Gram na Planszy

Leo wybiera się do fryzjera – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Leo wybiera się do fryzjera to jedna z ostatnich propozycji wydawnictwa G3. Gra otrzymała nominację do nagrody Kinderspiel des Jahres 2016, czyli najlepszej gry planszowej roku przeznaczonej dla dzieci. Skorzystaliśmy z okazji, by zobaczyć co takiego jury konkursu w niej zobaczyło, porównać z innymi grami dla dzieciaków oraz sprawdzić, czy dorośli też mogą coś dla siebie w niej znaleźć.

Wydanie gry stoi na wysokim poziomie. Dzieciakom na pewno do gustu przypadną kolorowe i ładne ilustracje zwierzaków, a także grzywa Leo składająca się z kilki puzzli. Dorośli za to odetchną z ulgą, ponieważ wszystkie elementy wydają się porządne i trwałe, a kwadratowe karty są bardzo grube, ciężko zrobić im krzywdę w czasie normalnej gry. Poruszać się będziemy żółtym pionkiem o konturach lwa, a czas, jaki nam pozostał wyznaczy składany zegar z jedną wskazówką. Jaką mechanikę kryją te wszystkie komponenty?

Leo wybiera się do fryzjera to gra kooperacyjna, w której wszyscy gracze starają pomóc królowi dżungli dostać się do salonu fryzjerskiego Kędziorka. Wszyscy wygrywają lub wszyscy przegrywają, co w rozgrywkach dziecięcych może mieć nie lada znaczenie – zapobiegnie kłótniom, a przy okazji pomoże się zintegrować. Nie raz wspominałem o tym, że nie jestem fanem co-opów, głównie ze względu na syndrom lidera, którym zawsze muszę być :) Tu jednak problem ten, ku mojej uldze, nie występuje. Wszyscy wykonują tą samą czynność, nie ma tu również miejsca na wielkie kombinowanie i wymyślne taktyki – liczy się przede wszystkim dobra pamięć!

dav

Gra przeznaczona jest głównie dla młodszych graczy, więc nie będzie zaskoczeniem, że zasady gry każdy złapie bardzo szybko. Pomaga tu również kooperacja: wystarczy, że jedna osoba zna zasady i w trakcie gry może tłumaczyć na bieżąco wszelkie niejasności. Ale tych być nie powinno.

Pomagając zarośniętemu lwiątku dojść do salonu fryzur Kędziorka zagrywamy karty i ruszamy pionkiem lwa o tyle pól, ile wskazuje karta. Odkrywamy kafelek, na którym stanie i jeśli kolor kafelka zgadza się z kolorem karty lub weszliśmy na drogowskaz, to gramy dalej. Jeśli kolor jest inny, to Leo traci czas na rozmowę wskazany na kafelku, co zaznaczamy na dołączonym do gry zegarze. Musimy uwinąć się przed godziną 8, bo wtedy Kędziorek zamyka swój salon. Leo idzie spać, a grzywa w tym czasie dalej mu rośnie. Jeśli do końca piątego dnia nie uda nam się dotrzeć do fryzjera, przegrywamy. Z bujną grzywą Leo nie da się już wtedy nic zrobić :)

dav

Jak już wspominałem, Leo wybiera się do fryzjera to gra, w której najważniejsza jest pamięć. Nie mamy tu wiele do myślenia, musimy za to zapamiętać jakie kafelki odsłoniliśmy w poprzednich dniach i wykorzystać w ten sposób zdobyte informacje i dostępne nam karty tak, żeby przed końcem piątego dnia doprowadzić lwa do fryzjera. Szyki może nam pokrzyżować tylko losowość kart, ponieważ czasem wiemy, co jest przed nami, ale nie mamy odpowiedniej karty, lub też słaba pamięć.

Poziom trudności możemy nieco modyfikować, dzięki czemu grę łatwiej dostosować do graczy. Jeśli podstawowe zasady są dla nas zbyt proste, możemy postawić przed sobą nieco trudniejsze wyzwanie. Pierwsza zasada nieco utrudniająca rozgrywkę to kafelek z papugą. Jedynie po jego odkryciu możemy danego dnia ze sobą rozmawiać. Jeśli więc całą naszą ekipę na przód pchała jedna osoba z dobrą pamięcią, to teraz każdy gracz będzie musiał liczyć głównie na siebie. Inną sprawą jest również ułożenie kafelków: różne zawijasy i charakterystyczne kształty pozwalają łatwiej zapamiętać co gdzie leży. Wystarczy więc ułożyć trasę do Kędziorka w linii prostej i nagle okazuje się, że zapamiętanie spotkanych postaci nie jest już tak proste.

Co jeśli najmłodsi sobie nie radzą? Wystarczy odłożyć do pudełka kafelki z gadatliwą lwicą, dzięki czemu trasa będzie krótsza, a ewentualna strata czasu na kafelkach mniejsza. Można również grać w otwarte karty i wspólnie decydować, którą kartę aktywny gracz powinien zagrać.

Podsumowanie

Leo wybiera się do fryzjera to moim skromnym zdaniem przykład świetnie zaprojektowanej gry dla dzieciaków. Porządne wydanie powinno stawić czoła ich mniej ostrożnemu postępowaniu ze wszystkim w ich zasięgu. Kooperacja ma szansę zapobiec kłótniom dlaczego jeden wygrał, a inny nie. A mechanika gry nie tylko ćwiczyć będzie ich i naszą pamięć, ale również pozwoli zagrać wiele razy, zanim gra zacznie się nudzić. Kilka wariantów wpływających na poziom trudności również podnosi regrywalność i pozwala dostosować grę do wieku lub pamięci graczy :) Zaawansowani gracze nie mają raczej czego tu szukać, ale rodzice grając z dziećmi nie powinni się nudzić. Przynajmniej nie od razu ;)

Podstawowe informacje

  • Autor: Leo Colovini
  • Wydawnictwo: G3
  • Wiek: 5+
  • Ilość graczy: 2-5
  • Czas gry: ok. 30 minut
  • Cena: 67 zł (Gamiko)

Plusy

  • proste zasady
  • porządne wykonanie
  • kooperacja bez syndromu lidera
  • różne poziomy trudności
  • ćwiczy pamięć

Minusy

  • losowość potrafi zepsuć nawet dobrze zapamiętaną drogę
  • zbyt prosta dla zaawansowanych graczy

 

Dziękujemy wydawnictwu G3 za udostępnienie gry do recenzji.