Gram na Planszy

Szybka partia #8: Qwirkle karciane

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Qwirkle karciane to najnowsza propozycja wydawnictwa G3. Recenzja ta będzie z perspektywy gracza, który w oryginalne Qwirkle nigdy nie grał. Jak karciana wersja tej gry sprawdza się jako samodzielny produkt? Zapraszam do recenzji.

Plusy

Kompaktowość to stała cecha karcianek od G3. Nie inaczej jest tym razem. Co prawda Qwirkle karciane są nieco większe niż podobne gry tego wydawnictwa, to jednak różnica jest niewielka, a więc pudełko wciąż bez problemu wszędzie wciśniemy i ze sobą zabierzemy.

Gra charakteryzuje się bardzo prostymi zasadami. Jak już wspominałem nie dane było mi grać w pierwowzór, jednak jaka by to gra nie była, to karciana wersja Qwirkle bardzo przypomina… Rummikub. W tę grę rozegrałem dziesiątki, jeśli nie setki partii, a Qwirkle karciane to praktycznie te same zasady, co dało się zauważyć już po przeczytaniu instrukcji.

W pudełku znajdziemy 108 kart. Każda z nich opatrzona jest jednym z sześciu symboli w jednym z sześciu kolorów. Naszym zadaniem jest wykładać karty z ręki na stół w taki sposób, by ostatecznie ułożyć rząd składający się z sześciu takich samych symboli, ale w sześciu różnych kolorach, lub sześciu różnych symboli w jednym kolorze. Nowy rząd możemy stworzyć z minimum trzech kart, możemy również dokładać karty do istniejących rzędów, a także dowolnie przekładać karty znajdujące się już na stole w taki sposób, by ułożyć upragnione qwirkle. W ten sposób gramy aż do wyczerpania kart w stosie do dobierania. Gracz, który na koniec będzie miał najwięcej zebranych „kwirkli” zostaje zwycięzcą.

Podczas gry mamy do podjęcia sporo decyzji, ale najważniejsze jest umiejętne obserwowanie stołu. Często leżące karty da się wykorzystać w taki sposób, by zgarnąć jakiegoś ukrytego qwirkle’a sprzed nosa rywalom – trzeba tylko to zauważyć. W każdej rundzie musimy wyłożyć minimum jedną kartę na stół, trzeba więc uważać, by zbytnio nie pomóc rywalom. Nie da się tego uniknąć, ale zawsze są lepsze lub gorsze ruchy :)

Qwirkle karciane to sympatyczna łamigłówka. Jest to ten typ gier, w które zdarzyło się zagrać chyba każdemu, dzięki czemu nawet największych przeciwników planszówek da się namówić na partyjkę. A potem kilka kolejnych. Układanie symboli jest dużo mniej przytłaczające niż kolorowe stwory z wieloma symbolami czy nie daj boże tekstem na karcie. A podobieństwo zasad do klasycznego Rummikuba może tylko pomóc.

Minusy

Oryginału nie znam, więc się nie wypowiem na temat konwersji tegoż do karcianej wersji. Jedynym, do czego mógłbym się przyczepić to raczej cienkie karty. Żadnych innych nie stwierdzono.

Oczywiście fani euro gier czy ameritrashy nie znajdą tu nic dla siebie, ale to rozumie się samo przez się :)

Dla kogo?

Spodoba się Wam, jeśli: szukacie prostej i szybkiej gry; potrzebujecie czegoś, żeby zagrać z rodzicami; lubicie łamigłówki; nie przeszkadza wam abstrakcyjność; lubicie Rummikuba.

Lepiej unikajcie, jeśli: lubicie gry z klimatem; macie Rummikuba :)

Podstawowe informacje

  • Autor: Susan McKinley Ross
  • Wydawnictwo: G3
  • Wiek: 8+
  • Ilość graczy: 2-4
  • Czas gry: 30 minut
  • Cena: 33 zł (Gamiko)