Gram na Planszy

Top 5 Gier Tygodnia według Gram na Planszy – odcinek #4

Opublikowany:
Przez: Krzysztof Kowalczyk

Witamy w czwartym zestawieniu gier, które na redakcji Gram na Planszy zrobiły najlepsze wrażenie w minionym tygodniu. We wszystkie te gry zagraliśmy, a jakże! W niektóre nawet wspólnie. Były wielkie zwycięstwa, były i dotkliwe porażki… A do tego czasem pamiętaliśmy, żeby zrobić przy tym fotki. ;)

Uchylając rąbka tajemnicy już na wstępie zdradzimy, że w zestawieniu znalazła się jedna z gier widocznych na zdjęciu powyżej. Kto chce zgadnąć która? Czyżby chodziło o Mount Everest, skoro w zeszłym tygodniu na pierwszym miejscu znalazło się K2?

5. Colt Express

/Krzysiek

colt 1Listę zaczynamy ostro, bo od rabunku pociągu na dzikim zachodzie!

Bardzo lubię Colt Express. Pociąga mnie tematyka i klimat, który w niesamowity sposób udało się upakować w tak prostej, familijnej grze.

Od 2 do 6 osób wciela się w niej w role bandytów, wspólnie napadających na skład pełen bogatych podróżnych, dzierżących sakiewki i drogie kamienie. Oprócz nich mamy do czynienia z szeryfem, który pilnuje najdroższego łupu – walizki wartej $1000, a do tego lata po pociągu i strzela do wszystkiego, co się rusza.

Wcale nie szeryf jest jednak największą przeszkodą dla rabusiów, lecz… oni sami! Nie jest to bowiem gra kooperacyjna – tu każdy dba o siebie, gracze więc posyłają sobie nawzajem kulki i – jakby tego było mało – biją się na pięści.

Wydaje mi się, że miłośnicy Colt Express dzielą się na dwie grupy: tych, którzy doceniają ten tytuł jako fajną, prostą i wciągającą planszówkę z klimatem oraz tych, którzy grają, by wystrzelać cały magazynek i walić resztę po gębach przy każdej nadarzającej się okazji!

Ja sam nie wiem, w której z grup jestem. Chciałbym powiedzieć, że w pierwszej, ale szeroki uśmiech, który pojawia się na mojej twarzy za każdym razem, gdy dociągam kartę z rysunkiem pięści, zdaje się mówić co innego. ;)

4. Eclipse

/Krzysiek

eclipse 2Co sądzicie o Eclipse na dwie osoby?

Ta doskonała gra strategiczna o podboju kosmosu w powszechnej opinii działa najlepiej, gdy przy stole siedzi co najmniej 4 graczy. Ja uwielbiam ją także w wersji dwuosobowej. Za co?

Przede wszystkim, rozgrywka w dwuosobowe Eclipse ma szansę trwać tyle, co pierwsza z brzegu eurogra: godzinkę, półtorej, przy czym zachowuje większość cech rozgrywki wieloosobowej. Podobnie rozwijamy technologie, budujemy statki i eksplorujemy. Do tego tworzymy jeszcze bardziej efektywne imperia, bo przecież średnio na jednego gracza przypada więcej bogatych systemów z okolic centrum galaktyki.

W dwie osoby nie doświadczymy dyplomacji, intryg i zdrad z nią związanych. Muszę przyznać, że tego rzeczywiście brakuje. Z drugiej strony, starcie 1 na 1 daje graczom większą kontrolę nad tym, co dzieje się w grze. Coś za coś.

Mając do wyboru Eclipse na 4 lub na 2 osoby, zawsze wybiorę czteroosobowy, ale jeśli pod ręką jest tylko 1 wróg (za to jaki – żona!), ;) to i tak chętnie wyruszam w kosmos.

