Gram na Planszy

Najlepsze gry, jakie poznaliśmy w 2016 roku

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Czas na małe podsumowanie 2016 roku. W tym czasie poznaliśmy 85 nowych gier, czyli ok. 30 mniej, niż w zeszłym roku, ale życie skutecznie krzyżowało nam planszówkowe potrzeby. Niemniej to i tak solidna liczba, a kilka/kilkanaście tytułów zasłużyło na małe wyróżnienie.

Pamiętajcie proszę, że są to gry, które poznaliśmy w 2016 roku, jednak niekoniecznie miały one w tym roku premierę. Większość miała, ale wolę uprzedzić wcześniej, żeby nie było niedomówień. Nie będziemy układać ich od najlepszych, z jednym wyjątkiem: Terraformacja Marsa zdecydowanie była naszą ulubioną grą 2016 roku!

Terraformacja Marsa

 

Od pierwszej partii poczułem, że ta gra ma „to coś”. Już pisząc recenzję nazwałem ją najlepszą grą 2016 roku i do końca grudnia żadnej innej nie udało się zbić jej z tronu, chociaż wiele tytułów próbowało :) Gra długa i mózgożerna, a jednak 150 minut przelatuje szybko i aż żal, że się kończy. Mnóstwo strategii i możliwości, fajny rozwój, ponad 200 unikalnych kart. Lubię to i polecam każdemu! (Bartek)

Jest to duża i czasochłonna gra, która jako jedna z bardzo niewielu tego pokroju zdobyła moje serce. Przede wszystkim dlatego, że nie jest to gra z serii „w jednym ruchu zdobędziesz 1 zasób, w kolejnym następny, później jeszcze jeden i za 100 ruchów wybudujesz budynek”. Tutaj bardzo szybko zdobywa się wszystko, co pozwala płynnie i dynamicznie grać. Nie trzeba się tak długo i mozolnie rozkręcać, aż nie starczy czasu na grę. Jest też wiele sposobów zdobywania punktów, dzięki czemu nie da się znudzić. Dodatkowo graficznie też bardzo mi się podoba (choć niektórzy mocno krytykują wykonanie, ja uważam, że jest w porządku, pasuje do tematyki). Polecam, choć to raczej tytuł dla zaawansowanych graczy. (Magda)

Quadropolis

Zachwycająca! Nie dość, że jest przepięknie i porządnie wydana, wszystko ma swoje miejsce w pudełku i jest przemyślane, to przede wszystkim jest to po prostu świetna gra. Z jednej strony jest prosta do nauczenia, z drugiej jednak daje naprawdę mnóstwo możliwości. Fajne jest to, że w zasadzie każdy ruch daje punkty. Trzeba zrobić jednak taki, który da ich najwięcej na koniec gry, co już takie proste nie jest. Grę polecam wszystkim, zarówno graczom zaawansowanym, jak i początkującym. Pierwsi nie będą się nudzić, a drudzy na pewno nie będą mieć problemu z załapaniem reguł. (Magda)

Legendary Encounters: An Alien Deck-Building Game

alien

Na początku myślałem, że to skok na kasę fanów filmów z Sigourney Weaver. Ależ byłem głupi! Brakowało mi dobrego deck-buildingu, a ten jest najwyższej jakości. Grałem wyłącznie sam, więc nie mogłem cieszyć się opcją zdrajcy, a jednak każda rozgrywka i tak była znakomita. Scenariusze bazujące na czterech pierwszych częściach filmowej serii, możliwość późniejszego ich łączenia, grania zarówno jako człowiek, jak i obcy, a także możliwość łączenia z wersją Predatora, a na upartego nawet Marvela… Wspaniała rzecz! (Bartek)

