Gram na Planszy

Ulm – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Zanim Ulm pojawił się w naszej kolekcji, nie wiedziałem o nim w zasadzie nic. Widziałem tylko kilka zdjęć planszy i komponentów i mimo, iż nie ocenia się gry po okładce, to jednak w głowie pojawiła się myśl, że trzeba spróbować w to zagrać. Miało być ładnie i przede wszystkim z wieloma możliwościami. A jak gra, która pojawiła się na rynku w polskiej wersji językowej za sprawą wydawnictwa Sharp Games, sprawdza się w praktyce? Zapraszamy do recenzji!

Ulm to gra planszowa typu euro, a więc pierwsze skrzypce grają tu główkowanie i optymalizacja, a nie klimat. Ten nadają w zasadzie jedynie karty, plansza i stawiana na niej trójwymiarowa katedra, której pierwowzór liczy ponad 161 m wysokości sprawiając, że jest to najwyższa wieża kościelna na świecie. My jednak budować jej raczej nie będziemy, chociaż karty dają nam taką możliwość. Tych jest jednak znacznie więcej, a naszym zadaniem będzie skorzystanie z nich jak najlepiej, by zapisać się w annałach miasta jako najznamienitszy jego mieszkaniec.

ulm

Rozgrywka opiera się na szachownicy o wymiarach 3×3, na której na początku gry układamy losowo 5 rodzajów kafelków akcji (po 2 z 4 rodzajów i 1 piątego rodzaju). W swoim ruchu każdy z graczy losuje z woreczka jeden z kafelków, a następnie musi go wepchnąć z dowolnej strony w szachownicę, wypychając z niej tym samym inny kafelek. W linii, którą przesunęliśmy, pozostaną więc trzy kafelki: dwa obecne wcześniej i jeden dołożony przez nas. To będą trzy akcje, które gracz może wykonać w dowolnej kolejności.

Co możemy zrobić dzięki kafelkom?

  • Niebieski kafelek pozwala poruszać się po rzece Dunaj przepływającej przez miasto, jedno pole za jeden kafelek;
  • Biały kafelek pozwala zabrać do swoich zasobów wypchnięte wcześniej kafelki z jednej z czterech stron szachownicy;
  • Brązowy kafelek umożliwia nam dobranie karty lub zagranie dodatkowej karty w rundzie, w zależności od naszych potrzeb;
  • Pomarańczowy daje szansę przejęcia kontroli nad budynkiem;
  • Szary to po prostu możliwość wzięcia z banku jednej monety.

ulm

System ten to niewątpliwie największy plus gry. Zarządzanie akcjami w ten sposób wprowadza nieco losowości, kombinatoryki i podejmowania decyzji, które tylko z pozoru mogą wydawać się łatwe. Tym bardziej, że w czasie gry na pewno nie zrobimy wszystkiego, co byśmy chcieli. Na wiele rzeczy zabraknie nam czasu, dlatego nie dość, że musimy zdecydować się na coś kosztem czegoś innego, to jeszcze musimy odpowiednio ułożyć swoje ruchy, żeby zdążyć przed końcem gry. A losowość i działania rywali w tej układance wcale nam nie pomagają.

Przykłady tego można długo mnożyć. Punkty dostajemy m.in. za poruszanie się po rzece: każde kolejne pole to jeden punkt. Nie tylko potrzebujemy jednak na to akcję, która może być dostępna lub nie, ale też pokonywanie kolejnych pól na stałe zamyka przed nami bonusy dostępne z korzystania z budynków, ponieważ to właśnie położenie naszej łódki wyznacza dostępne dla nas dzielnice. Działa to również w drugą stronę: zbudowane budynki dające nam punkty, gdy ktoś z nich skorzysta, mogą nie przynieść nam nic, ponieważ wszyscy, łącznie z nami, popłyną szybko do kolejnych. A z kolei do przezornie postawionego budynku na końcu może w trakcie gry… nikt nie dopłynąć. Tym bardziej, że o ich stawianiu również decyduje losowość, ponieważ dociągamy jedynie dwa, z których wybierzemy jeden.

ulm

Zbieranie kart również obarczone jest dużą dozą losowości, co jest bolesne o tyle, że kosztują akcję i żetony, a najwięcej dają zebrane w odpowiednich układach. Ciężko to zrobić, ale na szczęście mają również drugie zastosowanie, dzięki czemu możemy wykorzystać je jako dodatkowe akcje lub punkty, za które trzeba będzie jednak coś zapłacić. Ale chociaż się nie marnują.

