Gram na Planszy

Od Helu do Wawelu – recenzja

Opublikowany:
Przez: Magdalena Cieślak

Od Helu do Wawelu to gra, w której każdy uczestnik będzie musiał wrócić do czasów szkoły podstawowej i do niezapomnianych lekcji geografii, by poradzić sobie z zadaniem, jakie stawia przed nim wydawnictwo Granna. Oj będzie ciężko!

Rozgrywka polega na tym, że każdy z graczy po kolei dostaje do ręki kartę z nazwą miejscowości, którą musi położyć w odpowiednim miejscu względem karty startowej. Co ciekawe, ułożenie może się odbywać jedynie na linii wschód-zachód oraz północ-południe. Nigdy inaczej. W tej grze nie ma takiej opcji jak północny-zachód. To byłoby już zbyt skomplikowane i bardziej przypominało sprawdzian z geografii niż świetną zabawę w gronie rodziny.

Gra toczy się w trzech fazach. Podczas każdej z nich gracze muszą wyłożyć na stół łącznie 15 kart, po czym następuje postój i przyznanie punktów. I tak jeszcze dwa razy. Kiedy na początku rozgrywki gracz bierze wierzchnią kartę z talii musi umieścić ją poprawnie w stosunku do lokacji początkowej biorąc pod uwagę ich prawdziwą lokalizację. I ma do wyboru cztery możliwości – północ, południe, wschód i zachód. Każdy następny gracz ma już o kolejną kartę więcej, którą musi brać pod uwagę przy dokładaniu swojej. Karty muszą się zgadzać względem siebie – nie tylko do początkowej, ale też do sąsiadujących! A to już jest wyższa szkoła jazdy.

Jeśli inny gracz uzna, że źle umieściliśmy swoją lokację, może zgłosić sprzeciw. Wówczas należy sprawdzić, czy faktycznie popełniony został błąd. I tak osoba zgłaszająca sprzeciw wskazuje kartę, do której będzie porównywać właśnie położoną i następnie odwraca obie sprawdzając ich położenie na mapie. Osoba, która miała rację, dostaje od tej drugiej żeton pełniący rolę punktu.

Zdarza się i tak, że każdy z graczy układa karty poprawnie lub nikt nie wie jak faktycznie powinny być ułożone i wszyscy wolą siedzieć po cichu, by nie tracić punktów. Wówczas po ułożeniu 15 kart następuje postój. Podczas postoju wszyscy gracze mają chwilę na to, by przyjrzeć się planszy i zdecydować ile kart jest położonych błędnie. Po upływie kilku chwil gracze muszą równocześnie pokazać wybraną ilość palców. Po tym następuje sprawdzenie ile kart leży dobrze, a ile źle. Kiedy wszystko już wiadomo 2 punkty dostaje osoba, która wskazała dokładną liczbę, natomiast jeżeli takiej osoby nie ma, wówczas osoba lub osoby, które były najbliżej dostają jeden punkt.

Po 3 rundzie następuje ostatnie sprawdzenie położenia kart i podliczenie punktów. Gracz, który ma ich najwięcej wygrywa.

Wrażenia

Od Helu do Wawelu to fajny pomysł na dobrą, rodzinną grę. Można się pobawić, spędzić miło czas, ale i przy okazji czegoś nauczyć lub przynajmniej odkurzyć wiedzę ze szkoły. Minusem jest jednak to, że czasami okazuje się, że znajomość geografii Polski nie zawsze jest warunkiem zwycięstwa. Może być i tak, że wygra ktoś, kto jest zupełną nogą z tej dziedziny, ale po prostu potrafi sprytnie umieszczać karty, nie wyrywa się niepytany, nie kwestionuje dokonań innych graczy, dzięki czemu nie traci punktów. Może również punkty zyskiwać dzięki zbyt wielkiej pewności innych graczy, którzy co rusz decydują się na stawianie sprzeciwu, gdzie często okazuje się on błędny. Więc niestety nie zawsze jest fair. Ale może to plus? Przynajmniej osoba, która nie zna geografii nie musi się bać, że od razu przegra. Tutaj każdy ma szansę, wystarczy zrozumieć o co chodzi.

Wykonanie jest ok, ale na pewno brakuje mi więcej grafik na kartach. Niestety zaledwie kilka lokacji jest opatrzonych fajnymi zdjęciami prawdziwych miejsc/zabytków danego miasta, natomiast reszta to niebieskie tło z białym napisem miejscowości. Wielka szkoda, bo gra mogłaby mieć dodatkowy atut pokazując najciekawsze czy najbardziej charakterystyczne miejsca w danych miastach. No i wyglądałaby o niebo lepiej.

Dwa tryby gry

Na rewersie karty poza szerokością i długością geograficzną można uzyskać również informację odnośnie liczby ludności w danym mieście. I można również zagrać wykorzystując właśnie te dane. Zamiast położenia na mapie można wziąć pod uwagę ludność. To już wydaje się nieco trudniejsze, z drugiej jednak strony karty wykładamy tylko na jednej płaszczyźnie, czyli mniej lub więcej mieszkańców – podobnie jak z datami w Timeline. Warto spróbować i tego wariantu, bo to całkiem ciekawa opcja, dzięki której rozgrywka nieco się zmienia.

Podstawowe informacje:

  • Autorzy: Bernhard Lach, Uwe Rapp, Ewa Falkowska
  • Wydawnictwo: Granna
  • Wiek: 10+
  • Liczba graczy: 2-6
  • Czas gry: 30 minut
  • Cena: 40 zł

Plusy

  • proste zasady
  • dobra zabawa dla całej rodziny
  • niska cena
  • walor edukacyjny
  • dwa tryby rozgrywki
  • liczy się nie tylko geografia, ale też spryt (chociaż może to być też minus)

Minusy

  • wiele mało znanych miast, które umieszcza się na chybił-trafił
  • mało grafik na kartach
  • niektórzy nie są w stanie do końca pojąć zasad (chodzi o umiejscawianie miast na osi północ-południe i wschód-zachód, zamiast „po bożemu”, czyli np. północny-zachód)