Blood Rage

blood rage

Wiele słabiutkich pozycji z Kickstartera wciąż mi zalega na półkach, a Blood Rage przeszedł mi koło nosa. Portal na szczęście wydał grę po polsku, a przedpremierowe zamówienie szybko zostało złożone. Gra jest szybka, chociaż nie specjalnie dynamiczna, bo możliwości jest multum, pod uwagę trzeba wziąć wiele zmiennych, a ruchów wcale nie mamy tak dużo. Wszystko jest przemyślane, klimatyczne, a wydanie zachwyca pod wieloma względami. Kilku rzeczy można by się przyczepić, ale ogólnie Blood Rage to kawał znakomitej gry, do której zawsze chętnie wracam. Pamiętajcie jednak, że to euras, a nie przygodówka czy bitewniak. (Bartek)

Orlean

Bardzo fajnie wydany bag-building z tyloma planszami i elementami, że na początku można dostać zawrotu głowy. Wszystko jednak bardzo fajnie się jednak zazębia, jest proste w obsłudze dając przy tym dużo możliwości kombinowania i dróg do zwycięstwa. Gra świetnie się skaluje, a na rynku są też dodatki, które wprowadzają scenariusze solo, dwa dwóch graczy, kooperacyjne i rywalizacyjne. Słowem sprawiają, że Orlean staje się wieloma grami w jednej, a ich polskie edycje być może nawet w tym roku zawitają na sklepowe półki. Jednak nawet bez nich Orlean to świetna gra, do której co jakiś czas wracamy. (Bartek)

Bonsai

bonsai

Coś z zupełnie innej beczki. Gierka, która przy dobrych wiatrach będzie trwała 15 minut. I to jej wielki plus :) Mając pół godziny do wyjścia z domu można wyjąć grę i zabić kilkanaście minut. Dodatkowym atutem jest pomysł. Jest to gra, która pierwszy raz pokazała mi zupełnie inne wykorzystanie kart niż zwykle. Mianowicie tutaj z kart układa się drzewo w sposób nieprzewidywalny, czyli pionowo, poziomo, na ukos, jak tylko pasuje. I choć może to dziwne, uważam to za powiew świeżości i ciekawostkę. Myślę, że gra spodoba się również dzieciom :) (Magda)

Duplik

Kalambury, w których nie trzeba dobrze rysować? Tak, proszę! Duplik to imprezowa gra, w której zdobywamy punkty na rysowaniu, ale na szczęście nie talent się liczy, tylko umiejętność słuchania i przelewania na papier tego, co się usłyszy i zapamięta. A także szybkiego i dokładnego mówienia o tym, co widzi się na obrazku. I to jest super. Gra przynosi wiele śmiechu i dobrej zabawy, co czyni ją fajnym przerywnikiem między ciężkimi tytułami. Jest też świetna dla dzieci i ludzi, którzy generalnie z planszówkami nie mają zbyt wiele wspólnego. Ani z rysowaniem ;) Łączy w sobie kalambury słowne i mówione, ale robi to w sposób, jakiego jeszcze chyba nie było. (Magda)

Vinhos: Deluxe Edition

vinhos

Na pierwszą grę Vitala Lacerdy zwróciłem uwagę dopiero, kiedy jej odpicowana edycja pojawiła się na Kickstarterze. Kilka miesięcy później trafiła w moje ręce i był to niemały szok. Ogromne, piękne pudło, wypraska idealnie mieszcząca wszystkie cudowne elementy, razem z dodatkami odblokowanymi w trakcie kampanii. Piękne, ogromne, dające wiele możliwości, ale też szybkie do ogarnięcia. Nie graliśmy niestety na razie dużo, ale potencjał ta gra ma ogromny. Z pewnością w tym roku wyląduje na stole nie raz. (Bartek)

Signorie

signorie - gra planszowa

Signorie to gra na godzinę-dwie starannego planowania każdego swojego ruchu. Fajne wydanie, wiele sposobów na zwycięstwo, losowe ułożenie wielu elementów, dzięki czemu każda gra jest nieco inna. Świetny tytuł, bazujący na mechanice worker placement, ale dodający do niej nieco świeżości. Wysoki próg wejścia może na początku odrzucić, szczególnie początkujących graczy, ale dajcie Signorie szansę, a na pewno się nie zawiedziecie. (Bartek)

A w co wam najprzyjemniej grało się w 2016 roku?

 

'