Gram na Planszy

6 powodów dla których warto kupić Orlean

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Orleans od dawna zajmował wysokie miejsce na mojej wishliście. Kiedy pojawiła się informacja, że wydawnictwo Baldar zamierza wprowadzić grę na polski rynek, mojej radości nie było końca. Gram na planszy objęło przedsięwzięcie patronatem medialnym, a my po kilku partiach jesteśmy w stanie podać wam kilka powodów, dlaczego i wy powinniście zainteresować się tym tytułem. Bo warto!

Po pierwsze:

Bag-building

Bardzo lubię gry oparte na mechanice deck-buildingu, czyli budowaniu swojej talii. Zdobywanie coraz lepszych kart, odpowiednie zazębianie się starych i nowych elementów, pozbywanie się najsłabszych, żeby zapewnić sobie stały dopływ tych najmocniejszych i najbardziej potrzebnych. No i szczypta losowości w dobieraniu.

Wszystko to znajdziemy w Orleanie, jednak karty zastąpione są przez żetony symbolizujące różnej maści pracowników. Farmerzy, rycerze, mnisi, budowniczy, kupcy i kilku innych. Grę zaczynamy z czterema podstawowymi, a naszym zadaniem będzie zdobycie wielu kolejnych. Wszystkich podwładnych wysyłamy z „misjami”, które pozwolą nam przede wszystkim rekrutować kolejnych ludzi oraz poruszać się po mapie i budować swoje placówki. Odpowiednie zbudowanie worka będzie kluczowe w drodze po zwycięstwo, a tylko od nas zależeć będzie jak poradzimy sobie z tym zadaniem.

Po drugie:

Wiele dróg do zwycięstwa

Rozgrywka w Orlean trwa 18 rund, nie mniej i nie więcej. W tym czasie musimy wypełnić swój worek robotnikami, a potem optymalnie ich wykorzystać w celu zdobycia jak największej ilości punktów. Te zdobywamy za pieniądze, towary oraz placówki i żetony dodatkowych robotników, o ile posunęliśmy się odpowiednio daleko na torze wiedzy. Na początku może wydawać się, że możliwości nie mamy wcale tak dużo, jednak już po pierwszej partii wiemy, że 18 rund to wcale nie tak dużo i trzeba iść na kompromisy, bo wszystkiego wszędzie na pewno nie zrobimy.

Możemy skupić się na mapie, poruszać się z miasta do miasta i zgarniać towary leżące po drodze. Przy okazji budując swoje placówki gdzie tylko się da. Gry do tego dołożymy rozwój nauki, żeby każda placówka dawała nam 5, a nie 2 punkty, to jest szansa, że to nam wystarczy.

Z drugiej strony możemy inwestować w farmerów – wzięcie każdego da nam coraz lepsze towary przy okazji, a bycie pierwszym pod względem ilości ich posiadania da nam na początku każdej rundy dodatkowy pieniądz. Żeby nam nie zajęły całego worka możemy potem wymienić je na kolejne monety. To tylko część taktyki, reszta zależy od naszych upodobań.

Tego typu dylematów jest sporo, a wybór taktyki zależy czasem też od tego, jak rozłożyliśmy grę. Żetonów towarów jest określona ilość. Część losowo wyrzucamy, większość również losowo układamy na mapie. To, co zostanie, kładziemy na planszy jako towary, które można wyprodukować. Jeśli zostało dużo tych wartych 4 lub 5 punktów, to warto szybko zdobyć budynek do ich produkcji i na tym kosić trochę punktów. Tym bardziej, że jeśli tu ich mamy sporo, to na mapie leżą głównie te gorzej punktowane. Więc po co tam chodzić, nie? ;)

Można by tak długo wymieniać. Co ważne to to, że przez pierwsze kilka partii będziemy poznawać coraz to nowe pomysły na wygranie gry ;)

Po trzecie:

Przystępne zasady

Są gry, których zrozumienie przychodzi ciężko. Nie mówiąc już o wytłumaczeniu zasad innym, szczególnie mniej ogranym osobom. Orlean oferuje graczom duże możliwości, ale jednocześnie bardzo proste zasady. Gra może początkowo przyprawić o paraliż decyzyjny dużą ilością komponentów, miejsc gdzie możemy umieścić swoich pracowników i wspomnianymi różnymi taktykami, na które trzeba się zdecydować, ale same zasady są banalne do zrozumienia i wytłumaczenia. A poznawanie gry i taktyk to już czysta przyjemność a nie minus.

