Gram na Planszy

Duplik – recenzja

Opublikowany:
Przez: Magdalena Cieślak

Duplik to nowa gra imprezowa, za której polską edycję możemy podziękować wydawnictwu Rebel. To kolejna odmiana kalamburów, w którą jednak chętnie powinni zagrać również ci, którzy nienawidzą lub wstydzą się rysować. Bo tym razem dostajemy grę o rysowaniu… dla tych, którzy nie mają o tym pojęcia!

Na obrazku są 2 osoby – po lewej stronie jest mężczyzna, kelner, w lewej dłoni trzyma tacę trochę nad głową, jest uśmiechnięty, widać oba jego ucha, ma fartuszek, krawat i grzywkę. Na tacy trzyma dwa puchary z lodami. Po jego lewej stronie jest kelnerka, która również w lewej dłoni trzyma tacę, na której stoi drink z jedną słomką skierowaną w prawo oraz z plasterkiem cytryny. Na tacy stoi również miseczka. Kelnerka jest uśmiechnięta, ma fartuszek, buty na obcasach i osłonkę na głowie… Oj, koniec czasu.

Tak w dużym skrócie wygląda rozgrywka w Duplik. Jedna z osób ma za zadanie jak najlepsze przedstawienie sceny z obrazka, a reszta rysuje to, o czym słyszy. Po upływie regulaminowego czasu kończymy i następuje najciekawsza część gry, mianowicie sprawdzenie wyników. Dyrektor artystyczny (czyli osoba przedstawiająca daną scenę) ma kartę z obrazkiem, na której są również zakamuflowane kryteria oceny. Żeby się do nich dostać, należy przyłożyć do karty specjalną kalkę, która odkrywa największą tajemnicę, czyli 10 punktów, które będą wskazywały co powinno być na obrazku zawarte. I to właśnie za to otrzymujemy punkty.

I tak w przypadku wyżej opisanej scenki liczą się np. następujące kryteria: osoba stojąca bliżej lewej strony ma dwoje uszu; obie osoby trzymają tacki w jednej dłoni; na brzegu jednej ze szklanek znajduje się plasterek cytryny; osoba stojąca z lewej strony nosi krawat. Jak widać te elementy zostały opisane i tylko od rysujących zależało, czy one się na obrazkach znajdą, czy nie. Natomiast kryteria mówią również o tym, że obie osoby mają włosy na głowie, a także, że czubek głowy jednej z osób znajduje się bliżej górnej krawędzi płótna niż obydwie tacki…

I tutaj pojawia się problem, bo niestety nie wszystko da się opisać. Po pierwsze jest to kwestia czasu, bo jest go ewidentnie mało. Po drugie na pewne rzeczy opowiadający po prostu nie zwraca uwagi, bo nie wie, że to może być ważne… A jednak! Nigdy nie wiadomo jakie szczegóły będą istotne. W idealnym świecie należałoby powiedzieć absolutnie wszystko, ale niestety – a może stety – w świecie planszówek nie jest tak łatwo i klepsydra nieubłaganie odmierza czas.

Na podstawie tego, jak osoba opowiadająca przedstawiła scenkę i jak dokładnie rysujący jej słuchali, przyznawane są punkty. Za każdy element zgadzający się z kryteriami rysujący otrzymuje punkt. Dodatkowo przed rysowaniem rzuca się kością, która wskazuje kryterium, którego zrealizowanie będzie liczone potrójnie! Co ważne, punkty otrzymuje również dyrektor artystyczny. To dlatego nie widzi on co będzie liczyło się podczas punktacji. Za każde kryterium spełnione przez przynajmniej jednego gracza dostaje jeden punkt. I tak gra toczy się dalej dopóki każdy z graczy nie zostanie opowiadającym, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie, by grać dłużej, w zależności od ochoty graczy. Sami właśnie tak robimy. Potem punkty są podliczane i wygrywa osoba, która zdobyła ich najwięcej.

Obrazki są najróżniejsze, od dość prostych, po bardzo trudne. Od takich, które mają jeden duży element z kilkoma mniejszymi szczegółami, aż po takie, gdzie elementów składowych jest kilka, a szczegółów jeszcze więcej… Możliwości jest więc wiele, a co za tym idzie i dobrej zabawy jest dużo :)

Wrażenia

Grę oceniam bardzo pozytywnie. Jest zabawna, dynamiczna i wywołuje salwy śmiechu. Wiele się dzieje, a emocji nie brakuje: trzeba szybko mówić, jeszcze szybciej rysować, a najczęściej i tak okazuje się, że to, co powstało, nijak ma się do tego, co powstać powinno, więc znów jest powód do tego, by się pośmiać – z innych i z siebie oraz swoich zdolności artystycznych (a najczęściej z ich braku).

