Gram na Planszy

Top 5 Gier Tygodnia według Gram na Planszy – odcinek #9

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Po krótkiej przerwie witamy z powrotem w naszym redakcyjnym podsumowaniu minionego tygodnia – a może raczej dwóch. Całkiem możliwe, że nasz Top 5 gier tygodnia trzeba będzie przemianować na „gier miesiąca”, ponieważ redakcyjny kolega Krzysiek został tatą (gratulujemy!) i teraz będzie grał tylko w jedną grę, przygodową :) A i reszta z nas nie ma tyle wolnego czasu, ile by chciała. Niemniej udało nam się ostatnio zagrać w kilka fajnych tytułów.

Concordia

/Paweł

Zagrałem ostatnio w grę Concordię, tytuł już nie najświeższy, ale niejako w Polsce nowy ze względu na rodzime wydanie. Graficznie gra nie powala, a okładka woła o pomstę do nieba. Na szczęście od strony mechanicznej jest dużo lepiej!

Concordia to euro, ale oparte na kartach, taki mini deck building. Dzięki pozyskiwaniu kart rozbudowujemy swoją talię. Więcej kart to więcej możliwości i większa kontrola nad grą. Poza budową talii staramy się eksplorować mapę i umieszczać nasze znaczniki w różnych obszarach na planszy. Pozwala to zdobywać surowce potrzebne między innymi do dalszej eksploracji, a także do zakupu kart. Dodatkowo, na koniec gry dzięki odpowiedniemu rozstawieniu na planszy możemy zdobyć pokaźną ilość punktów zwycięstwa.

Na pierwszy rzut oka wieje nudą, ot kolejne klasyczne euro. Akcje wykonujemy zagrywając karty – ile razy to już było!? Na szczęście najciekawszym aspektem gry jest sposób punktowania. Punktujemy głównie dzięki pozyskanym kartom. Zasada jest podobna jak w Epoce Kamienia: ilość kart pomnożona przez określony warunek zdobycia punktów. Więcej kart w danym kolorze to większa szansa na duże zdobycze punktowe. Tak więc kupujemy karty nie tylko, żeby zagrywać lepsze akcje, ale także po to, żeby na koniec gry dzięki temu zdobyć worek punktów zwycięstwa. Mam nadzieję że zrobiło się trochę ciekawiej?

Przynajmniej powinno, ponieważ Concordia to naprawdę dobra gra. Nie jest nowatorska, nie jest pięknie wydana. Jest za to dobrze przemyślana od strony mechanicznej, zmusza do myślenia, ale nie przegrzewa zwojów mózgowych i nie powoduje paraliżu decyzyjnego. Rozgrywka jest bardzo przyjemna i stosunkowo płynna. Gra w którą chętnie zagram jak tylko będę miał okazję.

Wiek Pary

/Paweł

Tematyka w grach planszowych nie ma dla mnie większego znaczenia, nie zwracam na nią uwagi, chyba, że w znaczący sposób połączona jest z samą rozgrywką. W takich sytuacjach potrafię docenić tematykę gry i wczuć się w klimat. Równie dobrze może być typowy suchar, ważne, żeby gra mechanicznie była dobra i sprawiała dużo przyjemności.

Ostatnio coś się jednak zmieniło, zacząłem doceniać gry o tematyce Steampunkowej. Ta stylistyka staje się coraz bardziej popularna w odniesieniu do gier planszowych, czego przykładem może być Steampunk Rally czy ostatnio wydany w polskiej wersji językowej Steam Works (Wiek Pary). Chętnie więc sięgam po gry osadzone tematycznie w XIX wieku i erze przemysłowej.

Może też dlatego Steam Works zwrócił moją uwagę, a gra bez wątpienia jest warta uwagi. Po pierwsze świetne wykonanie, po drugie pod względem graficznym trzyma naprawdę wysoki poziom. Po trzecie tematyka o której wcześniej wspominałem. Po czwarte i najważniejsze – gra jest naprawdę rewelacyjna, bardzo regrywalna i posiada bardzo nowatorską (w moim odczuciu) mechanikę.

W grze wcielamy się w naukowców i budujemy maszyny napędzane silnikami. Silniki to nic innego jak pola akcji a elementy maszyn to różnorodne akcje, które możemy wykonać. Dodam tylko, że zbudowane przez nas maszyny mogą wykorzystywać nasi współgracze, interakcji więc jest sporo. W każdej rozgrywce będziemy budowali i rozbudowywali maszyny w całkowicie inny sposób, każda rozgrywka będzie niepowtarzalna. Gra gwarantuje mnóstwo zabawy, satysfakcji i wymaga sporo myślenia. Wiek Pary to jedna z najciekawszych i najlepszych gier jakie miałem okazję zagrać w przeciągu ostatniego roku. Po cichu liczę, że szybko pojawią się dodatki, nowe elementy maszyn, nowe akcje i sposoby na zdobywanie punktów zwycięstwa.

