych z torbą pełną gier. Czego tam w niej nie było! Gry większe i mniejsze, długie i krótkie, poważne i wyjątkowo proste… To była duża torba. ;)

Dziś recenzuję jednak nie torbę, a tytuł, który zrobił wtedy największą furorę wśród dzieciaków. Ta gra to Smoczy Wyścig, wydany w polskiej wersji językowej przez Ogry Games.

Pierwsze wrażenie

Smoczy Wyścig od pierwszej chwili przykuwa uwagę – szczególnie młodszych graczy – żywymi kolorami i ładnymi ilustracjami. Z niedużego pudełka spogląda na nas postać chłopca oraz stado smoków, które w magiczny sposób momentalnie przejmują władzę nad wyobraźnią dzieciaków, które od razu chcą zajrzeć do pudełka i zagrać.

smoczy 1

Uchyliwszy wieko widzimy, że smoków w grze jest całe mnóstwo. Występują w czterech kolorach i mieszkają na 64 kartach. Są bardzo ładnie narysowane w niezwykle jaskrawych barwach i wyśmienicie prezentują się na stole.

Dzieciaki, z którymi grałem, od razu zabrały się za oglądanie wszystkich i głośno komentowały, które im się najbardziej podobały, a które były… głupie. :) Zupełnie nie przeszkadzało im, zresztą, że ilustracje nie są unikalne.

Myszkujemy w pudełku

W czasie, gdy dzieci zapoznają się ze smokami, dorosły może obejrzeć i docenić pozostałe rzeczy w pudełku czyli przede wszystkim: plansze wyścigu (sztuk 12) i postaci (6) oraz intrygujące pionki, rzeczywiście przypominające postać smoka, uchwyconego z profilu.

Wszystko to jest dobrej jakości i równie kolorowe jak pudełko i karty smoków – nawet instrukcja. Dobrze napisana, pozwalająca dość szybko opanować zasady gry.

Jednak nie od ręki. Ja potrzebowałem z nią kilkunastu minut sam na sam, zanim byłem pewien, że wiem o co w grze chodzi. Ponieważ dzieci niecierpliwiły się już, kiedy zaczniemy grać, być może lepiej byłoby zapoznać się z zasadami wcześniej, przed pokazaniem im pudełka?

Pomóc w tym może udostępnienie przez Ogry Games instrukcji w sieci – zarówno w postaci tekstu, jak i w formie bardzo profesjonalnie przygotowanego 9-minutowego filmiku instruktażowego.

Wyścig – czyli o regułach gry

Przygotowując rozgrywkę rozkładamy na stole 10 z 12 planszetek z torem, po którym poruszać się będą pionki smoków. Lądują one na polu startowym i zaczyna się wyścig.

smoczy 21

Gracze kontrolują w nim nie tyle konkretnego smoka, co cały zespół, kierowany przez wybraną przez siebie postać – chłopca lub dziewczynkę.

W skład drużyny wchodzą na ogół 3 smoki, na początku rozgrywki dobrane losowo spośród najwolniejszych. W toku gry będziemy podmieniać je na szybsze. By drużyna ruszyła z miejsca, smoki muszą zyskać odpowiednie wsparcie od swoich pobratymców (czyli kart w tym samym kolorze). To wsparcie próbujemy zapewnić sobie w drafcie.

Gra oparta o draft

Draft to serce gry i ten etap, w którym podejmujemy większość decyzji. Każda z siedmiu rund rozpoczyna się rozdaniem coraz większej liczby kart, które następnie krążą w koło. Gracze wybierają po jednej i podają resztę w lewo lub w prawo.

smoczy 16

To sprawdzona mechanika, która gwarantuje, że w grze będziemy podejmować znaczące decyzje, które nie przytłoczą nas jednak skomplikowaniem – bardzo dobry wybór dla gry familijnej. Zbieramy więc smoki w tych kolorach, których potrzebujemy my i podbieramy też takie, które przydałyby się przeciwnikom.