Po czwarte:

Skalowalność

Orlean śmiało możemy odwiedzić w każdym składzie osobowym i czerpać równą przyjemność z rozgrywki. Nie ma tu miejsca na przestoje, bo wszyscy gracze jednocześnie przypisują pracowników na odpowiednie pola na swoich planszach, a wykonywanie później akcji przebiega płynnie. Wszyscy już wiedzą, co chcą zrobić, a akcje wykonujemy pojedynczo i po kolei. W większą ilość osób jest – co oczywiste – nieco ciaśniej, a kolejność wykonywanych akcji często zależy od tego, co inni chcą zrobić. Również wyścig po niektóre bonusy jest bardziej zacięty, ale wpływ na przyjemność z rozgrywki jest minimalny i nawet w dwie osoby na pewno będziecie się bardzo dobrze w Orleanie bawić.

Po piąte:

Wykonanie

Nawet podstawowa wersja gry prezentuje się imponująco. Plansze, żetony, pieniądze, woreczki – wszystko jest dobrej jakości, fajnie wygląda i jest tego naprawdę dużo. Rozłożona gra na stole wygląda świetnie i zachęca do rozgrywki. Pudło jest spore i wypchane prawie po brzegi.

Na wspieram.to do 26 września trwa kampania mająca na celu ufundowanie polskiej wersji gry i tam możecie wzbogacić grę o dodatkowe elementy, dzięki którym Orlean stanie się jeszcze ładniejszy i wygodniejszy. Komponenty dla piątego gracza, jeśli często gracie w tyle osób mogą być przydatne. Jednak hitem dla mnie są drewniane ludziki z naklejkami, które zastąpią nasze płaskie żetony. Nie jest to oczywiście niezbędne, ale jednak gra zyska dzięki temu +5 do lansu ;) A wszystko to można jeszcze zapakować w drewniany insert specjalnie przygotowany przez firmę Warbox. Wrażenia estetyczne wskoczą dzięki temu na jeszcze wyższy poziom, a rozkładanie i chowanie gry będzie o wiele przyjemniejsze. A z tyloma elementami uwierzcie, że trzeba się nieco pomęczyć :)

Po szóste:

Dodatki

Może nie dla każdego jest to powód do kupna gry równie ważny jak dla mnie, osobiście jednak zawsze wypatruję na horyzoncie jakichkolwiek informacji o dodatkach do swoich ulubionych gier. Nie dlatego, że czegoś im brakuje, ale dlatego, że chcę jeszcze więcej! Może to być więcej tego samego, mogą to być zupełnie nowe rzeczy zmieniające nieco podstawową rozgrywkę.

Co prawda Baldar na razie wydaje tylko samą podstawkę, jednak Orlean doczekał się już jednego dużego dodatku, a lada moment pojawi się drugi. Najlepsze jest jednak to, że wprowadzają one tyle nowych sposobów na grę, że z takim rozszerzeniem chyba nie miałem jeszcze nigdy do czynienia. Dodatek Invasion to nie tylko nowe kafelki czy profesja, chociaż i takie się w nim znajdą. To jednak również kooperacyjny scenariusz dla 2-5 graczy, scenariusz tylko dla 2 graczy, a także aż trzy scenariusze przeznaczone do gry… w pojedynkę. Handel & Intrigue wprowadzi natomiast nieco więcej negatywnej interakcji, co również może drastycznie zmienić sposób gry dając jej nowe pokłady regrywalności. Nawet, jeśli nie wyjdą w polskiej wersji, to żadna siła nie powstrzyma mnie przed ich kupnem! :)

Podstawowe informacje

  • Autor: Reiner Stockhausen
  • Wydawnictwo: Baldar
  • Wiek: 12+
  • Ilość graczy: 2-4
  • Czas gry: ok. 90 minut
  • Cena: 147 zł