Gram na Planszy

7 samurajów – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

7 samurajów to gra, która na myśl przywołuje filmy Akiro Kurosawy. Szczególnie, że wszystkie komponenty tylko budują klimat skupiony wokół nierównej walki samurajów z bezwzględnymi najeźdźcami. Czy jednak w trakcie rozgrywki faktycznie poczujemy się choćby jak Tom Cruise w „Ostatnim samuraju”?

7 samurajów to kooperacyjna gra utrzymana w stylu gry tower defense – gracze wcielają się w samurajów, którzy muszą odpierać ataki na bezbronną wioskę. Możemy faktycznie wcielić się w aż siedmiu samurajów, co sprawia, że gra jest jednym z nielicznych tytułów, które umożliwiają grę dla maksimum siedmiu, a minimum… jednego gracza. I co ciekawe, w każdym składzie osobowym spisuje się podobnie dobrze.

Od razu muszę was jednak ostrzec: grafiki, komponenty, cała otoczka fabularna – wszystko to jest piękne i fajne, ale sama rozgrywka nie dostarcza niestety doświadczeń choćby trochę podobnych do tych, czego byśmy oczekiwali po tym tytule.

7 samurajów

Gra sprowadza się do losowania kart najeźdźców i układania ich przy swoim samuraju: z jednej strony, gdy chcemy z nimi walczyć, a z drugiej, gdy chcemy się przed nimi bronić. Jest to porównywanie liczb i ikon w ten sposób, by jak najlepiej wykorzystać te, które mają nasi samurajowie.

Ponieważ jest to gra kooperacyjna, to nie tylko razem walczymy z najeźdźcami, ale też możemy sobie nawzajem pomagać. Wtedy jednak przeciwnicy wykorzystują nieuwagę danego samuraja i wchodzą do wioski pod jego nosem, co może skończyć się zabiciem rodziny czy spaleniem domu. Jeżeli rundę przetrwa przynajmniej jedna rodzina i jeden dom, to przechodzimy do kolejnej rundy. Gracze wygrywają, gdy wioska przetrwa dzięki ich pomocy przez trzy kolejne rundy.

7 samurajów

 

Rozgrywka przypomina więc pasjansa z kilkoma dodatkowymi elementami. Trzeba jednak przyznać, że trudnego pasjansa, ponieważ o wygraną wcale nie jest tak łatwo. Nie tylko musimy mieć dobry plan na to, jak zajmiemy się pojawiającymi się intruzami, to jeszcze potrzebujemy nieco szczęścia w losowaniu. Bez niego karty mogą ułożyć się w taki sposób, że nawet świetnie grając możemy mieć małe szanse na zwycięstwo. A dbać musimy nie tylko o swoich ludzi – tym bardziej, że śmierć jednego kończy grę – ale też o wioskę, która nie może zostać całkowicie zniszczona przez najeźdźców. Balansowanie między tym wszystkim to fajne i niełatwe wyzwanie.

Dużą role odegrają w tym na pewno talenty samurajów. Każdy z nich jest unikalny i dysponują właściwą tylko dla siebie umiejętnością. Niektóre mogą być nieco słabsze, inne nieco silniejsze, ale wszystkie na pewno w trakcie gry okażą się przydatne. Trzeba też zaznaczyć, że w odpowiednich okolicznościach nasi samurajowie mogą obudzić w sobie pierwotny instynkt i zamienić się w bestie, które co prawda łatwo zabić, ale których umiejętności rosną.

Ale mimo tego wciąż klimatu jest tu tyle co kot napłakał, a sama gra nie dostarcza za bardzo emocji. Za to fani główkowania mogą poczuć się tu bardzo dobrze, bo gra jest trudna i wygrana to nie lada wyzwanie dla fanów strategicznego myślenia. Jest to zaleta, ale poniekąd też wada (chociaż zależna już od graczy, a nie samej gry, ponieważ ciężko wyeliminować to w grach kooperacyjnych): taki myśliciel może też obudzić w sobie zwierzę i zostać alfa samcem przy stole, który będzie kontrolował/narzucał akcje pozostałych graczy. A to nigdy nie jest fajne.

7 samurajów

Podsumowanie

Nie jestem wielkim fanem tej gry. Klimat zapowiadał się bardzo fajnie, ale niestety występuje on tylko na ilustracjach. Sama rozgrywka z byciem samurajem czy obroną wioski ma naprawdę mało wspólnego. Wydanie jest bardzo dobre, a na pewno sporym plusem jest fakt, że 7 samurajów to gra dla 1-7 graczy, co nie zdarza się często.

Pytanie tylko jak wielu z tych graczy będzie się dobrze bawiło? Gra jest trudna, więc niekoniecznie nadaje się na zabawę z rodziną czy dziećmi. Dokuczliwy może być też syndrom lidera. Losowość też występuje tu na poziomie, który może przeszkadzać. A sama rozgrywka jest po prostu monotonna.

Ja od gry się odbiłem, ale wyobrażam sobie, że może być ciekawym wyzwaniem dla fanów gier solo. Sam przeciwko najeźdźcom, trudna łamigłówka, w której układaniu nikt nie będzie przeszkadzał, a do tego można spróbować grać w różnej liczbie i różnym zestawieniu samurajów, dzięki czemu wyzwanie to za każdym razem byłoby nieco inne. To by się mogło udać, ale uczciwie przyznaję, że nie próbowałem, więc to tylko domysły. Nam rozgrywka po prostu nie pasowała i chociaż gra ma kilka zalet, to jednak całość jakoś nie trafiła w nasze gusta.

7 samurajów

Podstawowe informacje

  • Autor: Antoine Bauza
  • Wydawnictwo: Rebel
  • Wiek: 9+
  • Ilość graczy: 1-7
  • Czas gry: ok. 30 minut
  • Cena: ok. 60 zł

Plusy

  • od 1 do 7 graczy i dobra skalowalność
  • porządne i ładne wydanie
  • szybka rozgrywka i krótkie partie
  • proste zasady, ale spore wyzwanie
  • spora regrywalność

Minusy

  • zero klimatu poza grafikami
  • monotonna rozgrywka
  • za trudna jako gra rodzinna czy dla zupełnie początkujących graczy
  • losowość może denerwować