Gdy wszystkie karty mają już właścicieli, gracze rozgrywają swoje tury. Po kolei, zaczynając od osoby znajdującej się na końcu, odkrywają zdobyte karty, pokazując, które smoki zyskały potrzebne wsparcie i wykonają lot o liczbę pól wskazaną pod rysunkiem smoka.

smoczy 14

Mechanizm skutecznego wsparcia w praktyce: smok zielony potrzebuje wsparcia 3 kart, a czerwony i żółty – dwóch. Choć przed żółtym leży tylko 1 karta, on także poleci, bo jedną gwiazdkę zapewnia pomarańczowy szef drużyny.

Nie tylko sam wyścig

Na deser dostajemy smakowity kąsek: możemy podmienić w zespole jednego smoka na innego, pochodzącego z kart, które zebraliśmy. Smoka o mniejszej prędkości możemy więc zamienić na szybszego albo zmienić jego kolor. Sami więc budujemy drużynę według własnej koncepcji – to musi cieszyć.

Na koniec rozgrywamy jeszcze nie tak ciekawą, mozolną… fazę turbo. Polega ona na porównywaniu liczby zagranych kart dla każdej smoczej krainy (smoki, bowiem, oprócz kolorów odznaczają się też różnym pochodzeniem). Krain jest kilka. Gracze po kolei porównują kto w każdej ma najwięcej kart, by móc ruszyć się jeszcze o kilka pól do przodu.

smoczy 12

Smok jaki jest – każdy widzi

Smoczy wyścig to gra nieskomplikowana, której zasady zostaną szybko i z łatwością przyswojone przez zamierzonych odbiorców – czyli rodziny na czele z dzieciakami już od lat sześciu (co sprawdziłem – większych problemów nie było).

Draft daje każdemu okazję do wykazania się odrobiną pomyślunku, a idea wyścigu jest łatwo zrozumiała i przemawia do wyobraźni dzieciaków, a także… dorosłych i to nawet takich, którzy w żadne planszówki nie grywają.

Każdy kij ma jednak dwa końce. Gra jest prosta i ktoś, kto w różne wyścigi już grał, a i draft w niejednej grze widział, nie zostanie nią oczarowany, o ile nie zachwycą go bajecznie kolorowe smoki.

Powtarzalność i obowiązki

Gra trwa siedem rund, z których każda jest podobna do poprzedniej. Dzieci cieszą się odkrywaniem nowych planszy (co rundę kolejna przekręcana jest ze strony szarej na kolorową) oraz pojawianiem się coraz silniejszych smoków, ja jednak miałem odczucie powtarzalności i zastanawiałem się czy gra nie zyskałaby na dynamice, jeśli zredukować by jej czas z 7 do, dajmy na to, 5 rund?

Wyrzuciłbym też z niej chyba fazę turbo. Siedmiokrotne zliczanie kart w każdej z kilku grup wydaje mi się żmudne i nudne. Jest jasne, że dzięki tej fazie w drafcie mamy odrobinę ciekawsze decyzje do podjęcia, bo patrzymy nie tylko na kolory smoków, ale i nazwy ich macierzystych krain. Jednak moim zdaniem samo zliczanie kart jest na tyle nużące, że gra zyskałaby, gdyby dać sobie z tym spokój. Nawet jeśli stałaby się przez to jeszcze prostsza.

smoczy 10

Postacie o różnych talentach oraz karty ataku

Podoba mi się za to, że w grze wybieramy jedną z 12 postaci, odznaczających się 6 różnymi talentami. Każda ma własną silną stronę i wcielając się w kolejne możemy starać się grać trochę inaczej, przez co gra staje się bardziej regrywalna. Dodatkowo, dzieci mają dużo frajdy z identyfikowania się z nimi. Wszystko to kosztem zrównoważenia rozgrywki, niektóre postacie bowiem sprawiają wrażenie znacznie słabszych od reszty.