Jednak najfajniejsze w Dupliku jest to, że jest to gra dla absolutnie każdego. Nie trzeba umieć rysować, bo nie talent się liczy, a umiejętność szybkiego i dokładnego podążania za instrukcjami dyrektora artystycznego. Oraz takiego samego opowiadania o tym, co się widzi.

Genialne jest również to, że przy okazji można się dowiedzieć wiele o sobie samym, jak i innych członkach zabawy. Ja na przykład, jak się okazało, mam olbrzymi problem z kierunkami świata. Brat kazał rysować 3 gwiazdki po prawej stronie statku, a dwie ryby po lewej. Zrobiłam to więc dokładnie na odwrót. Oj, było z czego się śmiać, a teraz cała rodzina wie, że u mnie jest „prawo” i „to drugie prawo”, ale które jest które, to już nikt nie wie. O innych z kolei można dowiedzieć się na przykład tego, że poza kompletnym brakiem talentu, mają dziwne wyobrażenie o krowie, kartonie mleka czy kwiatku. Bo to, co my przedstawiliśmy, nijak ma się do jego wizji. I to też jest ciekawe i wartościowe.

Ale jak się okazuje, czasami nawet nieumiejętność rozróżnienia stron świata nie jest przeszkodą. Tutaj okazało się, że to, gdzie leżą gwiazdki czy ryby nie ma żadnego znaczenia, bo liczy się tylko ich obecność i ilość. A to kolejny plus, że nawet jak ktoś się pomyli/o czymś zapomni/czegoś nie zdąży powiedzieć lub narysować, to może się okazać, że to w ogóle nie robi różnicy.

Czasami może też być dla odmiany mniej zabawnie, kiedy dyrektor artystyczny pilnie skupia się na różnych elementach, ale przy czytaniu kryteriów okazuje się, że zwracał uwagę na zupełnie nieważne elementy, a te istotne z braku czasu pominął. I choć obrazki są dobrze narysowane, bo artyści rysowali co mówi opowiadający, to niestety punktów z tego jest mało. Zdarza się i tak, ale gra jak to gra, ma dawać radość, więc i z takich wpadek można się pośmiać.

Wykonanie

Dużym plusem jest wykonanie gry. Całość zamknięta jest w zupełnie innym niż zwykle pudełku, przez co od razu zwraca na siebie uwagę. W środku wszystkie elementy „stoją”, a nie leżą. Fajne są karty z obrazkami – grube i dobrej jakości, dzięki czemu nie zniszczą się tak szybko. W pudełku znajdziemy też dziesięciościenną kość, jednak moim ulubionym elementem jest kalka, dzięki której jesteśmy w stanie odszyfrować listę kryteriów oceniania. Jest to fajny gadżet, z którym w grach spotykam się po raz pierwszy. Prosto i ciekawie rozwiązuje kwestię ukrycia kryteriów, chociaż czasem da się coś tam i bez niej podejrzeć :)

Podsumowanie

Duplik to przede wszystkim świetny pomysł! Bardzo lubię rysować, ale zupełnie nie mam do tego talentu, więc różne kalambury średnio mnie bawią. Ta gra jest idealna dla mnie, bowiem, jak głosi pudełko, jest to „gra rysunkowa dla ludzi, którzy nie mają pojęcia o rysowaniu!” Szczera prawda :) Tutaj można zupełnie nie mając talentu poczuć się jak mistrz świata i okolic. I właśnie to przeświadczenie sprawia, że gra jest fajna i wywołuje wiele uśmiechu u każdego uczestnika. Nikt się nie spina i liczy się tylko zabawa. Dodatkowo można poćwiczyć refleks, spostrzegawczość i szybkie rysowanie. Lub opowiadanie o tym, co widzimy i podejmowanie decyzji, co jest ważne, a co ważniejsze. Grę zdecydowanie polecam wszystkim, którzy chcą się dobrze bawić i pośmiać przy okazji.

Podstawowe informacje:

  • Autorzy: William Jacobson, Amanda Kohout
  • Wydawnictwo: Rebel
  • Wiek: 8+
  • Liczba graczy: 3-10
  • Czas gry: 45 minut
  • Cena: ok. 70 zł

Plusy

  • przyjemne i bardzo różnorodne grafiki
  • super pomysł z kalką zakrywającą kryteria oceniania
  • fajne wydanie
  • proste zasady
  • dobra zabawa dla całej rodziny
  • gwarancja dużej ilości śmiechu i emocji

Minusy

  • za mało kartek, na których można rysować/zapisywać wyniki
  • czasami jest bardzo trudno, bo obrazki są mocno skomplikowane i szczegółowe