Gram na Planszy

Domek na drzewie – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Domek na drzewie to jedna z pierwszych gier wydana przez Naszą Księgarnię – nowego gracza na planszówkowym rynku. Prosta karcianka autorstwa Scotta Almesa, odpowiedzialnego przede wszystkim za serię Tiny Epic, w 2015 roku zebrała na Kickstarterze ponad 50 tys. dolarów, a teraz pojawiła się w polskiej wersji. Warto było czekać?

Gra pozwala nam spełnić dziecięce marzenia o najlepszym na świecie domku na drzewie. Może się w nim pojawić wszystko, na co tylko mamy ochotę, bowiem do naszej dyspozycji będzie ponad 70 unikalnych pomieszczeń, z których stworzymy wymarzoną fortecę. Salę koncertową, kręgielnię, klub gier planszowych, piekarnię czy basen do nurkowania znajdziemy na fajnie ilustrowanych kartach, podzielonych na sześć kategorii, z których przyjdzie nam wybierać. Nie możemy niestety totalnie puścić wodzy fantazji, ponieważ obowiązywać nas będą pewne reguły budowania domku, a warto zwrócić również uwagę na sposoby punktacji, jeśli chcemy, by nasza konstrukcja okazała się lepsza od konkurencyjnych.

Nasz domek na drzewie będzie składał się z maksymalnie pięciu coraz większych pięter. Na dole zaczniemy od dwóch pomieszczeń, wyżej trzy, potem cztery itd. Budować będziemy musieli również dbając o równowagę drzewa: budując z lewej strony pnia trzeba będzie przesunąć wskaźnik równowagi w lewo co spowoduje, że drugiego pomieszczenia po tej stronie już nie postawimy, dopóki nie upewnimy się, że wszystko wróci do równowagi i drzewo nie poleci w jednym z kierunków.

Budowa trwa 3 fazy. Każdy gracz dostaje po sześć kart, z których wybiera jedną, a resztę przekazuje kolejnemu graczowi. Kiedy skończą nam się karty nastąpi koniec rundy i punktacja. Zaczynając od najmłodszego gracza w pierwszej, a od gracza z najmniejszą ilością punktów w kolejnych rundach, wybierać będziemy dodatkowe warunki punktowania, który położymy na jednym z sześciu kolorów pokoi, jakie znajdują się w grze. Standardowo każdy punktuje tak samo, czyli 1 pkt za 1 pomieszczenie w danym kolorze. Dobieranymi w tym momencie kartami możemy to jednak zmienić: albo zupełnie zablokować punktowanie danego koloru, albo sprawić, że każde pomieszczenie będzie warte 2 pkt, albo umożliwić punktowanie tylko graczowi z najmniejszą lub największą ilością kart danego koloru.

Po trzech fazach budowania i punktacji dodatkowe punkty za pomieszczenia dostaną osoby, które mają najwięcej z danego koloru. Do tego musimy dodać ewentualne punkty za zrobienie celów dodatkowych i osoba z największą ich ilością będzie mogła chwalić się najlepszym na świecie domkiem na drzewie. Przynajmniej do następnej rozgrywki ;)

Wrażenia

Jak to się sprawdza w praktyce? Domek na drzewie to na pewno gra przeznaczona dla początkujących i mniej wymagających graczy. Draft sprawdza się jak zawsze dobrze, chociaż w tym wypadku decyzji do podjęcia nie mamy specjalnie dużo: najpierw zwracamy uwagę na to, co możemy wybudować, potem na to, co nam się najbardziej przyda, na koniec ile tego typu pomieszczeń mają nasi rywale. Ważny jest jednak tylko kolor, więc proces ten odbywa się dosyć szybko. Dodatkowo na nasz wybór może wpłynąć równowaga naszego drzewa, chociaż szczerze mówiąc o ile rozumiem obecność tej mechaniki w grze, to wydaje mi się jednak, że wrzucono ją nieco na siłę, a pamiętanie o niej to istna mordęga. Nie wiem, czy którąkolwiek z pierwszych kilku/kilkunastu gier rozegraliśmy do końca dobrze, bo ciągle ktoś o tym zapominał i w sumie nie do końca wiadomo było, od ilu ruchów nie zmieniał położenia żołędzia.

 

Fajnie za to sprawdza się punktacja. Używanie kart zmieniających punktowanie i własnoręczne ustalanie, który kolor powinniśmy tak zmodyfikować potrafi mocno namieszać w końcowym wyniku. Musimy mieć na uwadze, co mają przeciwnicy, a także co do tej pory sami wybudowaliśmy i kierować się tymi danymi mając też na uwadze, że rywale też będą mieli taką możliwość. Czasem warto „bronić” swój kolor, innym razem „atakować” innych specjalizacje.

Może nie w pierwszej, ale już w drugiej partii polecam włączyć do gry indywidualne cele, za które można dostać dodatkowe punkty na koniec gry. Każe to nam nieco się nagimnastykować, a przy okazji daje jakiś kierunek budowy, którego nieco brakuje w rozgrywce. Trzeba też zauważyć, że zrealizowanie obu celów wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać. A punkty te mogą zadecydować o zwycięstwie, bo różnice między graczami są zwykle dosyć niewielkie.

Wykonanie jest znakomite, przede wszystkim pod względem dbania o szczegóły. Każda karta początkowa drzewa ma swoje indywidualne schodki, żeby wdrapać się do domku, a każda budka dla ptaków ma inny – nie tylko pod względem koloru – rysunek. Punktację i równowagę drzewa nie mierzymy zwykłymi drewnianymi kostkami, ponieważ ich kształt przypomina żołędzia. Wszystko to sprawia, że obcowanie z Domkiem na drzewie to również czysta przyjemność z estetycznego punktu widzenia.

Podsumowanie

Domek na drzewie to mała karcianka, która powinna spodobać się głównie początkującym graczom. Zasady są proste do ogarnięcia, ale mają kilka twistów, dzięki którym gra nie jest banalna i nie nudzi po kilku rozgrywkach. Powinna bardzo dobrze sprawdzić się jako tytuł wprowadzający do bardziej skomplikowanych karcianek. Równie dobrze działa w 2, jak i 4 osoby. Wydanie stoi na wysokim poziomie, grafiki są bardzo fajne i zabawne, a całość zapakowana jest w idealnie pasujące niewielkie pudełko, dzięki czemu nie tylko oszczędzamy miejsce na półce, ale również Domek możemy zabrać w każdą podróż, bo zmieści się nawet do kieszeni kurtki. A warto, bo co prawda nie jest to gra przełomowa, ale na tyle łatwa i sympatyczna, że namówimy na nią praktycznie każdego.

Podstawowe informacje:

  • Autor: Scott Almes
  • Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
  • Wiek: 8+
  • Liczba graczy: 2-4
  • Czas gry: 30 minut
  • Cena: ok. 40 zł

Plusy

  • proste zasady
  • kolorowe, fajne grafiki i dbanie o szczegóły
  • ciekawy sposób punktowania
  • dobrze się skaluje
  • małe pudełko

Minusy

  • pomieszczenia mogłyby mieć jakieś właściwości specjalne
'