W ostatnim starciu poległem znacząco, gubiąc się gdzieś w zawiłościach galaktycznej ekonomii, bo na koniec gry zdobyłem zdecydowanie mniej punktów za kontrolę systemów. Pewnie za bardzo stawiałem na naukę kosztem pieniędzy. Na osłodę wygrałem ostatnią z bitew w grze, w której moje dwa niszczyciele i krążowniki rozbiły w pył podobnych rozmiarów flotę przeciwniczki.

Gdyby tylko gra trwała 10, a nie 9 rund, odwróciłbym losy rywalizacji!

eclipse 1

3. Lords of Waterdeep

/Krzysiek

DnD_LOWW zeszłym tygodniu miałem okazję pierwszy raz zagrać w Lords of Waterdeep. Wcześniej słyszałem o niej wiele dobrego i co nieco wiedziałem – np. to, że jest osadzona w świecie Dungeons & Dragons, lecz o dziwo – wcale nie jest to ameritrash.

Jak przystało na świat Lochów i Smoków, w grze odbywamy wyprawy, na które udajemy się drużynami magów, wojowników, kapłanów… Ale zaraz, zaraz – czy ja już czegoś nie pokręciłem?

Lords of Waterdeep dla takiego fana eurosucharów jak ja, to bowiem nic innego jak zdobywanie kolorowych kostek i zamienianie ich na punkty zwycięstwa. Gwiżdżę na to, czy ten biały to mag czy jednorożec! ;) Ważne, że razem z czterema czarnymi pozwala mi zagrać kartę za 8 punktów i zdobyć kolejną białą i pomarańczową kostkę.

Jestem ciekaw czy fani D&D czytają te wszystkie teksty na kartach podczas rozgrywki? Ja ograniczyłem się do nagłówków wypraw, bo przed rozgrywką koledzy nieopatrznie wytłumaczyli mi komplet zasad, ;) nie zapominając wspomnieć, że mam zbierać takie wyprawy, na jakie wskazuje moja karta roli.

Zebrałem ich więc 9, co podobno jest wyjątkowo dużą liczbą i minimalnie wygrałem, mimo że całą grę dzierżyłem czerwoną latarnię. Rozważam, czy w tej sytuacji nie podjąć postanowienia, że była to moja ostatnia partia w LoW by pozostać niepokonanym?

Ale nie – to nie przejdzie. To za dobra gra!

2. Dominion

/Krzysiek

dominion 1Dominion, czyli król gier opartych o budowanie talii, w zeszłym roku przywrócony do życia w polskiej wersji językowej przez Games Factory Publishing, od jakiegoś czasu pojawia się znów na moim stole. GFP przypomniało mi o nim, organizując zbiórkę na dodatki: Przystań i Złoty Wiek, które mam nadzieję niedługo odebrać z paczkomatu.

Tymczasem ogrywam podstawkę, Intrygę i Róg Obfitości, wydane jeszcze przez Barda i znów bawię się doskonale. Jakby czas cofnął się o 5 lat!

Partia w Dominiona zaczyna się od wyłożenia na stół 10 rodzajów kart królestwa, które – mając jedno pudełko z serii – wybieramy bądź losujemy spośród 25. A jeśli dodać do tego rozszerzenia – to z 50, 60, a wkrótce nawet ponad 100!

Z drugiej strony, wcale nie potrzeba ich aż tyle, by dobrze się bawić i by Dominion oferował świetną regrywalność. By dana partia wymagała znacząco innej strategii niż poprzednia, nie trzeba wymieniać wszystkich kart – czasem wystarczy, że zmienią się 2 lub 3, a w grze otwierają bądź zamykają się kluczowe możliwości. I choć przed chwilą walczyliśmy zaciekle o Wioski (czyli o dociąganie jednej karty i dodatkowe 2 akcje), to ktoś, kto będzie je wciąż zbierał w kolejnej partii zostanie co najwyżej… wioskowym głupkiem. ;)

Nie zawsze idzie mi w Dominiona dobrze, bo moje strategie obarczone są skrzywieniem. Jestem bardzo ciekaw działania wszystkich kart akcji, więc zamiast dbać o odpowiedni dopływ kart skarbu, zbytnio skupiam się na tych z akcjami, których najczęściej w efektywnej, zwycięskiej strategii, nie potrzeba aż tak wiele.

dominion 2

Dominion. Na pierwszym planie: karty nagród z dodatku Róg Obfitości.