Atutem gry są też karty ataku. Gdy gramy w składzie co najmniej trzyosobowym, w dalszych etapach pojawiają się specyficzne smoki, które same nie latają (nie mają przypisanej prędkości), ale utrudniają lot reszcie towarzystwa. Gracz, który pozyskał takiego smoka, może użyć go jako wsparcia w swojej drużynie, ale też zagrać na smoka dowolnego wyprzedzającego go przeciwnika, utrudniając odpalenie go.

smoczy 2

Tym samym atakujące smoki pomagają graczom znajdującym się z tyłu ścigać liderów, co sprzyja utrzymywaniu zainteresowania rozgrywką do końca przez wszystkich – także te osoby, które zostały z tyłu. A jeśli dzieci skupią się na zgodnym atakowaniu dorosłych, to ci ostatni mogą mieć niemałe problemy, by z wyścigu wyjść zwycięsko.

Więcej graczy to więcej zabawy

Ataków nie użyjemy jednak w grze w dwie osoby, podobnie jak połowy postaci i kart. Te nadwyżkowe będziemy musieli odrzucić przygotowując rozgrywkę. Trochę się przy tym namęczymy. Do tego gra w dwie osoby jest bardziej przewidywalna i przeliczalna. Większą wagę ma też zapamiętywanie, jakie karty wybiera przeciwnik.

Moim zdaniem Smoczy Wyścig pokazuje zdecydowanie więcej zalet, gdy gramy w niego w 3, a najwięcej – w 4 osoby. Najłatwiej wtedy o skuteczne ataki na liderów i najtrudniej coś dokładnie przewidzieć, co sprzyja dobrej zabawie.

Podsumowanie

Smoczy Wyścig to bajecznie kolorowa gra, w której zasadach i mechanice z łatwością odnajdą się dzieciaki i ich nie grający w skomplikowane planszówki rodzice. Plansza wyścigu, kolorowe karty i draft to elementy o przejrzystym działaniu, które sprawiają, że gracze familijni, na czele z dziećmi już od 6 roku życia, czują się przy nich komfortowo i gra nie przytłacza ich niezrozumiałymi mechanizmami czy regułami.

Każdy kij ma jednak dwa końce. Rodzin, które znają nowoczesne planszówki, Smoczy Wyścig nie zaskoczy niczym szczególnie nowym. Prostota rozwiązań zastosowanych w grze powoduje, że dużą część decyzji podejmuje się mechanicznie, nie stanowią wyzwań. Do tego kolejne etapy gry wydają się monotonne czy – w przypadku nieszczęsnej fazy turbo – wręcz mozolne. Dla dorosłych fanów zaawansowanych planszówek rozgrywka będzie najprawdopodobniej nużąca.

Jednak, jak pokazały testy na żywych organizmach, ;) gra robi świetne wrażenie na odbiorcach, dla których jest szczególnie przeznaczona, czyli dzieciakach we wczesnym wieku szkolnym. Czy urzeka je coś w samej grze, czy może to magia kolorowych smoków tak na nie działa? Pewnie jedno i drugie po trosze. Co najważniejsze, dzieci zafascynowane stworami z bajek chętnie i z zaangażowaniem grają w Smoczy Wyścig i dobrze się bawią.

Już one mają swoje sposoby, by do wspólnej gry namówić dorosłych.

smoczy 23

Podstawowe informacje:

  • Autorzy: Luke English, Myles O’Neill
  • Wydawnictwo: Ogry Games
  • Wiek: 6+
  • Liczba graczy: 2-4
  • Czas gry: 30-60 minut
  • Cena: ok. 75 zł

Plusy:

  • smoki,
  • draft i jego nieskomplikowane lecz znaczące decyzje,
  • bajecznie kolorowe i pięknie narysowane smoki!
  • proste zasady, przejrzystość rozgrywki,
  • … czy wspominałem już o całym stadzie kolorowych smoków? ;)

Minusy:

  • gra jest prosta i dorosły odbiorca obeznany z planszówkami może odczuwać brak wystarczających wyzwań,
  • 7 podobnych do siebie rund,
  • nudna faza turbo z przykrym obowiązkiem liczenia kart.

Dziękujemy wydawnictwu Ogry Games za przekazanie gry do recenzji!