Gram na Planszy

5 najlepszych gier października wg Gram na planszy

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Co najbardziej przypadło nam do gustu w październiku? Był to najbardziej planszówkowy miesiąc w tym roku – poza styczniem, w którym zawsze najwięcej gramy. Na stole pojawiły się zarówno nowości, jak i sprawdzone wiele razy wcześniej tytuły. W co nam się najlepiej grało?

Miejsce 5: Hansa Teutonica

Nowość z serii Egmont Geek to tytuł już dobrze znany. W polskim wydaniu pojawił się jednak po raz pierwszy, a nam trafiła się okazja żeby przekonać się, jak Hansa Teutonica sprawdza się w praktyce. I okazało się, że gra autorstwa Andreasa Stedinga jest bardzo fajna i ma wciągającą mechanikę, której poznanie na tyle, by nie grać jak głupek, zajmie przynajmniej dwie partie :)

Gra jest przeokrutnie sucha, opcja z kupcami i szlakami handlowymi nie tylko jest niewyczuwalna, ale moim zdaniem nie ma nawet większego sensu. Niemniej o ile mechanika jest dobra, to klimat jest dla mnie rzeczą drugorzędną.

Najbardziej interesująca jest negatywna interakcja, która… wcale nie jest taka negatywna. Tzn. możemy usunąć kupców rywali z interesującego nas miejsca, ale nie dość, że musimy zapłacić za taki ruch, to jeszcze rywal tylko przesuwa znacznik na sąsiadującą drogę, a dodatkowo umieszcza obok jeden dodatkowy, wzięty z rezerwy. Czyli psujemy, ale przy okazji całkiem nieźle pomagamy. Cichych dni nie będzie, grajcie śmiało ;) Wkrótce recenzja.

Miejsce 4: Legendary Encounters: Alien Deck Building Game

Mój hit ostatnich dwóch miesięcy. Gram tylko solo bo i z takiej potrzeby ją kupiłem. Budowanie swojej talii, by stanąć w szranki z obcymi w ramach jednego z czterech scenariuszy imitujących pierwsze cztery filmy „Obcy”, spodobało mi się tak bardzo, że na półce dołączyła już kolejna część serii, Predator. Sam Alien starczy jednak na długo, bo możliwości rozgrywania najróżniejszych przygód najróżniejszymi bohaterami i klasami jest tak olbrzymia, że gdyby miał ze sobą wziąć tylko jeden tytuł na bezludną wyspę, to pewnie byłby to właśnie Alien. Polecam wszystkim!

Miejsce 3: Wyspa Skye

Nowość w kolekcji, chociaż pierwszą partię rozegrałem na Targach Książki w Warszawie. W końcu Wyspę Skye udało się kupić i już kilka partii za nami. Wciąż podoba mi się tak bardzo jak za pierwszym razem. Sposób punktowania w tej grze, czyli cztery losowo dobierane kafelki z warunkami punktacji, z których każda punktuje trzy razy w ciągu sześciu tur gry, daje tak ogromną regrywalność i tak bardzo zmienia każdą rozgrywkę, że Wyspa nam się szybko raczej nie znudzi. Wydawnictwo Lacerta odwaliło kawał dobrej roboty decydując się na wydanie tej gry w polskiej wersji językowej.

Miejsce 2: Five Tribes

Five Tribes to od pierwszej partii mój i Magdy TOP 3 gier. Ever, nie tylko ostatniego miesiąca. Kiedy mamy ochotę pograć, a w nic nam się nie chce, to jest to gra, po którą sięgamy. Bo w nią zawsze nam się chce. Tym razem rozgrywkę nieco odświeżył nam mały dodatek The Thieves of Naqala, którego recenzję znajdziecie niebawem na blogu. Nie jest on niezbędnym zakupem, ale dla takich fanów jak my liczy się każda kolejna karta :) Uwielbiamy zarówno w wersji dwuosobowej, jak i w większym gronie. A nawet solo sprawdza się znakomicie, o czym mówiłem już w tym miejscu. Polecamy!

Miejsce 1: Terraformacja Marsa

Bezapelacyjnie najlepsza póki co gra 2016 roku! Od dwóch miesięcy nic tak często nie lądowało na stole jak właśnie Terraformacja Marsa. Wszystko o niej pisałem już w recenzji, jednak po kolejnych partiach mogę tylko dopisać tyle, że ta gra się nie nudzi. Ilość możliwości i dróg do zwycięstwa jest ogromna, a sama radość z rozgrywki, wyłapywania kolejnych połączeń między kartami i próby przechytrzenia rywali sprawiają, że każda gra niby jest taka sama… a jednak zupełnie inna. Wydawnictwo Rebel sprawiło nam ogromną przyjemność wydając grę w polskiej wersji językowej.