Zaraz na jednym z początkowych odcinków rzeki można również skorzystać z budynku oferującego stałą pomoc jednego z czterech losowo dobranych specjalistów. Ich odpowiednie wykorzystanie potrafi być czynnikiem decydującym o naszym zwycięstwie, ale wpływa na taktykę, którą musimy obrać. Jak już wspominałem, na wszystko nie starczy nam czasu, dlatego w każdej partii trzeba będzie wyznaczyć sobie jakiś główny sposób zbierania punktów, a specjaliści ci mogą nam ułatwić to zadanie. Wszystko to sprawia, że regrywalność tytułu jest duża – może każda partia nie jest zupełnie inna, ale gra nie jest powtarzalna i szybko znudzić się nie powinna.

ulm

Jak wygląda interakcja? Nie wygląda, bo jej nie ma. A przynajmniej nie tej bezpośredniej. Gracze rywalizują ze sobą o karty czy wypychanie i wypchnięte kafelki, ale porównywalne jest to do worker placementów i zajmowania sobie pól – nic specjalnie ekscytującego. Zobrazować to może pomóc chyba najbardziej rywalizacyjny element, czyli wspominany już wyścig po rzece. Jeżeli mamy przesunąć się na pole zajęte już przez rywala, to przeskakujemy go i dostajemy tym samym za darmo jedno miejsce dalej. Iskry lecą :)

Ulm to przedstawiciel gier, które są raczej w mniejszości – lepiej gra się w nią we dwie-trzy osoby, niż w cztery. To oczywiście moje subiektywne zdanie (jak cała recenzja), ale we czwórkę robi się już chaos, a na swoją rundę czeka się ciut za długo. W pełnym składzie to wciąż dobra gra, ale jeżeli mam wybierać, to najchętniej siadam do niej w trzy osoby.

ulm

Wykonanie stoi na wysokim poziomie. Ciężko przyczepić się do czegokolwiek oprócz małych żetonów rund, wykorzystywanych w zaawansowanym wariancie gry. Ikonografia na nich jest niewyraźna i trudna do zapamiętania – nie nauczyliśmy się jej przez kilka pierwszych gier. Z drugiej strony z żetonami tymi wiąże się fajny aspekt wykonania: trójwymiarowa, składana katedra miasta Ulm służy jako miejsce przechowywania tych żetonów. W wariancie podstawowym służy tylko za fajny gadżet.

Podsumowanie

Ulm to z pewnością nie jest gra innowacyjna, ale w świetny sposób łączy kilka sprawdzonych już mechanizmów. Wyróżniają ją na pewno świetnie pomyślana i „świeża” szachownica oraz górująca nad planszą katedra, ale cała reszta została tak przyjemnie zmiksowana, że powstała mieszanka nadaje się zarówno dla mniej, jak i bardziej doświadczonych graczy. Na początku może nieco przytłoczyć liczbą możliwości, ale sama mechanika jest bardzo prosta i intuicyjna. Podoba mi się również dynamika rozgrywki i czas gry: w dwie osoby rzadko przekraczamy 30-35 minut, co jak na takiego „mózgotrzepa” (w kategorii tych średniej ciężkości) jest rzadko spotykanym wynikiem.

Ulm nie zapiera dechu w piersiach, ale stosunkowo krótki czas rozgrywki i średni stopień zaawansowania sprawiają, że chętnie siadamy do niej po raz kolejny… i kolejny… ciągle mając nowe pomysły na taktykę, modyfikowaną przez karty, specjalistów i wszechobecną losowość. Ta ostatnia potrafi wkurzyć, ale walka z nią należy do sympatycznych – zawsze coś dostajemy, czasem po prostu nie do końca to, na co liczyliśmy ;)

ulm

Podstawowe informacje

  • Autor: Günter Burkhardt
  • Wydawnictwo: Sharp Games
  • Wiek: 10+
  • Ilość graczy: 2-4
  • Czas gry: 40-60 minut
  • Cena: ok. 115 zł

Plusy

  • duża regrywalność
  • świetna mechanika wyboru akcji (szachownica)
  • dosyć szybka rozgrywka
  • sporo różnych decyzji do podjęcia i dróg do zwycięstwa
  • ładne i dobre wykonanie (plus trójwymiarowa katedra!)

Minusy

  • małe i nieintuicyjne ikony żetonów rund – bez lupy i instrukcji się nie obejdzie :)
  • spora losowość różnych elementów może być dodatkowym, niechcianym rywalem