Gram na Planszy

Solenia – recenzja

Opublikowany:
Przez: Bartek Cieślak

Solenia to prosta i pięknie wydana gra, która niedawno pojawiła się na polskim rynku dzięki wydawnictwu Rebel. Czy jednak to wystarczy, żeby zaskarbić sobie przychylność graczy i na dłużej zagościć w kolekcjach planszówkowych maniaków, o których uwagę walczy tak wiele znakomitych tytułów? Sprawdźmy!

Solenia to gra, która od razu przykuwa uwagę dzięki swojemu wydaniu. Okładka utrzymana jest w minimalistycznym stylu, który osobiście bardzo mi się podoba. W środku jest równie interesująco: ładnie i kolorowo, ale w nieco stonowany sposób. W pudełku znajdziemy trochę planszetek i żetonów, drewniane surowce w odpowiednich kształtach i karty, w których instrukcja każe zrobić dziury! Jest to zdecydowanie nietypowe, ale wszystkie karty, które będziemy zagrywać podczas gry, mają wycięte w środku kółko, które musimy wypchnąć jak z wypraski. Dopiero wtedy będzie można przejść do rozgrywki, która ma dosyć proste zasady.

Instrukcja jest krótka i dobrze napisana, a same zasady proste, dlatego szybko można przystąpić do rozgrywki i nie oglądać się za siebie nie zaglądać do instrukcji. Każdy z graczy dostaje 16 dziurawych kart, dobiera 3 z nich, po czym w każdej kolejnej rundzie zagrywa jedną i dobiera jedną, by ponownie mieć 3 na ręku. W ten sposób gra toczy się przez 16 rund, a więc do momentu, aż gracze nie pozbędą się wszystkich kart.

Karty zagrywamy na planszę złożoną z pięciu kafli, na której środku stoi figurka sterowca. Mamy do wyboru dwa typy lokacji: wyspy produkcyjne, które pozwalają zdobywać zasoby, a także miasta, na które dostarczamy zasoby i realizujemy cele wskazywane przez żetony leżące obok planszy. Każda karta ma wartość 0, 1 lub 2 – liczba ta wskazuje ile zasobów otrzymamy. Ponadto każda karta ma również efekt, który aktywujemy, gdy zostanie ona „w tyle” za sterowcem: gdy zagrywamy kartę o wartości 0, przesuwamy sterowiec o jedno pole do przodu, a ostatni kafel zabieramy, odwracamy i dołączamy do na początek trasy sterowca (tak, by zawsze znajdował się on na samym środku naszej modularnej planszy). Gdy na odłączanym kaflu znajdują się karty, aktywujemy ich efekty (zasoby trafiają do właścicieli danych kart).

Karty możemy wykładać za darmo tylko na pola przylegające do sterowca lub innych naszych kart. Jeżeli chcemy położyć je gdzieś dalej, musimy za każde pole różnicy zapłacić dowolnym surowcem.

I to by było w zasadzie na tyle – jak widzicie, gra jest prosta w wytłumaczeniu i zagraniu. Nie jest jednak prostacka, o czym decyduje kilka elementów, o których muszę teraz wspomnieć. Jednym z nich jest właśnie wykładanie kart: z jednej strony możemy sobie tworzyć ładne combosy dzięki kartom, które zostaną aktywowane po ruchu sterowca, z drugiej strony musimy uważać, by rywale nas nie zablokowali lub samemu możemy postarać się ich blokować odpowiednio wykładając karty.

Lokacje na planszy podzielone są na dzienne i nocne, co ma znaczenie nie tylko estetyczne. Niektóre zasoby są słabo lub wcale nie dostępne nocą, inne za dnia. Również nocne i dzienne miasta składają inne zamówienia, więc musimy mieć to na uwadze, ponieważ zbierając surowce na konkretne zamówienie możemy wlecieć na niewłaściwą stronę planety i czekać kilka tu, aż ponownie pojawi się odpowiedni rodzaj miasta. To z kolei wpływa na kolejne aspekty gry: po pierwsze, mamy ograniczoną ilość miejsca na zasoby, dlatego ważne jest dobre nimi zarządzanie, żeby ich niepotrzebnie nie marnować. Po drugie, punkty zdobywamy nie tylko za wykonane zadania, ale na koniec gry im więcej par zadań wykonaliśmy (dzień i noc), tym więcej dodatkowych punktów dostaniemy. Po trzecie, wykonanie zadania daje nam również zasoby określone na planszetce gracza, więc to też trzeba zaplanować, by jak najlepiej wykorzystać wszystkie dostępne nam surowce. Jak więc widzicie, Solenia nie jest grą, w której po prostu zbieramy surowce i zamieniamy je na punkty. Jest to podstawa, ale wymaga ona o wiele większego pomyślunku niż spora część gier planszowych opierająca się na podobnej mechanice.

Na plus zapisać trzeba również dwa dodatkowe tryby, którymi można sobie urozmaicić rozgrywkę i nieco zwiększyć jej poziom trudności. Pierwszym jest zimowa strona planszetek, która faktycznie działa nieco inaczej i zmienia rozgrywkę. Drugim są płytki usprawnień, które jeszcze zwiększają możliwości graczy, zapewniając dodatkowe efekty podczas gry.

Podsumowanie

Czy Solenia to dobra gra? Moim zdaniem jak najbardziej, chociaż z jednym zastrzeżeniem: bardziej dla początkujących, niż doświadczonych graczy. Co prawda Solenia daje nam naprawdę sporo możliwości planowania i optymalizacji, zapewniając przy tym rozgrywkę w dużej mierze pozbawioną losowości, to jednak nadal nie ma tego aż tyle, by doświadczeni gracze chcieli związać się z nią na dłużej i często do niej siadać. Tak było przynajmniej w moim przypadku. Niemniej jest to świetny tytuł, który można zatrzymać w kolekcji i wyjmować wtedy, gdy nieco mniej ograni gracze chcą poznać ciekawą, ale też w miarę przystępną grę – Solenia jest wtedy strzałem w dziesiątkę! Mamy w niej proste zasady, sporo możliwości, oryginalne i ładne wykonanie, a do tego przystępną cenę. Moim zdaniem warto przyjrzeć się tej grze, ponieważ robi na tyle dużo rzeczy dobrze, że z pewnością znajdzie wielu fanów.

Podstawowe informacje

  • Autor: Sebastien Dujardin
  • Wydawnictwo: Rebel
  • Wiek: 10+
  • Ilość graczy: 1-4
  • Czas gry: 30-45 minut
  • Cena: ok. 100 zł

Plusy

  • proste zasady
  • oryginalne i ładne wykonanie
  • zmieniająca się w trakcie gry plansza
  • ciekawe zastosowanie kart
  • minimalna losowość
  • sporo planowania i optymalizacji
  • dynamiczna rozgrywka

Minusy

  • na 2 osoby sporo miejsca na mapie
  • ze względu na niską losowość i sporą optymalizację doświadczeni gracze będą mieli przewagę
  • doświadczonym graczom może się znudzić

Za grę dziękujemy księgarni TaniaKsiazka.pl, która oferuję tę i inne gry planszowe.