Gram na Planszy

Capital – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

CV Filipa Miłuńskiego jest w naszej kolekcji od bardzo dawna, a trzeba przyznać, że niewiele gier obroniło się przez taki okres czasu. Na Capital wyczekiwałem z wielkimi nadziejami – bo autor, bo Warszawa, bo city-building, bo draft. Bardzo chciałem wziąć udział w powstawaniu historii od schyłku XVI wieku po czasy współczesne, chociaż po lekturze instrukcji nie byłem pewien, czy to będzie to. Pierwsza rozgrywka pokazała jednak, że Miłuński i Granna po raz kolejny stworzyli tytuł, który zajmie miejsce obok CV i zostanie z nami na długo.

Capital należy do linii wydawniczej Granna Expert, przeznaczona jest więc dla nieco bardziej wymagających graczy, ale zasady są bardzo łatwe do opanowania. Całość opiera się na mechanice draftu: na początku każdej z sześciu tur otrzymujemy po 4 żetony miasta, z których wybieramy jeden, a resztę przekazujemy osobie siedzącej po naszej lewej bądź prawej stronie – w zależności od rundy. Wybrany kafelek możemy sprzedać za 3 monety lub dobudować go do naszej dzielnicy. Dużo podobieństw da się tu znaleźć z Pośród gwiazd, też zresztą bardzo fajnej gry.

Na koniec każdej rundy czeka nas punktacja. W grze znajduje się sześć różnych typów zabudowań, kamienie milowe oraz niezależne od reszty symbole transportu. Każdy obszar przynosi punkty lub monety w nieco inny sposób: wybrany park daje punkty za każdy sąsiadujący obszar mieszkalny, a każdy obszar handlowy przynosi dochód za każdy sąsiadujący obszar mieszkalny. Obszary kulturalne i przemysłowe przynoszą punkty i monety nadrukowane na nich, chociaż te ostatnie powodują utratę punktów za każdy sąsiadujący obszar mieszkalny. Transport daje po dwa punkty za każdy symbol, ale tylko, jeśli kafelki z nimi nie sąsiadują ze sobą i są przynajmniej dwa. W końcu trasa na jeden przystanek to trochę za mało…

Najlepsze są jednak budynki użyteczności publicznej. Nie tylko oferują dodatkowe zależności między obszarami i możliwości zdobywania punktów i funduszy na rozbudowę dzielnicy, ale także tworzą klimat gry i są ogromnym plusem dla każdego „fana” Warszawy. Budynki te, w przeciwieństwie do reszty, mają swoją nazwę i grafikę i są oczywiście przykładami prawdziwych miejsc, które można w Warszawie zobaczyć. Dodatkowo historia każdego opisana jest pokrótce w instrukcji, dzięki czemu gra ma również walor edukacyjny.

Gra w ten sposób, wybór kafelka i budowa/sprzedaż toczy się przez sześć rund, a na koniec do zgromadzonych przez całą rozgrywkę punktów dodaje się jedynie po 1 punkcie za każde 5 monet, które nam pozostały. Gra ma jednak kilka ciekawych rozwiązań, które zdecydowanie podnoszą satysfakcję z rozgrywki i każą podejmować czasem bardzo trudne decyzje.

Ograniczona przestrzeń to pierwsza z nich. Nasza dzielnica może mieć rozmiar 4×3 kafelki i jedynym odstępstwem od tego jest wybudowanie Prudentialu, który zwiększa ten limit do 4×4. Dzięki temu rozwiązaniu musimy dobrze planować swoją dzielnicę i każdy wolny teren wykorzystywać do maksimum.

Pomaga w tym druga sprytna opcja: nadbudowa. Możemy wybudować kafelek na kafelku, co daje dwie korzyści. Pierwszą jest niewątpliwie możliwość naprawienia błędu/sprawienie, że dzielnica staje się lepsza, kiedy lepiej pasujący kafelek umieszczamy na takim, którego czas już minął. Z każdą kolejną żetony miasta są coraz bardziej wydajne, ale też coraz droższe. Budując jednak na już położonym wcześniej kafelku możemy odjąć jego cenę od tej, którą musimy zapłacić za nowy. Pozwala to więc nie tylko lepiej zarządzać miejscem, ale też finansami.

Kolejna sprawa to wybuch I i II wojny światowej. Warszawa bardzo ucierpiała w wyniku tych wydarzeń, co zostało odwzorowane również w Capitalu. Pod koniec trzeciej i czwartej epoki, zanim przeprowadzimy fazę dochodu, rozgrywana jest wojna. Każdy z graczy musi odrzucić jeden żeton miasta w przypadku I, oraz dwa w przypadku II wojny światowej. Jest to nie tylko zgrabny ukłon w stronę historii, ale również fajny patent wpływający na rozgrywkę. Czasem pomoże to naprawić jakiś błąd, innym razem bardzo przeszkodzi. Zawsze trzeba mieć jednak te wojny w pamięci i budować dzielnice mając je na uwadze.

Ostatni patent, który nam się również spodobał, to kamienie milowe. Po każdej z pięciu pierwszych epok gracz, który najlepiej spełnił wymogi żetonu bierze go za darmo i buduje w swojej dzielnicy. Ich kolejność jest zawsze ta sama, ale żetony te są dwustronne, więc trochę kombinacji w ich ustawieniu się pojawi. Dla szczęśliwego zdobywcy mają jakieś bonusy, a w najgorszym wypadku mogą posłużyć jako cel dla wrogich wojsk podczas wojen.

Podsumowanie

Filip Miłuński znowu tego dokonał! :) CV może nie jest naszą ulubioną grą, ale ma pewne miejsce w kolekcji i co jakiś czas zawsze miło nam w nią znowu zagrać. Capital jest kolejną grą tego autora, która przez kolejne lata będzie gościć na naszym stole. Bardzo łatwo wprowadzić w nią nowych graczy, ale daje dużo nowych możliwości z każdą kolejną grą. Regrywalność, skalowalność, brak negatywnej interakcji, co w naszym domu ma duże znaczenie. A do tego dosyć krótki czas rozgrywki oraz porządne wykonanie. No i Warszawa! Mam wrażenie, że każdy może czerpać dużą przyjemność z obcowania z Capitalem, bez względu na wiek czy planszówkowe doświadczenie. Ja od pierwszej partii jestem tą grą zauroczony i mam nadzieję, że choć trochę przekonałem was do zakupu. Bo naprawdę warto dać jej szansę.

Podstawowe informacje:

  • Autor: Filip Miłuński
  • Wydawnictwo: Granna
  • Wiek: 10+
  • Liczba graczy: 2-4
  • Czas gry: ok. 60 minut
  • Cena: 82 zł

Plusy

  • bardzo łatwe do ogarnięcia zasady
  • solidne wykonanie
  • kilka fajnych patentów w mechanice
  • Warszawa i prawdziwe budynki
  • każda rozgrywka jest inna
  • historia została fajnie wpleciona w grę
  • dobrze się skaluje

Minusy

  • przydałoby się więcej zależności między budynkami

 

Za grę dziękujemy księgarni TaniaKsiazka.pl, która oferuję tę i inne gry planszowe.