Ale co ja na to poradzę, że chcę przekonać się na własnej skórze, jak działa Sabotażysta, jak skuteczna jest Rozbiórka albo co wyjdzie z połączenia Kuźni i Rogu Obfitości? A już totalnie wariuję, jeśli w grze pojawi się Turniej Rycerski wraz unikatowymi kartami nagród! Chciałbym – nie wiem po co – zebrać je wszystkie.

Jednak dzięki temu bawię się świetnie nawet przegrywając – a jeśli to nie jest wyznacznik dobrej gry, to nie wiem co miałoby nim być. :)

1. Blood Rage

/Paweł

bloodrage_box_3dOstatnio życie mnie nie rozpieszcza na wielu płaszczyznach, jedną z nich jest granie w gry planszowe.

W bieżącym tygodniu zagrałem tylko dwukrotnie. Niewątpliwie miałem szczęście, obie gry znakomite. Jeden klasyk (opisana wyżej gra Lords of Waterdeep) i długo wyczekiwana nowość czyli Blood Rage w polskiej wersji językowej.

Na wstępie muszę zauważyć, że wersja PL wydaje się bliźniaczo podobna do wersji anglojęzycznej. Mimo to w rodzimym języku gra się przyjemniej. Co do samej rozgrywki to jest kapitalna! Piękne, szczegółowe figurki i klimat wyczuwalny z kilometra. Są wikingowie, potwory, sporo walki i mnóstwo zabawy.

Po powierzchownej ocenie można wyciągnąć wnioski, że to prosta gra w której dominuje losowość i ogólnie panujący chaos. Nic bardziej mylnego. Jasne, jest trochę losowo, ale jest w tej grze wielki strategiczny potencjał.

Naszą strategię obieramy w trakcie draftu, dobór kart w dużym stopniu definiuje nasze późniejsze poczynania na planszy. Kiedy już dobierzemy karty i zakończymy draft zaczyna się szachowanie na planszy i gwarantuję, że jest w tym mnóstwo strategii i opcji. Uwielbiam draft w tej grze, tak jak różnorodne możliwości na zdobywanie punktów zwycięstwa.

Czy chcemy czy nie, walczyć musimy. Nie jest to jednak jedyny sposób zdobywania punktów, nie musisz wcale wygrywać bitew, żeby po końcowym podliczaniu zostać zwycięzcą. Możesz chodzić na wyprawy, możesz celowo przegrywać, możesz też pomieszać te strategie.

Gra jest szybka, emocjonująca i daje mega frajdę! Nie udało mi się wygrać, przegrałem nieznacznie, ale satysfakcja z gry była przeogromna. Blood Rage to naprawdę kawał dobrej gry!

A najlepsze gry to takie…

… przy których zapomina się o bożym świecie! W tym o robieniu fotek. ;) Dlatego nie mamy żadnej z Blood Rage’a w tym tygodniu.

Zostawimy was więc na koniec ze zdjęciem z Dominiona. Przy okazji: kto odgadł, że w zagadce ze wstępu chodzi o niego, a nie Mount Everest? Gratulujemy intuicji! A sobie… współczujemy, bo…

Jeśli podnosząc 5 kart dobranych w danej rundzie widzisz coś takiego jak poniżej, to cóż, prawdopodobnie nie idzie ci za dobrze. Ktoś chyba nie powiedział ci, że oprócz kart akcji w grze są jeszcze karty skarbu. ;)

dominion 5

Dominion: robisz to źle! ;)