Żeby nie było tak różowo muszę was ostrzec przed dość wysokim progiem wejścia. Nie chodzi tu o zasady, te są naprawdę przystępne, chodzi o różnorodność kafli akcji. W grze występuję kilkadziesiąt różnych elementów maszyn, każdy element to unikatowa akcja. Niektóre elementy są jasne, ich działania domyślamy się bez potrzeby zaglądania w instrukcję. Spora ilość kafli akcji wymaga poznania i ogrania, bez tego ciężko będzie w pełni cieszyć się rozgrywką. Na przykład kafle akcji, które odpowiadają za budowę nowych maszyn i rozbudowę już istniejących, są niemal bliźniaczo podobne i na początku trudno je rozróżnić. Jakby tego było mało, w grze występują trzy rodzaje silników (elektryczny, parowy, mechaniczny), nie wszystkie elementy maszyn można podłączyć do każdego rodzaju energii. Inne można, ale w zależności od źródła energii będziemy mieli do dyspozycji różne akcje. Jednym poznanie kafli akcji przychodzi łatwiej, innym z pewną trudnością. Dlatego pamiętajmy o tym przy pierwszej rozgrywce i koniecznie dajmy grze drugą szansę a gwarantuję, że satysfakcja z rozgrywki będzie dużo większa. Pierwszą grę traktujmy jako przetarcie. Gra na długo zagościła w mojej kolekcji i bardzo często trafia na mój stół.

Orlean

/Bartek

Chyba żadna gra od dłuższego czasu nie wywarła na nas tak pozytywnego wrażenia jak Orlean. Na mojej liście życzeń był już od dłuższego czasu, jednak dopiero przy okazji startującej dzisiaj zbiórki polskiej edycji trafił w moje ręce – tak się składa, że jesteśmy patronem medialnym gry :) I wiecie co? To jest znakomita gra!

W niedzielę zagraliśmy po raz pierwszy… i chwilę potem zagraliśmy po raz drugi. Coś takiego jeszcze nigdy nam się nie zdarzyło – przynajmniej nie jeśli chodzi o gry trwające min. godzinę. Orlean to typowe euro, w którym główną rolę gra mechanika bag-buildingu. Budowanie woreczka to zatrudnianie nowych pracowników, których potrzebujemy do… zatrudniania nowych pracowników :) Ale także poruszania się po mapie – drogami lądowymi lub morskimi, budowania swoich placówek w odwiedzanych miastach, a także poszerzania swojej wiedzy, dzięki której możemy konkretnie wzbogacić się na koniec gry.

Rozgrywka trwa 18 rund, co na początku wydawało się być dużą liczbą. Szybko jednak okazało się, że wcale nie jest to aż tyle i dałoby radę zrobić jeszcze sporo różnych rzeczy, gdyby nie koniec gry. Absolutnie nie jest to minus, raczej stwierdzenie, że podczas rozgrywki na pewno nie będziemy się nudzić, bo opcji nam nie zabraknie.

Więcej o grze przeczytacie w recenzji, którą zapewne pod koniec trwania kampanii na wspieram.to wrzucimy. Póki co Orlean wydaje się świetnym tytułem, a wyniki w grze dwuosobowej mieliśmy sprawiedliwe: każdy zdobył ok. 120-130 punktów, raz wygrałem ja, raz żona. Zastosowaliśmy na początku różne taktyki, w drugiej grze poniekąd się nimi zamieniliśmy. Sporo zostało jeszcze do odkrycia, ale z przyjemnością będziemy próbować ;)

Celestia

/Paweł

Celestia to szybka (20 min) gra rodzinna w której chodzi tak naprawdę o szacowanie ryzyka. Pięknie wydana, ma swój klimat i cieszy oko. W grze poruszamy się statkiem i próbujemy podróżować jak najdalej. Dalej znaczy lepiej, a to z kolei oznacza większą ilość punktów zwycięstwa. Tylko, że po drodze trafiamy na utrudnienia. Możemy trafić na burzę lub piratów i nasza wyprawa się nie powiedzie. Dlatego trzeba grać umiejętnie, aby w odpowiednim momencie opuścić statek nim ten nieudanie zakończy swoją przygodę. Gra jest świetna, jak na grę rodzinną to naprawdę udany tytuł. Jedyny mankament to kości, w których niestety nie mam kompletnie szczęścia, co grający ze mną na pewno potwierdzą. W związku z tym przegrywałem z kretesem. Nie przeszkadzało mi to w dobrej zabawie. Gra warta uwagi, szczególnie jeśli gramy z dziećmi lub po prostu nie lubimy trudnych tytułów.

Kto drugi ten lepszy

/Paweł

Niesamowicie zabawny wyścig. Pełno śmiechu i kompletna losowość – tak w kilku słowach można tę grę opisać. Nie ma to jednak znaczenia, ponieważ absolutnie wszyscy bawią się świetnie. Gra podzielona na 5 rund. Każdą z nich wygrywa gracz, który zajmie drugie miejsce! Tylko on dostaje punkt – ujemne lub dodatnie w zależności na jakim polu zakończy rundę. Punkty z pięciu rund się sumuje i podlicza. Uwaga, tu niespodzianka – końcowym zwycięzcą zostaje gracz który po podliczeniu punktów zajął drugie miejsce :). Fajne? Pewnie, że fajne, powiem więcej, znakomite! Tak pomysł jak i sama rozgrywka. Tylko wykonanie mogło by być ciut lepsze. Ma to jednak swoje zalety: dzięki temu gra nie jest specjalnie droga.

Polecam wszystkim! Jako gra rodzinna i gra z dziećmi sprawdzi się na 120%. W gronie geeków okaże się świetnym przerywnikiem lub znakomitą grą na zakończenie wieczoru. Ja jestem zauroczony. Chcę zagrać ponownie, szczególnie, że wygrałem :)

Tak naprawdę to pomimo tej całej losowości w grze jest trochę strategii i planowania. Ja swoją zrealizowałem :) Trzeba sporo przewidywać i szybko dostosowywać się do aktualnej sytuacji w wyścigu.